— O co chodzi? — zapytaÅ‚ Pawldo, podejrzewajÄ…c, że oto spokojny poranek dobiegÅ‚ koÅ„ca...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- JOWISZ W ZNAKU RAKAZnaczenie oraz pełny wpływ Jowisza w znaku Raka, daje się zauważyć dopiero w środku życia, ponieważ pozycja taka, gdy chodzi o znak Raka,...
- bool move_uploaded_file (string filename, string destination)msqlZwraca dodatni identyfikator wyniku zapytania mSQL, lub False w przypadku wyst¹pienia...
- – Co, trupia gÅ‚owa? – zapytaÅ‚ Legrand...
- – Ja tu gadam, a nie zapytaÅ‚em wcale, jak ci siÄ™ udaÅ‚o powstrzymać czarnych jeźdźców?– Jestem furtianem, Wasza Wysokość...
- – Co to jest wrogość? – zapytaÅ‚ na jednym z wykÅ‚adów terapeuta Mojżesz alias Ja Alkohol...
- Nabonidus, trzęsąc się jak liść osiki, cofnął się i uchwyciwszy kurczowo ramię Conana zapytał szeptem:- Człowiecze, czy odważysz się wystawić swój...
- Przeczytał im krótkie urywki ze swojej rozmowy z Bayardem, z diariusza Madeleine i zapytał: - Czy zgadzamy się więc, że dowodzi to stabilnej, ale bardzo...
- Wyobraź sobie, że siedzisz w klasie z trzydziestoma innymi uczniami i nauczyciel zapyta, który z kolorów tęczy jest najładniejszy...
- - Czyli uważacie, że osiemnaście młodych stanie się w pełni sprawnymi dorosłymi? - zapytał Paul Wind Blossom...
- skrzyżowaniu ponurych permabetonowych korytarzy o ścianach wyłożonych plastalo- - Nastawiony na nadawanie komunikator jest? - zapytał...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wbrew sobie czuł jednak narastającą ciekawość.
— Cofwort... bednarz... powiedziaÅ‚... że ciÄ™ tu... znajdÄ™ — rzuciÅ‚, wciąż jeszcze zdyszany, mÅ‚ody halfling.
— I znalazÅ‚eÅ›. A niby kim ty jesteÅ›?
— Och, proszÄ™ o wybaczenie — mÅ‚odzieniec wydawaÅ‚ siÄ™ zasmucony. — Jestem Stefanik z Llyrath Downs — wyjaÅ›niÅ‚ pospiesznie.
Pawldo znał tę wspólnotę Włochatostopych, zamieszkujących w ostępach Puszczy Llyrath, o kilka dni drogi na wschód stąd.
— Bo, no, ja... ee... znalazÅ‚em to... i nie wiedziaÅ‚em komu innemu miaÅ‚bym to zanieść. Bo, znaczy siÄ™... wszyscy halflingowie w Gwynneth znajÄ… ciebie i twoje przygody! Gdyby nie ty, Darkwalker...
— Dosyć! — zawoÅ‚aÅ‚ Pawldo, unoszÄ…c obie rÄ™ce w udawanym geÅ›cie rezygnacji. — OpowieÅ›ci bywajÄ… czÄ™sto moc-no przesadzone, choć nie przeczÄ™, że odegraÅ‚em pewnÄ… maÅ‚Ä… rolÄ™ w pokonaniu tego zagrożenia. Owszem, nie przeczÄ™, jest w tym odrobinÄ™ prawdy... — PokrÄ™ciÅ‚ gÅ‚owÄ… odpÄ™dzajÄ…c falÄ™ nostalgii. — Ale dość tego. Wydaje siÄ™, że chciaÅ‚eÅ› mi coÅ› pokazać?
— O, tak — Halfling gwaÅ‚townym ruchem podaÅ‚ Pawldowi zamkniÄ™tÄ… sakwÄ™. — ProszÄ™. Co to takiego? SkÄ…d siÄ™ to wzięło? Jakim cudem znalazÅ‚o siÄ™ w lesie?
