I znów garść analogii spoza literatury pięknej, fikcji: Powracający z wojska urlopnicy [...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Przepis ten ma na wzgldzie umow, w ktrej jedna strona nazywana w literaturze przyrzekajcym lub gwarantem przyrzeka drugiej stronie nazywanej w doktrynie...
- UG Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG 89 się podobno zbliżyć; nie zrozumiałem albowiem...
- z' Obfity zbir metafor literackich z omwieniem przytacza Brook-Rose wsze rozwaania nad konsekwencjami metafory i uycia przenonego dla tei zawieraj Cohen i...
- Tak więc nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie ukształtowały się raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Nina Łuszczewska nadzwyczaj wiele czasu poświęcając wychowaniu córek i czytaniu wszystkich prawie rozglośniejszych nowości literackich, mniej się...
- Anielskie hufce Giotta z małego, błękitnego sklepienia kościółka w Padwie, a obok nich Hamlet kroczący z uwieńczoną Ofelią, piękne symbole wszelkiego smutku...
- Pawian niespodziewanie szarpnął się gwałtownie na sznurze i rzucił na złodzieja, który ukradł dwie piękne główki sałaty i nikt tego nie zauważył...
- Mahomet nie miał najmniejszego zamiaru stworzyć dzieła literackiego...
- Po powrocie do Włoch stał się jednakże bardziej podatny na względy płci pięknej...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
..] opowiadali cuda o tym, co widzieli, a czego najczęściej nie rozumieli.
Mówili na przykład zasłuchanym gromadom, że obozowali na tak wysokich górach, z których można było wprost
od słońca zapalić fajkę albo papierosa. Widzieli całe domy budowane ze szkła, złote kościoły, kamienice tak wyso-
kie jak nasze Tatry, kłosy zboża na pół metra długie, krowy takie, że do brzucha jednej można bez trud dziesięć na-
szych schować, ogromne ilości wina, w których się ludzie tamtejsi kąpią i myją, nie używając wody. Dziwne było
po prostu, że plotąc te i inne androny, żaden z nich nie wspomniał nawet o stosunkach i urządzeniach, jakie w tych
krajach już panowały, a które powinien był, jako rolnik, w pierwszym rzędzie zobaczyć.459 (Wincenty Witos)
W mieście nikt nie chodzi pieszo – wszyscy mają furmanki albo auta, jak kto bogatszy to jeździ ciężarówką.
Przez to w taką dumę popadli, że do kościoła nie chodzą, małżeństw nie zawierają albo tylko na parę lat, i wstydu u
nich żadnego nie ma. Jak taki w mieście zechce, to się zaraz z babą przy drodze pokładzie i... no wie pan. Takoż i
starszych tam się nie szanuje – syn ojca za byle co siekierą przy ludziach zabija, a kary za to nie ma nijakiej... By-
łam w Chełmie i wszystko to własnymi oczami widziałam.460 (86-letnia informatorka z Uhruska)
Wspomnieliśmy już, że zjawiska opisane w punkcie a – ma być tak, jak jest; b – jest tak, jak
ma być; były na ogół, w literaturze ludoznawczej, rozpatrywane rozdzielnie. Pierwsze określano
mianem „konserwatyzmu” czy „nieufności”, drugie – „ciemnoty”, „przesądu” lub „zabobonu”.
Chociaż więc łatwo zgodzą się badacze uformowani przez tradycyjną etnografię, iż oba współ-
konstytuowały – a. przez zaniechanie działania, b. przez zaniechanie obserwacji – to, co nazy-
wamy tu wspólnie i z o l a c j ą ś w i a d o m o ś c i o w ą (nawet od owych jednostek opusz-
czających orbis interior i znów doń powracających nie można było oczekiwać rzetelnych infor-
macji, które wspomogłyby „poprawiaczy” uświęconych porządków i poglądów); jednak prze-
świadczenie o jakościowej odmienności tych zjawisk pokutuje nadal, mocą przyzwyczajenia, nie
tylko na łamach podręczników, lecz również w tak zwanym „zdroworozsądkowym myśleniu”.
