sność drugiej ćwierci; suma wniesiona do wspólnoty stanowić będzie jedną czwartą właści- wego wkładu, pozostałym zaś przy życiu małżonkom...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Metody przetwarzania AC Przetworniki delta Przetworniki delta charakteryzują się błędami przy szybkich zmianach sygnału...
- resów, na które na le ¿y prze kie ro waæ wia do moœæ, plik fil tru mo¿e za wie raæ te sty za - war to œci przy chodz¹cej wia do mo œci, tak by na przyk³ad wia do...
- — Proszę pani, jeśli pojedzie pani do siedziby detektywów Dystryktu Zachodniego przy Pięćdziesiątej Piątej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- jan brzechwa, wlosJan BrzechwaWosPan starosta jad przy stole,Naraz patrzy - wos w rosole...
- Kosmonauci informowali:- Zdumiewa twardy sen mieszkańców miasta, nie reagują zupełnie na światła lamp, przy pomocy których odnajdujemy drogę w labiryncie...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wszystko to jasne jak dzień.
– Ta ta ta ta – rzekł Mathias – ja nie załatwiam interesu tak, jak się śpiewa aryjkę. Jaki jest
wasz stan posiadania?
– A wasz? – rzekł Solonet.
– Naszym wianem są dobra Lanstrac – odrzekł Mathias – dające dwadzieścia trzy tysiące
funtów renty w gotowiźnie, nie licząc produktów. Item, folwarki Grassol i Guadet, warte po
trzy tysiące sześćset funtów renty. Item, winnica Belle-Rose przynosząca rokrocznie szesna-
ście tysięcy funtów: łącznie, czterdzieści sześć tysięcy dwieście franków renty. Item, pałac
rodzinny w Bordeaux, opodatkowany w dziewięciuset frankach. Item, piękny dom z ogrodem
w Paryżu przy ulicy de la Pépinière, opodatkowany w tysiącu pięciuset frankach. Te posiadło-
ści, których tytuły własności znajdują się u mnie, pochodzą ze spadku po rodzicach, z wyjąt-
kiem domu w Paryżu, który nabyliśmy sami. Musimy również policzyć urządzenie naszych
dwóch domów oraz zamku w Lanstrac, oszacowane na czterysta pięćdziesiąt tysięcy. Oto stół,
obrus i pierwsze danie. Co dajecie na drugie danie i na deser?
– Nasz majątek – rzekł Solonet.
– Wyszczególnij go, drogi kolego – rzekł Mathias. – Co mi przynosicie? Gdzie jest in-
wentarz po śmierci pana Evangelista? Pokażcie mi likwidację, lokatę kapitałów. Gdzie są
wasze kapitały, o ile jest kapitał? Gdzie posiadłość, o ile są posiadłości? Słowem, pokażcie
nam rachunek z opieki i powiedzcie, co wam daje lub zapewnia matka.
– Czy hrabia de Manerville kocha pannę Evangelista?
– Chce ją pojąć, jeśli wszystkie okoliczności będą nam odpowiadały – rzekł stary rejent. –
Nie jestem dziecko, chodzi tu o nasze interesy, nie o uczucia.
– Sprawa weźmie w łeb, jeśli nie okażecie się wspaniałomyślni. Oto czemu – rzekł Solo-
net. – Nie zrobiliśmy inwentarza po śmierci męża, jesteśmy Hiszpanką, Kreolką i nie znali-
śmy praw francuskich. Zresztą, byliśmy pogrążeni w zbyt wielkiej boleści, aby myśleć o
nędznych formalnościach, które są wszystkim dla ludzi bez serca. Wiadomo, że nieboszczyk
ubóstwiał nas i że opłakiwaliśmy go srodze. Jeśli mamy likwidację poprzedzoną przez in-
wentaryzację dokonaną w duchu powszechnej opinii, podziękujcie za to opiekunowi, który
zmusił nas do ujawnienia stanu rzeczy i do przyznania córce określonego majątku, w chwili
gdy konieczne było wycofać z Londynu angielską rentę od olbrzymiego kapitału, który
chcieliśmy ulokować w Paryżu, gdzie podwojono nam procenty.
110
– Nie opowiadajcie nam głupstw. Istnieją sposoby sprawdzenia. Jaki wpłaciliście podatek
spadkowy? Cyfra wystarczy nam do ustalenia. Idźmy prosto do rzeczy. Powiedzcie szczerze,
coście wzięli i co wam zostało. Ano, jeżeli jesteśmy bardzo zakochani, zobaczymy.
– Jeśli się chcecie żenić z nami dla pieniędzy, możecie zaraz pakować manatki. Mamy
prawo do przeszło miliona. Ale został naszej matce tylko ten pałac, meble i czterysta tysięcy,
ulokowane około r. 1817 na pięć od sta, dające czterdzieści tysięcy franków dochodu.
– W jakiż sposób prowadzicie dom pochłaniający sto tysięcy franków rocznie? – wykrzyk-
nął Mathias przerażony.
– Córka kosztowała nas złote góry. Zresztą, lubimy wydatki. Koniec końców, wasze jere-
miady nie wrócą nam ani szeląga.
– Mając pięćdziesiąt tysięcy franków renty panny Natalii, mogliście ją wychować suto, nie
rujnując się. Ale, skoroście jedli z takim apetytem będąc panną, będziecie żreć wyszedłszy za
mąż.
– Zostawcie nas tedy w spokoju – rzekł Solonet – najpiękniejsza dziewczyna w świecie
musi zawsze zjadać więcej, niż ma.
– Pójdę powiedzieć słówko memu klientowi – odparł stary rejent.
„Idź, idź, stary Kasandrze69, idź, powiedz klientowi, że nie mamy ani szeląga” – myślał
Solonet, który w ciszy gabinetu rozłożył strategicznie wojska, odmierzył pozycje, wzniósł
szańce dyskusji i przygotował punkt, w którym strony sądząc, że wszystko jest stracone,
znajdą się w obliczu szczęśliwego rozwiązania, dającego triumf jego klientce.
Biała suknia z różowymi kokardami, loczki à la Sévigné, mała nóżka Natalii, jej zalotne
spojrzenia, ładna rączka wciąż zajęta poprawianiem loków, które nie były zburzone, manewry
młodej dziewczyny roztaczającej ogon niby paw na słońcu, doprowadziły Pawła do punktu, w
którym pragnęła go ujrzeć teściowa: był pijany żądzą, pragnął swej oblubienicy tak, jak
uczniak może pragnąć kurtyzany; spojrzenia jego zwiastowały na termometrze duszy stopień
namiętności, w którym mężczyzna popełnia tysiące głupstw.