— Jak na razie na każdÄ… jednÄ… mojÄ… odpowiedź masz aż dziesięć pytaÅ„ — burmistrz zachichotaÅ‚, biorÄ…c z jego rÄ…k skórzanÄ… sakwÄ™. OkazaÅ‚a siÄ™ ciężka. W Å›rodku znajdowaÅ‚ siÄ™ jakiÅ› spory, sÄ…dzÄ…c po rozmiarach ciężki, metalowy przedmiot.
— Zobaczmy, co tam masz.
Pawldo rozsunÄ…Å‚ lekko brzegi sakwy, ale gdy zajrzaÅ‚ do Å›rodka, mimo woli wstrzymaÅ‚ oddech ze zdumienia. LÅ›niÄ…cy metal poÅ‚yskiwaÅ‚ nawet w mrocznym wnÄ™trzu skórzanej sakwy; byÅ‚ zbyt czysty jak na srebro — to musiaÅ‚a być platyna? UjÄ…Å‚ przedmiot za tÄ™py, zaokrÄ…glony koniec, pozwoliÅ‚ sakwie spaść na ziemiÄ™ i oczom jego ukazaÅ‚ siÄ™ sztylet o dÅ‚ugim ostrzu. Lord burmistrz dzierżąc sztylet za rÄ™kojeść, stwierdziÅ‚, że byÅ‚ on nieco za ciężki, jak na efektywnÄ… broÅ„, ale nie miaÅ‚o to wiÄ™kszego znaczenia. Promienie sÅ‚oÅ„ca odbijaÅ‚y siÄ™ oÅ›lepiajÄ…cymi wzorami od poÅ‚yskujÄ…cej powierzchni, rzucajÄ…c różnobarwne refleksy, gdy natrafiaÅ‚y na Å›cianki zdobiÄ…cych rÄ™kojeść drogich kamieni. Proste obosieczne ostrze siÄ™gaÅ‚o na niemal stopÄ™ poza wyÅ‚ożonÄ… przepysznymi klejnotami gardÄ™.
— Wiem, że handlujesz różnymi rzeczami — rzadkÄ… broniÄ… i skarbami! — ciÄ…gnÄ…Å‚ zasapany Stefanik. — ByÅ‚eÅ› w Waterdeep, Baldur's Gate i w wielu innych miejscach. ZaÅ‚ożę siÄ™, że widziaÅ‚eÅ› wiÄ™cej niż jakikolwiek inny halfling w Moonshaes! Nawet w Llyrath Downs doszÅ‚y nas wieÅ›ci o tym, jak uratowaÅ‚eÅ› króla przed firbolgiem! ZastanawiaÅ‚em siÄ™, do kogo innego mógÅ‚bym siÄ™ zwrócić, kto jeszcze mógÅ‚by odpowiedzieć na moje pytania, ale stwierdziÅ‚em, że nie znam nikogo takiego.
— Taa — wyszeptaÅ‚ Pawldo, zbyt pochÅ‚oniÄ™ty piÄ™knem kunsztownego przedmiotu, aby zwrócić uwagÄ™ na pochwaÅ‚Ä™.
— To jakiÅ› nóż — stwierdziÅ‚ zupeÅ‚nie zbÄ™dnie Stefanik.
— Ale jak siÄ™ tam znalazÅ‚? Do kogo należy?
— JakiÅ› zÅ‚odziejski sztylet — zauważyÅ‚ Pawldo z cichym gwizdniÄ™ciem. — Ostrze jest maÅ‚o pożyteczne, ale ogólnie przedmiot ma doprawdy wyjÄ…tkowÄ… wartość. Powiedz no mi, a żywo, mÅ‚odzieÅ„cze, gdzie to znalazÅ‚eÅ›?
— W lesie! W Puszczy Llyrath! — wykrztusiÅ‚ Stefanik.