Bo wszakże to zupełnie co innego być przywiązanym do swojego sposobu pracy i życia, a zu-
pełnie co innego... I tu nagle zawahanie, przerwa. Zupełnie czym innym ma być przyzwyczaje-
nie do swoich poglądów, sposobu widzenia świata? A właściwie dlaczego? Czyżby można było
poważnie bronić tezy o większej podatności na petryfikację stylów życia niż stylów myślenia;
metod pracy niż metod rozwiązywania problemów intelektualnych? Przyjąć więc chyba można,
iż oba aspekty zagadki izolacji świadomościowej da się prawomocnie sprowadzić do jednego,
zasadniczego pytania: jak było (jest) to możliwe, że konstrukcja intelektualna (w tym przypadku
generalna zasada: nasz zastany świat, orbis interior, i związana z nim wizja orbis exterior, są je-
dynie realne) wykazywała (uje) tak małą podatność na weryfikację empiryczną. Jest zaś sprawą
najzupełniej drugorzędną, czy narzędziem owej weryfikacji empirycznej będzie eksperyment,
czy obserwacja. Innymi słowy: czy ze względu na zakodowane przez tradycję przekonania od-
rzucimy racjonalną metodę działania czy racjonalną metodę patrzenia. Jeżeli np. pewien sposób
wróżenia uporczywie nie przynosi oczekiwanych efektów, niewystarczająco się sprawdza, nale-
ży albo zreformować jego zasady, albo przyjąć do wiadomości wyłączność jego funkcji ludycz-
458 Redliński op. cit. , s. 229-230.
459 Witos op. cit. , s. 91.
460 BT Uhrusk (woj. chełmskie) 1976.
57
nych czy obrzędowych; w każdym zaś razie odrzucić go kategorycznie jako środek poznawania
przyszłości. Takie rozumowanie wydaje się nam jedynie zgodne z elementarnymi kanonami na-
szego współczesnego, wysoko cywilizowanego myślenia. Ale takie właśnie rozumowanie unie-
możliwia izolacja świadomościowa. Zauważyć bowiem, że wróżba nie sprawdza się, nie daje
rezultatu, to spostrzec, iż kamienice w orbis exterior nie są wyższe od Tatr, przekształcić dowol-
nie reguły wróżby, to zamienić bezkarnie sierp na kosę; zaś uznać wróżbę za z zasady nieprzy-
datną poznawczo, to zanegować generalne prawo, że nasz zastany świat..., a więc podkopać sam
fundament konstrukcji obrazu świata.
Tak więc stajemy oto oko w oko z cywilizacją, która wydaje się zaprzeczać rudymentarnym
kanonom naszego myślenia. Jak bowiem wytłumaczyć inaczej jej dziwactwa? Owszem – izola-
cja przestrzenna, pionowa (klasowa), to kategorie zrozumiałe i możliwe do zaakceptowania. Ale
izolacja świadomościowa... Jak można ją zrozumieć, wytłumaczyć?
Pytanie to dręczyło całe pokolenia etnologów.
58
Rozdział piąty
ETNOLOGIA W ROZTERKACH
Naukowa refleksja etnograficzna rodzi się – jak zgodnie podają podręczniki – w połowie XIX
w. (niektórzy wskazują tu nawet precyzyjną datę: 1851 – rok wydania League of the Iroquois
przez Lewisa Henry Morgana). Jest to w dziejach Europy czas stabilizacji i optymizmu. Ludzie
rodzili się, pokolenia dorastały w świecie krzepnącym jeszcze (1861 zjednoczenie Włoch, 1866
utworzenie Związku Północnoniemieckiego), ale wyważonym już i godnym zaufania. Sześć-
dziesiąt cztery lata panowania królowej Wiktorii, sześćdziesiąt osiem Franciszka Józefa. Po roku
1848 jedno tylko starcie francusko-pruskie zakłóciło na niecałe dwa miesiące (19 VII – 2 IX
1870) bezruch mieszczańskiej Europy. Już bowiem wojny: krymska (1853), sardyńsko-
francusko-austriacka (1859), a nawet austriacko-pruska (1866), były z perspektywy większości
europejskich centrów kultury konfliktami lokalnymi, odrealnionymi dodatkowo przez postro-
mantyczną legendę („Pułkownik tylko dotykał ust i na prawo i na lewo słał pocałunki. A tym-
czasem śnieg różnych listków zasypywał złote kirysy, hełmy i parskające konie...”)461 Cóż do-
piero mówić o wypadkach lat 1875-1878, 1885 i 1897 na Bałkanach, czy powstaniu polskim
1863-1864; zajęły one miejsce w stylowym panopticum ciekawostek („Konstanty Kanaris ma
teraz lat 35, przy męztwie, nadzwyczajnie iest silny, lecz zewnętrzną postać ma odrażającą,
twarz bowiem iego zdaie się mieć rysy Lwa, czoło całe w zmarszczkach, wejrzenie dzikie,
szczęki ogromne” – donosiła prasa z epoki462 o greckim bohaterze walk o niepodległość, zwy-