Farmer usiadł ponownie na kamieniu, zgarbiony i przybity...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- 08 Przynocie wic owoc godny nawrcenia,09 a nie wmawiajcie sobie: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam: Z tych kamieni Bg moe wywie synw Abrahamowi...
- – Hej! – krzyknął swym ochrypłym i niemal bezdźwięcznym głosem, który przypominał plusk kamieni wrzucanych do podziemnego jeziora...
- Aviendha ubrała się, ale upłynęło sporo czasu, zanim usiadła, i jeszcze więcej, zanim Elayne zdołała ją przekonać, że nie powinny zawiązywać spisku...
- Dorcas wpięła sobie we włosy stokrotkę; kiedy jednak szliśmy wzdłuż kamiennych ścian (ja owinięty szczelnie w mój płaszcz, a tym samym całkowicie...
- Wróciłem do pokoju, zmyłem naczynia po śniadaniu, posłałem łóżko, a potem usiadłem przy stole, wypisałem czek na pięćdziesiąt funtów, napisałem...
- Kiedy skończyłem i usiadłem, pewien mężczyzna, siedzący w trzecim rzędzie ławek, podniósł się ze swego miejsca i ruszył w moją stronę...
- z kominkiem z rzecznych kamieni, który zajmował połowę jego długości; na gzymsie znajdującym się na wysokości ramion mężczyzny stała...
- Córka barona popatrzyła na nią pytającym wzrokiem i usiadła na krześle przy stole, gdyż nie miała siły utrzymać się na nogach...
- Ta-Kominion zatrzymał się, puścił ramię Keldereka i oparł o jeden z głazów, przyciskając czoło do chłodnego kamienia...
- Zapukaa w kamienn cian skay, a skaa si otworzya i dziewczyna stana na progu modrej jaskini...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Jego palce nerwowo wyginały skórzane paski uprzęży.
- Wziąłem pożyczkę, żeby kupić mojemu najstarszemu synowi ziemię w Kanadzie. Potem L&S Railway postanowiło zabrać sporą część mojej farmy. Przy mniejszych zbiorach trudno byłoby mi spłacić pożyczkę, więc wystąpiłem do sądu o odpowiednią rekompensatę. Bez tego mogłem stracić wszystko. - Crawley przełknął ciężko. - Potem pojawił się tutaj ten Weldon i jego sekretarz, Kane. Powiedzieli, że lepiej będzie, jeśli przyjmę taką sumę, jaką dawała mi firma. Oczywiście odmówiłem, potrzebowałem pieniędzy, a chciałem tylko uczciwej zapłaty. „Szkoda”, powiedział wtedy ten Weldon. Nigdy nie zapomnę jego oczu, przypominał węża. Nie przyszedł tu nigdy więcej, ale od tej pory zaczęły spadać na nas same nieszczęścia. Ktoś zatruł moje owce, straciłem prawie całe stado. Miałem też małe stadko mlecznych krów, ale którejś nocy jakiś łajdak wystrzelał połowę.
A potem... - Farmer zamilkł nagle, czując, że łamie mu się głos.
- A potem spłonęła stodoła, tak? - dokończył Wędrowiec. Crowley skinął głową.
- Stodoła i spichlerz. To było podpalenie, bez dwóch zdań, ale nie znaleźliśmy żadnych śladów. Spaliło się prawie całe ziarno, które zebraliśmy w zeszłym roku, ale nie to było najgorsze. - Spazm bólu wykrzywił na moment jego ogorzałą twarz. - Mój drugi chłopak, Jimmy. On nie był całkiem normalny, trochę nierozgarnięty, miał taką dziwną, jakby zgniecioną twarz. Ale dobry to był chłopak, nie s potkałby pan milszego na całym świecie, a do tego kochał zwierzaki. Kiedy wyzdychały owce i krowy, strasznie to przeżywał. Myśmy zawsze wiedzieli, że sam nie będzie mógł zajmować się farmą, więc chcieliśmy ją zostawić dla trzeciego syna, Willa, a ten już zaopiekowałby się Jimmym. gdyby nas zabrakło. Ale teraz... - Farmer znów umilkł, przejęty cierpieniem.
- Jimmy zginął w pożarze, tak? Crowley skinął głową.
- Wszystko było suche, a strzecha na stodole zajęła się jak hubka. Jemmy słyszał rżenie koni i pobiegł, żeby je stamtąd wyprowadzić. Nie zdążyłem go zatrzymać. Kiedy był w środku, zawalił się dach. - Crowley potrząsnął głową, próbując odgonić łzy, które napływały mu do oczu. - Po kilku dniach dostałem list bez podpisu. Ktoś radził mi, żebym wycofał sprawę z sądu, bo mam przecież jeszcze żonę i dwoje dzieci w domu. No i zrobiłem to.
Usłyszawszy tę opowieść, Wędrowiec był już pewien, że za wszystkimi nieszczęściami farmera stoi Weldon. Czuł, jak wzbiera w nim morderczy gniew, starał się jednak trzymać go na wodzy.
- Czy podpisał pan już ugodę i przyjął oficjalnie pieniądze firmy?
- Jeszcze nie. - Crowley splunął na ziemię. - Mam to zrobić za jakieś dwa tygodnie. Wtedy dostanę pieniądze, choć to tylko połowa tego, ile naprawdę warta jest ta ziemia.
- Nie myślał pan o tym, żeby poinformować władze o podpaleniu i zatruwaniu bydła?
Farmer spojrzał nań drwiąco.
- Wiadomo, że zrobił to Weldon i jego ludzie, to jasne jak słońce niebie, ale nie mam żadnych dowodów. Co by mi przyszło i oskarżania takiego bogacza jak on?
- Niewiele, ma pan rację - przyznał Wędrowiec. - A nie chciał pan sprzedać farmy i przeprowadzić się gdzie indziej?
- Myślałem i o tym, o wszystkim myślałem - odparł Crowley impulsywnie, jakby chciał dać ujście długo tłumionym emocjom. - Ale po spłaceniu pożyczki nie miałbym już dość pieniędzy, żeby zacząć od nowa. Poza tym, ta ziemia należy do mojej rodziny od czasów dobrej królowej Bess; jak mógłbym stąd uciec? Wezmę te pieniądze i spróbuję jakoś stanąć na nogi. Trzeba będzie ładnych parę lat, żeby odbudować stodołę, powiększyć stada i spłacić pożyczkę. Nie wiadomo, czy nie stracimy znowu wszystkiego, ale muszę spróbować.
Zdjął swój zniszczony kapelusz i przeciągnął ręką po włosach.
- Sam nie wiem. Może powinienem zrobić coś innego, ale nie wiem co. Odkąd umarł Jimmy, nie mam już serca do niczego.
- Nic nie zwróci panu syna - powiedział Wędrowiec cicho - ale jeśli pan zechce, dam panu szansę na powrót do normalnego życia. Będzie pan mógł odbudować farmę, a przy okazji zemścić się na Weldonie.
Farmer podniósł głowę, zdumiony, potem zaś obrzucił księcia badawczym spojrzeniem. Jego twarz stwardniała, kiedy wrodzony upór i spryt walczyły z rozpaczą przygniatającą go do ziemi. Po długim milczeniu zapytał wreszcie krótko:
- Dlaczego?
- Bo chcę zniszczyć Charlesa Weldona - odparł spokojnie Wędrowiec. - A pan może mi w tym pomóc.
Ich spojrzenia spotkały się na moment ze sobą.
- Co takiego miałbym zrobić? - spytał Crawley po chwili.