— Akurat polowaÅ‚em, gÅ‚Ä™boko w kniei. ZnalazÅ‚em sztylet opodal mego obozowiska, u zbiegu dwóch strumieni. LeżaÅ‚ na brzegu, jak go teraz widzisz, tak bÅ‚yszczÄ…cy, że nie sposób byÅ‚o tego nie zauważyć!— DostrzegÅ‚ wyraz gÅ‚Ä™bokiego skupienia na twarzy Pawlda. — ZrobiÅ‚em coÅ› nie tak?
— Nie, raczej nie — nie sÄ…dzÄ™. — Pawldo nie odrywaÅ‚ wzroku od srebrzystej powierzchni. RozpoznaÅ‚ klejnoty — na jelcach gardy widniaÅ‚y wielkie, tÅ‚uste rubiny, podstawÄ™ rÄ™kojeÅ›ci zdobiÅ‚y szmaragdy, zaÅ› Å›rodek jej pojedynczy, ogromny diament!
Z trudem powstrzymał drżenie dłoni. Nigdy nie trzymał w ręku równie cennego i wspaniałego przedmiotu!
— Nie wyglÄ…da, aby leżaÅ‚ tam zbyt dÅ‚ugo, co? —, zapytaÅ‚, usiÅ‚ujÄ…c zachować spokojny ton gÅ‚osu.
— Nie. Ale to zabawne, bo przede mnÄ… nikogo tam nie byÅ‚o, a w każdym razie od bardzo dawna. Jestem dość dobrym tropicielem i potrafiÄ™ odczytywać Å›lady — dodaÅ‚ Stefanik z buÅ„czucznÄ… szczeroÅ›ciÄ…. — WiedziaÅ‚bym o tym.
Lord burmistrz obróciÅ‚ sztylet w dÅ‚oniach, przyglÄ…dajÄ…c siÄ™ ostrzu. Wykonano je również z platyny, a obosieczna klinga, wypolerowana na bÅ‚ysk, dorównywaÅ‚a ostroÅ›ciÄ… brzytwie. Nagle jego wzrok padÅ‚ na niewielkÄ… niedoskonaÅ‚ość przy zÅ‚Ä…czu ostrza i rÄ™kojeÅ›ci. UnoszÄ…c sztylet tak, by promienie sÅ‚oÅ„ca dokÅ‚adniej oÅ›wietliÅ‚y to miejsce, przyjrzaÅ‚ mu siÄ™ uważnie — i zimne ciarki lÄ™ku przeszÅ‚y mu po plecach. Na bÅ‚yszczÄ…cej powierzchni nie byÅ‚o żadnej skazy. WidniaÅ‚ na niej ryt, przedstawiajÄ…cy szczerzÄ…cÄ… zÄ™by trupiÄ… czaszkÄ™.
— Co to takiego? — spytaÅ‚ mÅ‚odzian, podążajÄ…c za wzrokiem Pawlda.
Przełknął głośno ślinę, kiedy uważniej przyjrzał się ostrzu.
— Nigdy dotÄ…d tego nie zauważyÅ‚em! Co to ma być czaszka?
— PowiedziaÅ‚eÅ›, że znalazÅ‚eÅ› to ostrze w kniei Puszczy Llyrath? — spytaÅ‚ znaczÄ…cym tonem Pawldo.
— Tak. Ale ja nie... — Stefanik urwaÅ‚ nagle i zbladÅ‚, a jego oczy, wskutek nagÅ‚ego podejrzenia, staÅ‚y siÄ™ wielkie niczym spodki. — PaÅ‚ac Czaszek? — wyszeptaÅ‚.
— To jedyne wyjaÅ›nienie... jedyne możliwe — skonstatowaÅ‚ posÄ™pnie Pawldo. — Podobno ma siÄ™ pojawiać w Puszczy Llyrath raz na pokolenie... ale jedynie w okresie letniego przesilenia księżyca!
— Nowy księżyc nastaÅ‚ zaledwie cztery dni temu — zauważyÅ‚ Stefanik tonem peÅ‚nym zdziwienia.
— A ten sztylet... kiedy go znalazÅ‚eÅ›? — naciskaÅ‚ Pawldo.