23 Myœla³em nie bez podstaw, ¿e te okolicznoœciowe pochlebstwa przeczytane na granicy zapewni³yby mi spokój na resztê podró¿y...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- ¦ Podstawowe terminyzmienna dyskretna 73 zmienna kontrolna 72 zmienna niezależna 71 zmienna zależna 71 związek 74 związek dodatni 75 związek pozorny 72...
- Cena bazowa netto Pole umożliwia podanie ceny netto, będącej wraz ze stopami marży i stawką podatku VAT podstawą naliczania ceny sprzedaży oraz punktem...
- Ustalenie zakresu pojêcia zwyk³ych potrzeb rodziny zale¿y od kryterium, które stanowiæ bêdzie podstawê zdefiniowania tego pojêcia...
- Rozwój fizyczny, jako proces irnian somatycznycH (anatomicznych) i funkcjonalnych (fizjologicznych) w organizmie, stwarza podstawy dla rozwoju motoryki...
- w pe³ni zrealizowany ze wzglêdu na wybuch U wojny œwiatowej, to jednak podstawy prawne pos³u¿y³y jako dorobek stanowi¹cy punkt wyjœcia do prac kontynuatorskich w Polsce...
- osho, medytacja podstawy praktykiNie jesteś tym, kto działa -jesteś tym, kto patrzy i widzi...
- "papieże nie tylko byli mordercami na wielką skalę, lecz ponadto uczynili mord podstawąprawną Kościoła chrześcijańskiego oraz warunkiem zbawienia"...
- Wnioski, które na podstawie tych badañ wprowadzono, zmierza³y do przeorganizowania ca³ego systemu szkolnego, do stworzenia szko³y "na miarê dziecka"...
- Niemcy miały kluczowe znaczenie: stanowiły deklarowany cel Armii Czerwonej i dostarczały bolszewikom mocnych podstaw do optymizmu...
- Legendy i podania polskieWo³y stanowi³y do œredniowiecza, a w Polsce po³udniowej i u licznych narodowoœci s³owiañskich do niedawna, podstawow¹ silê poci¹gow¹...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Pomerania, stacja pocztowa osiemnaœcie mil od Petersburga, 3 sierpnia 1839.
Podró¿owaæ koñmi pocztowymi po drodze z Petersburga do Moskwy to doœwiadczaæ ca³ymi
dniami wra¿enia, jakiego siê doznawa³o zje¿d¿aj¹c w Pary¿u diabelskim m³ynem.
...Droga ta, szersza od dróg w Anglii, jest tak samo g³adka, choæ mniej wygodna, a ci¹gn¹ce
nas konie s¹ ma³e, ale ¿wawe.
Mój feldjeger ma pogl¹dy, postawê i twarz, które mi nie pozwalaj¹ zapomnieæ o duchu
panuj¹cym w jego kraju. Gdy doje¿d¿aliœmy do drugiej stacji, jeden z naszych koni,
zaprzêgniêtych obok siebie, potkn¹³ siê i wpad³ pod ko³o. Na szczêœcie woŸnica, pewien
pozosta³ych koni, natychmiast je wstrzyma³. Mimo ¿e lato ju¿ na odlocie, w œrodku dnia jest
jeszcze bardzo gor¹co, a powietrze duszne z powodu kurzu. Myœlê, ¿e koñ ten dosta³ pora¿enia
s³onecznego, i je¿eli mu siê nie puœci natychmiast krwi, padnie. Wo³am wiêc feldjegra i
wyjmuj¹c z kieszeni futera³ zawieraj¹cy lancet weterynarski podajê mu go ze s³owami, ¿eby
zaraz zrobi³ z niego u¿ytek, je¿eli chce uratowaæ biedne zwierzê. Feldjeger odpowiada mi z
przekorn¹ flegm¹, nie bior¹c podawanego mu narzêdzia, nie patrz¹c na zwierzê:
– To ca³kiem zbyteczne, jesteÅ“my na stacji.
Po czym, zamiast pomóc nieszczêœliwemu pocztylionowi wyci¹gn¹æ zwierzê spod ko³a,
wchodzi do pobliskiej stajni, ¿eby zamówiæ œwie¿y zaprzêg.
