CZĘŚĆ TRZECIA ULGORozdział XIII Następnego ranka skręcili na północny zachód i ruszyli ku stromym, białym...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Przykładowo, poniższe wyrażenie:Dim targetNumber As Integer = CType("12", Integer)jest odpowiednikiem następującego wyrażenia:Dim...
- object mcal_fetch_current_stream_event ( int stream) Zwraca bieżącą strukturę zdarzenia ze strumienia w postaci obiektu zawierający następujące...
- jako zakładnik, wszedł do miasta i postanowił go wykraść i zbiec do Judei; następnie korzystając z tego, że Kasjusz musiał spiesznie podążać przeciwko...
- zabiegał u Kazimierza, aby po zgonie wspólnego bratanka Leszka, którego kilkuletnia choroba wróżyła bliską śmierć, jego następcą na stolicy Mazowsza...
- Następcą swym ustanowił ucznia swego Godarda; ale niemądry książę Światopełk oddał biskupstwo Wichinowi, Niemcowi, który już za życia św...
- pomóc mojemu znajomemu? Mo¿e, nie daj Bo¿e, jeszcze mu zaszkodzê?Ufam, ¿e pewn¹ pomoc¹ i zachêt¹ dla Czytelnika bêd¹ nastêpuj¹cestwierdzenia:* Wcale nie...
- Następnie Heydrich zwrócił się do mnie: Niech mi pan powie, Schellenberg, ten Josef Muller miał chyba kiedyś coś wspólnego z pana wydziałem...
- - Jakie będzie zatem twoje następne posunięcie?- Myślę, że w celu uzyskania pozostałych informacji posłużę się numerami ubezpieczeń społecznych -...
- Uciszenie skoro do swojej pełni doszło, i gdy wszyscy się spokojnie na siedzeniach swoich znaleźli, Redaktor w sposób następujący do rzeźbiarza...
- I tak, zaczynając od góry wykresu, efekt przedstawiał się następująco: połączenie cech stałości i ekstrawersji dawało (co oczywiste!) osobnika, którego...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jest tam śnieg - zauważył Silk. - Podróż może być trudna.
- Zawsze jest - odpowiedział mu Hettar.
- Byłeś już kiedyś w Prolgu? - zapytał Durnik.
- Kilka razy. Porozumiewamy siÄ™ z Ulgosami. Nasze wizyty majÄ… zwykle ceremonialne znaczenie.
Księżniczka Ce’Nedra jechała obok cioci Pol. Jej mała twarzyczka wyrażała niepokój.
- Jak możesz z nim wytrzymać, lady Polgaro? - wybuchnęła wreszcie. - Jest taki brzydki.
- Kto jest brzydki, kochanie?
- Ten okropny karzeł.
- Wujek Beldin? - Ciocia Pol była lekko zdziwiona. - Zawsze taki był. Musisz go lepiej poznać, to wszystko.
- Ale mówił do ciebie takie straszne rzeczy.
- W taki sposób ukrywa swe prawdziwe uczucia - wyjaśniła ciocia Pol. - W rzeczywistości jest bardzo łagodnym człowiekiem, ale ludzie nie oczekują tego... po nim. Kiedy był dzieckiem, jego lud przepędził go, ponieważ był taki koślawy i brzydki. Przybył do Doliny, a nasz Mistrz przejrzał tę brzydotę i dostrzegł piękno jego ducha.
- Ale czy musi być taki brudny? Ciocia Pol wzruszyła ramionami.
- Nienawidzi swego zdeformowanego ciała, więc je ignoruje. - Obrzuciła księżniczkę chłodnym spojrzeniem. - Najłatwiej na świecie jest osądzać na podstawie wyglądu, Ce’Nedro - powiedziała. - I zwykle jest to błędny osąd. Wuj Beldin i ja bardzo się lubimy. Dlatego zadajemy sobie trud tworzenia tak wymyślnych wyzwisk. Komplementy byłyby fałszywe... w końcu on rzeczywiście jest brzydki.
- Nie rozumiem. - Ce’Nedra była zdziwiona.
- Miłość może się wyrażać na wiele niezwykłych sposobów. - Ciocia Pol mówiła lekkim tonem, ale przyglądała się małej księżniczce przenikliwie.
Ce’Nedra rzuciła okiem w stronę Gariona. Natychmiast odwróciła głowę, rumieniąc się lekko.
Garion rozmyślał nad tą rozmową. Było jasne, że ciocia Pol chce powiedzieć księżniczce coś ważnego, jednak nie mógł zrozumieć, o co chodzi.
Kilka dni jechali przez Dolinę, nim wreszcie dotarli do pasma wzgórz wyrastających u stóp ostrych szczytów, które tworzyły krainę Ulgosów. Raz jeszcze zmieniły się pory roku. Trwała bardzo wczesna jesień, kiedy mijali pierwsze pasmo, a dolina za nim płonęła czerwienią liści. Na grzbiecie drugiego, wyższego łańcucha drzewa stały nagie, a spływający z gór wiatr niósł pierwszy kąsający chłodem podmuch zimy. Chmury zakryły niebo i spływały skalnymi wąwozami. Przelotne opady śniegu i deszczu utrudniały im jazdę, gdy wspinali się coraz wyżej po kamienistych zboczach.
- Powinniśmy już zacząć uważać na Brilla - stwierdził z nadzieją Silk pewnego śnieżnego poranka. - Czas, żeby znów się pokazał.
- Mało prawdopodobne - odparł Belgarath. - Murgowie unikają Ulgo bardziej nawet niż Doliny. Ulgosi bardzo nie lubią Angaraków.
- Tak jak Alornowie.
- Ale Ulgosi widzą w ciemności - wyjaśnił starzec. - Murgowie, którzy trafią w te góry, na ogół nie budzą się już po pierwszej spędzonej tu nocy. Myślę, że o Brilla nie trzeba się martwić.
- Szkoda - westchnÄ…Å‚ zawiedziony Silk.
- Ale nie zaszkodzi, jeśli będziesz miał oczy otwarte. W górach Ulgo zdarzają się rzeczy gorsze od Murgów.
- Czy te historie nie są trochę przesadzone? - spytał Silk pogardliwie.
- Nie. Niespecjalnie.
- W tej okolicy roi się od potworów, książę Kheldarze - zapewnił niskiego Drasanina Mandorallen. - Kilka lat temu tuzin nierozsądnych młodych rycerzy, znanych mi osobiście, wyruszyło w te góry, by sprawdzić odwagę swą i męstwo wobec ohydnych bestii. Żaden nie powrócił.
Gdy pokonali następne pasmo, z pełną siłą uderzyła w nich zimowa wichura. Płatki śniegu, padającego coraz gęściej, w miarę jak wspinali się wyżej, pędziły teraz poziomo, gnane wyjącym huraganem.
- Musimy znaleźć schronienie i przeczekać tę zawieruchę, Belgaracie! - krzyknął Barak, z trudem przytrzymując pelerynę z niedźwiedziej skóry.
- Zjedziemy do najbliższej doliny - odpowiedział starzec, także zmagając się z płaszczem. - Drzewa powinny osłonić nas przed wiatrem.
Zaraz za grzbietem skręcili w dół, ku sosnom gęsto porastającym dno kotliny. Garion mocniej otulił się płaszczem i pochylił głowę przeciw wichurze.
Gęsty zagajnik młodych sosen chronił przed naporem wichru, lecz śnieg nadal wirował dookoła.
- Dzisiaj nie zajedziemy daleko, Belgaracie - stwierdził Barak, próbując strzepnąć z brody płatki śniegu. - Lepiej rozbijmy tu obóz i czekajmy ranka.
- Co to było? - spytał niespokojnie Durnik, przechylając głowę na bok.
- Wiatr. - Barak wzruszył ramionami.
- Nie. SÅ‚uchaj.
Ponad wyciem wichury wzniósł się przenikliwy skowyt.
- Spójrzcie. - Hettar wyciągnął rękę.