- I to również nie odnosi się ani do Aygara czy kogoś z jego pokolenia, ani nawet do ich rodziców...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- 187mo¿emy przyj¹æ jako zasadê, ¿e ka¿dy kraj wymieniony wœród owych affines le¿a³ na zewn¹trz granic tego pañstwa, jako jego „bok" (tatuœ] Kieruj¹c siê t¹ zasad¹,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
- WIANO ŒWIÊTEJ KINGI28Zaledwie trzynaœcie lat mia³ ksi¹¿ê Boles³aw, zwany póŸniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rz¹dy sprawuj¹cy, postanowili mu ¿onê...
- Źródła w Antibes podają, że Jordana zatłuczono na śmierć zaledwie w kilka dni po jego weselu i po tym, jak wydostał pijaną bratową ze szponów portowego opryszka...
- Król Azis milczał bardzo długo, tylko drgania nagłe biegły przez jego twarz na znak, że bije serce królewskie i że się lęka...
- Wreszcie wczesnym popołudniem któregoś dnia Smuga oznajmił, że wraca jego przyjaciel i mogą mu złożyć wizytę w siedzibie towarzystwa, gdzie pracuje...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Przypuszczam, że nie pomagali budować owego ladowiska, by przyjąć nielegalny transport... - szydził Borander, otrząsnąwszy się ze zdziwienia.
- Sądzę, że śledztwo ustali, iż Aygar został wprowadzony w błąd i dlatego nie można go oskarżać o świadome łamanie przepisów EEC.
- Nie ja będę o tym decydować - rzekł sztywno Borander. - Komendant Sassinak czeka na ciebie.
- Aygar może wiec iść z nami. Od razu wszystko wyjaśnię.
Chłopak zachował obojętność, za to jego towarzysz gapił się na Varian z ustami otwartymi ze zdumienia; przypominał dziewczynie Tardmę.
- Przecież nie mogę wejść do biura komendant z tymi dwoma...
- Ja mogę. - Varian przepoiła swój; głos Dyscypliną. - Przypominam, poruczniku, że jestem współdowódcą wyprawy na Iretę, więc mam rangę gubernatora planety protem. Któż jest więc wyższy stopniem?
- Ty... pani - Borander przełknął i służbiście się wyprężył. - Ale to się wcale nie spodoba komendant.
Dziewczyna zignorowała tę uwagę i rzekła do Iretańczyków:
- Aygarze, czy ty i twój przyjaciel zechcecie nam towarzyszyć?
Spojrzała znacząco na marines i na Borandera; porucznik dał żołnierzom znak, żeby schowali broń. Aygar podniósł się swobodnie i bez strachu.
- Czy jesteś jednym z wnucząt Tardmy? - spytała Varian nieznajomego Iretańczyka.
- Nazywam siÄ™ Winral - burknÄ…Å‚, zerkajÄ…c na niÄ… z rosnÄ…cym niepokojem.
Borander ruszył pospiesznie ku trapowi krążownika; Aygar szedł obok dziewczyny, Winral za nimi. Varian zauważyła, choć tego nie skomentowała, że porucznik dał znak marines, żeby osłaniali tyły.
- Czy mój ślizgacz jest bardzo uszkodzony, poruczniku? Jak tylko zobaczę się z komendant, będę chciała wrócić do swojego obozu.
- Dziób jest rozbity, a bateria rozładowana - odparł oficjalnym tonem Borander. - Rozkażę, żeby naładowano baterię i naprawiono uszkodzenia.
Varian wyczuła, iż porucznik wcale się nie spodziewa, że ona wyjdzie żywa ze spotkania z jego komendant. Przebyli połowę drogi, kiedy spadła jedna z nagłych, gwałtownych iretańskich ulew. Dziewczynę rozbawiło to, że ani ona, ani Aygar i Winral nie zwrócili uwagi na deszcz, natomiast marines aż się wzdrygnęli.
- Zostawmy im tę planetę - mruknął jeden z nich na tyle głośno, żeby go wszyscy usłyszeli. - Cuchnie tu...
Borander gwałtownie się obejrzał, ale nie spostrzegł, kto to powiedział. Wysublimowana obojętność Aygara tylko wzmogła irytację porucznika.
Varian nie należała do żadnej z jednostek, więc nie musiała oddać honorów fladze przy wchodzeniu na pokład. Mimo to dziewczyna ledwo się powstrzymała, żeby nie pójść w ślady Borandera. Natychmiast zjawił się oficer dyżurny i zaprotestował przeciwko obecności Aygara i Winrala.
- Jako protem gubernator planety pragnę wyjaśnić komendant Sassinak pewne nieporozumienie. To ja zaprosiłam tutaj tych dwóch mężczyzn.
- Komendant Sassinak już przesłuchała buntowników.
- Buntownika. - Varian z mocą podkreśliła liczbę pojedynczą. - Ci ludzie nie mogą odpowiadać za wykroczenia dziadków. Czy wyraziłam się jasno, poruczniku?
- Tak jest, psze pani.
- Czy zaprowadzisz mnie do swojej komendant? - zapytała Borandera.
Zachowanie towarzyszącego im Borandera zdradziło Varian, jak bardzo miał jej dość i jak bardzo chciał się jej pozbyć. Zdenerwowało ją - a może Rianav? - że Aygara pilnowali ludzie pod bronią. Varian i Rianav wierzyły, że chłopak istotnie zamierzał pomóc rozbitkom ze ślizgacza. Co by zrobił, gdyby już ich stamtąd wyciągnął, to już całkiem inna sprawa. Mimo to uważała, że musi wymóc na załodze krążownika właściwe traktowanie Aygara.
Cała trójka - Varian, Aygar i Winral - podążała za Boranderem przez labirynt przejść w głąb krążownika; dziewczyna wyczuwała, że Iretańczyk żywo się wszystkim interesuje. Po raz pierwszy w życiu zetknął się z tak wymyślnymi wytworami nauki i technicznej potęgi. Na pewno wychowano go na opowieściach o takich cudeńkach; opowieściach zaprawionych kłamstwami, które miały usprawiedliwić grawitantów. Winral był najwyraźniej wstrząśnięty tym, co widział; gapił się na wszystko, wpadał na ścianki. Aygar również nie zdołał stłumić ciekawości i podniecenia tym, co go otaczało, lecz mimo to zachował godność i opanowanie.