do stawiania oporu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Być ojcem więc, to może także stawiać wymagania, podprowadzać pod zadania coraz trudniejsze, ale jednocześnie umożliwiać ich realizację przez stałą...
- zostając przy władzy - fakt bez precedensu - na trzecią kadencję, a potem odegrało istotną, być może decydującą rolę w podtrzymaniu oporu Armii...
- - Mam wrażenie, że sami zapłacimy za drinki - orzekł Hanlon, dopijając piwa i stawiając szklankę na stole...
- jest fakt, że jego ciało gnije, ale że nic nie stawia mu oporu...
- 45 (K 155) faireson boeuf 56 (K161) faire sondeuil de qqch...
- W sypialni włączyła radio, złapała nocny program z muzyką klasyczną i podkręciła głośność, ponieważ chciała wziąć prysznic...
- Przepis ten ma na względzie umowę, w której jedna strona nazywana w literaturze przyrzekającym lub gwarantem przyrzeka drugiej stronie nazywanej w doktrynie...
- Podszedł do krawędzi urwiska i zerknął w dół...
- - On przecież nie mógł być pewien, że ona wróci wcześniej - powiedziałam trochę niepewnie...
- 450 object...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wtedy Przebiegły Wąż ściągnął mu arkanem głowę do dołu i
zmusił do pobiegnięcia truchtem ku wylotowi kotliny.
Wyjechali na otwarty step. Ogier wstrząsnął łbem, uniósł go wysoko do
góry i głośno zarżał. Jeszcze raz spróbował zrzucie Indianina ze swego grzbietu,
ale nie mogąc pozbyć się go, skoczył z miejsca pełnym galopem.
Przebiegły Wąż jak urzeczony spoglądał na step szybko umykający spod
kopyt ogiera. Upojony smagnięciami ciepłego wiatru począł cicho nucić swoją
pieśń zwycięstwa.
8. Żołnierze ,,Złamanej Strzały”
Konie zdobyte na Szejenach oraz wspaniały dziki srokacz schwytany na
prerii przez Przebiegłego Węża zmąciły dotychczasowy tok życia w osadzie
Wahpekute. Obecnie wszyscy pragnęli mieć konie. Z zazdrością spoglądano na
pilnie strzeżone zdobyczne mustangi. Kobiety, do których obowiązków należało
noszenie dobytku podczas polowań na prerii, zaczęły podjudzać mężczyzn do
łupieżczych wypraw oraz łowów na dzikie konie.
Uporczywe podszepty kobiet podnieciły mężczyzn do działania. Indianin
Równin zawsze kierował się radami swoich żon, ponieważ one były o wiele lepiej
od niego zorientowane w sprawach plemienia. Powód tego był bardzo prosty. Mąż
sam mógł przebywać tylko w jednym miejscu na raz, podczas gdy jego kilka żon,
odwiedzając liczne kumoszki, zbierało różne wiadomości od wielu osób, dzięki
czemu mogły o wszystkim dokładnie informować swego męża. Nawet rada
starszych nie podejmowała ważnych decyzji w pierwszym dniu zebrania, aby
dostojnicy plemienia mieli czas na zasięgnięcie rad u własnych żon. Tak więc
również obecnie kobiety sprawiły, że w osadzie często rozbrzmiewały wojenne
pieśni wyruszających na wyprawy, które jednak, jak to bywa na wojnie, nie
zawsze kończyły się szczęśliwie. Toteż prócz marsowych śpiewów nieraz
rozlegały się lamenty oraz złorzeczenia wrogom.
Wahpekute ogarnięci gorączką posiadania koni zabierali je nie tylko
wrogom, lecz nawet i spokrewnionym Yankton Dakotom. Ustawiczne wyprawy
wojenne narażały osadę na niebezpieczeństwo odwetu.
Wódz-szaman, Czerwony Pies, z niezadowoleniem śledził wojenne
poczynania Wahpekute. Dzięki doświadczeniu, mądrości oraz wielkiej mocy
szamańskiej został wybrany dawno temu na wodza pokoju. Sumiennie
wywiązywał się z ciążących na nim obowiązków: dopilnowywał wykonania
poleceń rady starszych, zabiegał o utrzymanie pokojowych stosunków z innymi
plemionami, przemawiał w imieniu ogółu, przewodniczył uroczystościom
religijnym, przestrzegał terminów łowów na bizony, zasiewów oraz zbiorów,
opiekował się starcami i biedakami, a szczególnie wdowami i sierotami, oraz
obdarowywał wybitniejszych wojowników, aby mieć ich poparcie. Jego chata
zawsze stała dla wszystkich otworem. Jednak jako wódz pokoju nie mógł nikomu
nakazać lub zakazać czegokolwiek. Chociaż więc cieszył się dużym poważaniem
ogółu, był zupełnie bezsilny wobec poszczególnych wojowników, z których każdy
stawał się wodzem wojennym o niczym nieograniczonej władzy na organizowanej
przez siebie wyprawie.
Czerwony Pies, nie mogąc zakazać wojownikom nierozważnych wypraw,
ubezpieczał osadę na wypadek odwetowego napadu wrogów. Toteż przybrała ona wygląd obozu wojennego. Wejście stale było strzeżone przez strażników,
zwiadowcy w dzień i w nocy penetrowali okolicę, a kobiety pracowały na
poletkach pod opieką zbrojnych mężczyzn. Jednocześnie Czerwony Pies
wysłuchiwał słusznych skarg Yankton Dakotów, obiecując im wynagrodzenie
poniesionych strat. W takiej to sytuacji niecierpliwie oczekiwał na jesienne
polowanie na bizony, które powinno położyć kres gorączkowym poczynaniom
wojennym Wahpekute.
Właśnie w czasie plemiennych łowów na bizony rada starszych polecała
żołnierskiemu stowarzyszeniu „Złamane Strzały” dopilnowanie porządku i ładu.
Ta indiańska policja, z chwilą otrzymania polecenia od rady starszych,
przejmowała w swe ręce rządy w plemieniu. Wykonując polecenie najwyższej
władzy plemienia, żołnierze „Złamane Strzały” nie tylko osądzali winnych
przekroczeń, lecz również natychmiast wykonywali swe surowe wyroki, którym
nikt nie śmiał się sprzeciwiać. Toteż Czerwony Pies z niecierpliwością oczekiwał
chwili przejęcia władzy przez stowarzyszenie żołnierskie.
Indianie prowadzący półosiadły tryb życia na wschodnich krańcach prerii
urządzali polowanie na bizony dwa razy w roku. Większe polowanie odbywało się
w sierpniu lub we wrześniu. Wtedy właśnie bizony zbierały się w ogromne stada,
by późną jesienią wyruszyć na południe w cieplejsze strony. Po letnich wypasach
na soczystej trawie dobrze odpasione samice były tłuste, a skórę ich pokrywała