Cz³owiek ten, Inflantczyk z pochodzenia, na moje szczêœcie mówi po niemiecku. Pod
pozorami oficjalnej grzecznoœci, poprzez uni¿ony sposób mówienia, czyta siê w jego myœlach
wielkie zuchwalstwo i upór. Budowê ma s³abowit¹, w³osy koloru lnu dodaj¹ jego rysom
dzieciêcej miêkkoœci, której zaprzecza twardy wyraz fizjognomii, a zw³aszcza oczu o spojrzeniu
fa³szywym i okrutnym; s¹ szare, obrze¿one niemal bia³ymi rzêsami. Czo³o wypuk³e, ale niskie,
gêste jasne brwi, jakby wyp³owia³e, twarz sucha, cera by³aby jasna, ale jest ogorza³a od sta³ego
dzia³ania powietrza i wiatru; usta delikatne, zawsze zaciœniête. Kiedy milczy, wargi s¹ tak
cienkie, ¿e je widaæ tylko wtedy, gdy mówi. Mundur koloru zgni³ej zieleni, czysto utrzymany,
dobrze skrojony, œciœniêty wokó³ bioder skórzanym pasem zapiêtym z przodu na sprz¹czkê, daje
mu pewien rodzaj elegancji. Chód ma lekki, ale umys³ niezwykle ociê¿a³y.
...Ten feldjeger nie budzi we mnie zbytniego zaufania. Oficjalnie nazywa siê moim opiekunem
i przewodnikiem, ale ja widzê w nim ukrytego szpiega i myœlê, ¿e w ka¿dej chwili mo¿e
otrzymaæ rozkaz ujawnienia siê jako stra¿nik lub ¿andarm... Takie myœli mog³yby zak³óciæ
przyjemnoœæ podró¿owania, ale, jak Ci ju¿ mówi³em, przychodz¹ mi do g³owy tylko wtedy, gdy
piszê, a w drodze porywaj¹cy mnie ruch i szybko zmieniaj¹ce siê rzeczy nie pozwalaj¹ mi myœleæ
o niczym.
Mówi³em ci ju¿ tak¿e, ¿e Rosjanie miêdzy sob¹ przeœcigaj¹ siê w grzecznoœci i w brutalnoœci,
wszyscy siê pozdrawiaj¹ i bij¹ ze sob¹. Oto wœród mnóstwa innych przyk³ad wymiany
komplementów i z³ego traktowania. Pocztylion, który mnie zawióz³ dopiero co na stacjê
pocztow¹ sk¹d piszê do Ciebie, przed odjazdem poniós³, nie wiem za jak¹ przewinê, karê, do
której ponoszenia jest bardziej nawyk³y ni¿ ja do widoku, gdy jeden cz³owiek zadaje j¹
drugiemu. Ten wiêc, ca³kiem jeszcze m³ody, mo¿na powiedzieæ nawet zupe³ne dziecko, przed
odjazdem ze mn¹ zosta³ mocno skopany i zbity piêœciami przez swego kolegê, zarz¹dcê stajni.
Ciosy by³y mocne, bo z daleka s³ysza³em ich dudnienie o pierœ biedaka. Kiedy oprawca i mœciciel
pocztowy zmêczy³ siê swoj¹ robot¹, sponiewierany nieszczêœnik powsta³ bez s³owa, zdyszany,
dr¿¹cy, poprawi³ sobie w³osy, pozdrowi³ swego zwierzchnika i zachêcony doznanym
potraktowaniem r¹czo wsiad³ na kozio³, by przebywaæ potrójnym galopem cztery i pó³ do piêciu
mil na godzinê.
Cesarz przebywa mil siedem. Poci¹gi kolei ¿elaznej z trudem nad¹¿a³yby za jego powozem.
Ile ludzi musi zostaæ pobitych, ile koni musi zdechn¹æ, by umo¿liwiæ tak zdumiewaj¹c¹
szybkoœæ, i to na przestrzeni stu osiemdziesiêciu mil za jednym zamachem!...
...Lud rosyjski przypomina mi ludzi obdarzonych wdziêkiem, którzy s¹dz¹, ¿e s¹ zrodzeni
wy³¹cznie dla si³y: przy nonszalancji mieszkañców Wschodu ma wyczucie sztuk piêknych, co
jest równoznaczne z twierdzeniem, ¿e natura da³a tym ludziom potrzebê wolnoœci; zamiast tego
ich w³adcy robi¹ z nich maszyny do gnêbienia. Byleby cz³owiek wzniós³ siê o w³os ponad masy,
a od razu zdobywa prawo – wiêcej, obowi¹zek – maltretowania innych ludzi, którym ma