- Dużym błędem jest - zauważył spokojnie dziadek Borejko, wpatrując się z zachwytem w dwa krzepkie ciałka wnuków, tarzających się po podłodze jak małe...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- JOWISZ W ZNAKU RAKAZnaczenie oraz pełny wpływ Jowisza w znaku Raka, daje się zauważyć dopiero w środku życia, ponieważ pozycja taka, gdy chodzi o znak Raka,...
- — O co chodzi? — zapytał Pawldo, podejrzewając, że oto spokojny poranek dobiegł końca...
- ze spokojem opuścić element TIM, ponieważ stacje wysyłające ramki typu Probe nie są jeszcze skojarzone z siecią i dlatego nie potrzebują wiedzy na temat,...
- Uciszenie skoro do swojej pełni doszło, i gdy wszyscy się spokojnie na siedzeniach swoich znaleźli, Redaktor w sposób następujący do rzeźbiarza...
- - Aresztujesz mnie i braci Savage za to, że chcemy wejść to parku i szukać naszejkrewnej? Decydujesz się na awanturę ze spokojnymi obywatelami?Jimmy...
- Starając się zachować spokój, David pobrał jej krew i dokładnie przebadał, zwracając szczególną uwagę na płuca i system nerwowy...
- Sd Najwyszy z kolei zauwaa, e prawo do odmowy zastosowania przepisw ustawy, ktre sdy uznaj za sprzeczne z konstytucj, wynika z trzech wyraonych w niej zasad: jej...
- pogodnym bodaj spokoju wejrzenia i gestu, którymi schlebiała dotychczas wszystkim zmy- słom jego...
- Podniosła papierosa do ust i przypaliła go, ufając, że ten gest zaświadczy przed obydwoma mężczyznami o jej spokoju...
- 23 Myœla³em nie bez podstaw, ¿e te okolicznoœciowe pochlebstwa przeczytane na granicy zapewni³yby mi spokój na resztê podró¿y...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Na miejscu Idy raczej bym ich rozdzielał możliwie znaczną przestrzenią. Chłopcy, uspokójcie się w tej chwili!
Ignacy Grzegorz natychmiast posłuchał rozkazu dziadka i zamarł w bezruchu, wskutek czego Józinek bez trudu powalił go na łopatki i usiadł mu okrakiem na głowie.
- Wygrałem - oznajmił. - Ja wygrałem. Widzisz, dziadziuś, że ja wygrałem? Tak, ja wygrałem.
Młodszy od Ignasia zaledwie o jedenaście miesięcy, Józinek był od niego i większy, i grubszy, i cięższy - i to mu bez wątpienia dawało przewagę moralną. Siedział teraz na głowie Ignacego Grzegorza - korpulentny, twardy jak jabłuszko i niewzruszony jak Budda, wpatrując się nieruchomym wzrokiem w szafę.
Właśnie wtedy przytłoczony i upokorzony Ignacy Grzegorz, w poczuciu bezgranicznej krzywdy, ugryzł go dotkliwie w pośladek.
Natalia, wstrząśnięta potwornym, rozdzierającym wrzaskiem, rzuciła swoje szmatki i złapała poszkodowanego Józinka w objęcia, unosząc go w powietrze z pewnym trudem.
- Daj no go tutaj - polecił władczym tonem dziadek i posadził sobie wnuka na kolanie. - Uspokój się, Józefie - rozkazał.
- Ja, dziadziu, zawsze ciebie słucham! - pospieszył z zapewnieniem Ignacy Grzegorz, wznosząc na seniora rodu ciemne, mądre oczy.
- Ja jestem, dziadziusiu, zawsze bardzo, bardzo uspokojony. To tylko Józinek mnie zaczepia. Nie wiem, dlaczego.
Protoplasta rozkazał Ignasiowi, by się zbliżył, i posadził go sobie na drugim kolanie.
Kuzyni, znalazłszy się na kościstych, chwiejnych siedziskach, tak przy tym od siebie nieodległych, wymienili zaskoczone spojrzenia.
- Porozmawiajmy - rzekł dziadek mediacyjnie. - Czy moglibyście sprecyzować, na czym polega ów konflikt między wami?
Wnukowie milczeli z uszanowaniem, nie rozumiejąc, rzecz jasna, o co się tu ich pyta.
Quid rei est? ( O co chodzi?) - dopytywał się dziadek. - Józinku, jest prawdą niezbitą, że Ignaś kocha spokój i ciszę. Nigdy jeszcze nie zaczepił pierwszy nikogo. To ty zaczepiasz. I to głównie jego. Czy jest coś, co cię specjalnie denerwuje w twoim kuzynie, Ignacym Grzegorzu?
- Jest - Józinek zawsze udzielał odpowiedzi lakonicznych.
- A! Więc jednak. A co cię tak w nim denerwuje?
- On - odparł Józinek.
- Dobrze powiedziane - zauważył dziadek. - Spiżowa zwięzłość. Zawrzeć istotę sprawy w minimalnej ilości słów - oto ideał wypowiedzi.
Natalia zaczęła się śmiać. Radio zaniosło się nagle triumfalną fanfarą z “Szarży lekkiej brygady” i na tym tle dźwiękowym do pokoju wkroczyły, z jednakową energią, obie ciotki, Ida i Patrycja, po czym, w tym samym tempie, wykonały skłon nad stołem i postawiły na nim półmiski z dymiącymi daniami. Zaraz też nadciągnęły z kuchni babcia i mama, zaczęto nawoływać opieszałych mężczyzn, naganiać dzieci do mycia łap, przysuwać krzesła i donosić taborety oraz foteliki obrotowe sprzed biurek i komputerów. Szczególnej urody siedzisko dla solenizanta (krzesło oplecione czerwonymi wstęgami z krepy) ustawiono u szczytu stołu i dziadek Borejko zaraz uczynił uwagę, że ostatnio widział podobne dekoracje w czasach nieboszczyka Władysława Gomułki, w pewnym wiejskim Domu Kultury pod Szamotułami, gdzie zmuszony był dać wykład na temat władzy w starożytnym Rzymie, z okazji dwudziestolecia PRL. Zapytany, jaki też temat wydał mu się na tę okazję stosowny, dziadek wyjaśnił z diabolicznym chichotem, że przedmiotem jego wykładu był Kaligula. Nieliczne, lecz za to wdzięczne audytorium słuchało ze zrozumieniem; czego nie można powiedzieć o miejscowym sekretarzu, który najpierw usnął, a gdy się obudził od braw, kwitujących występ prelegenta, zainaugurował dyskusję zapytaniem, czy na tej Wenus żyją ludzie.
Rozlano wonny barszczyk do filiżanek i zaczęto jeść, sławiąc zalety solenizantów oraz talenty organizatorek przyjęcia. Natalia, szczęśliwa i uśmiechnięta, tuląc się do ramienia najstarszej siostry, zajadała chlebek juliański z masłem. Dziadek, w najlepszym z nastrojów, sypał anegdotami, sentencjami i co celniejszymi ze swych przypowieści.
Wuj Marek, jakkolwiek nieco senny po dyżurze nocnym, starał się nie zapaść w sen przy stole, zjadał tylko posłusznie to, co mu nakładała na talerz siedząca obok siostrzenica Laura. Natomiast wuj Florian szeptał coś na ucho swojej Patrycji, następnie ona szeptała coś jemu, chichotali i nie jedli nic zgoła, wreszcie zażądali wina i Florek wstał, brzękając w kieliszek widelcem. Wszyscy od razu umilkli i z uwagą spojrzeli w jego szczupłą twarz o szczerym wyrazie i wesołych oczach.