Być ojcem więc, to może także stawiać wymagania, podprowadzać pod zadania coraz trudniejsze, ale jednocześnie umożliwiać ich realizację przez stałą...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, e (z tyme trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- czstki (przed zmierzeniem jej cech), ktra nie znajduje si nigdziew przestrzeni i czasie? Jeli za jeden obiekt uwaa to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Odwrci si tyem do wiata reflektora i osaniajc oczy przed blaskiem bijcym mu spod ng, sprbowa zajrze w krysztaow gbin jak przez ld, ktry skuwa jezioro...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni, lecz w celu ochrony praw zagroonych przez inne instytucje spoeczne: Jednym z najtrudniejszych aspektw spoecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
- mo unt po dejm ie pr óbê sko mun iko wan ia siê przez RPC z de mon em rpc...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ta bliskość ojca daje odwagę do pedejmowania prób coraz trudniejszych, do odejść coraz dalszych, aż wreszcie „opuści człowiek ojca i matkę”.
Są dzieci, których ojcowie dają im życie jakby mimochodem i nigdy naprawdę nie podejmują roli ojca. Człowiek sam niedojrzały, nie stawiający sobie wymagań, nie może spełnić roli ojca dla innych. Czasem funkcję ojca może przyjąć ktoś inny. Mężczyzna sam mający lub nie mający dzieci rodzonych - to nie ma znaczenia - może się stać ojcem dla dziecka porzuconego. Nie może go w tym zastąpić kobieta. Choćby dziecko miało matkę, babcię, ciocie i wychowawczynie, wychowuje się od początku w niekorzystnej sytuacji, jeśli nie ma ojca.
Mężczyźni czasem nie zdają sobie z tego sprawy. Myślą, że ich rola zacznie się, gdy dziecko będzie duże. Oczywiście i wtedy ojciec jest bardzo ważny, ale nie bardziej niż wówczas, gdy dziecko jest wprawdzie malutkie, ale najintensywniej się rozwija. Chyba też z tej niewiedzy płynie po części fakt, że w wielu rodzinach odczuwa się brak ojca, nawet jeśli nie jest to rodzina rozbita, i że łatwiej jest znaleźć dla sierot społecznych zastępczą matkę niż zastępczego ojca.
Być ojcem dzisiaj, kiedy mężczyzna nie jest jedynym żywicielem i panem rodziny, jest pozornie trudniej. Ojcowanie nie może polegać na wydawaniu poleceń i krzyku. Żeby spełnić tę rolę, trzeba samemu być dojrzałym i posiadać autorytet dzięki własnej wartości. Równocześnie jednak ojciec jest przez to dzieciom bliższy i właśnie ta bliskość stanowi ułatwienie w ich usamodzielnianiu się.
Gdy to się dokona, dzieci mogą odejść. To jest moment sprawdzenia, czy rodzicom udało się spełnić swoją rolę. Jeśli dzieci odchodzą dla realizacji zadań swojego życia i własnego powołania, jest tak, jak być powinno. Realizować własne życie to nie znaczy porzucić. Teraz dopiero, w życiu dorosłym, rozumiemy, ile wzięliśmy z ojca i co mu zawdzięczamy. To on był blisko, zawsze gotów do pomocy, ale nie uprzedzający w niej naszych wysiłków, tak abyśmy mogli do wszystkiego dochodzić sami. Dziś możemy zobaczyć, że jednak nie całkiem sami, że był przy nas, że wymagał nie dla siebie, ale dla nas, a teraz też nic nie oczekuje od nas dla siebie, choć nadal nam towarzyszy „ciesząc się z cieszącymi i płacząc z płaczącymi”.
Słońce zajaśniałoCelem wspólnego działania małżonków najczęściej są dzieci. Dzieci to wielka odpowiedzialność. Trzeba je uczyć i kochać, ochraniać i zostawiać swobodę, aby wreszcie od nas odeszły. Dzieci to wielka szansa rozwoju rodziców. One umacniają wspólnotę małżeńską i powodują, że rodzice przechodzą od postawy biorcy do postawy dawcy. Obecność dzieci w sposób naturalny uczy wyrzeczeń i myślenia o innych, nie o sobie. Świadomość naśladowania przez nie zachowania ludzi dorosłych budzi refleksję i obowiązek doskonalenia się. Ciekawość dziecięca każe się dokształcać i niekiedy powoduje przemyślenie na nowo przyjętych prawd i pogłębienie życia religijnego.
Niosą więc dzieci ze sobą masę trudów i okazji do rozwoju rodziców, ale naprawdę nie dlatego je rodzimy. Chociaż bowiem są naszym obowiązkiem i naszą szansą, są także po prostu naszym szczęściem i słońcem w naszym domu.
Urodziło się dziecko rumiane.
Powiedziała woda misce,
Miska - ławie,
Ława - trawie,
Trawa - łące,
Łąka - słońcu.
Słońce
Zajaśniało.
(Anna Kamieńska)
Dlatego mamy dzieci.
O szczęściu pisać trudno, ale przeżyć je łatwo. Gdy dziecko pierwszy raz
się do nas uśmiechnie, gdy powie „mama”, gdy powie „tata”, weźmie za rękę i pokaże coś, co wydawało się nam zwyczajne, a widziane świeżymi oczami dziecka nabrało nowego znaczenia, wtedy wiemy już, jakie to szczęście. I wtedy chcemy mieć masę dzieci, tylko rozsądek i poczucie odpowiedzialności nam nie pozwala.
Oczywiście może ktoś powiedzieć: to nieprawda, właśnie po pierwszym dziecku wielu ludzi nie chce mieć następnych. Ale moim zdaniem to po prostu dlatego, że swojego szczęścia nie zauważyli. I znowu ktoś może się śmiać: