- Chcesz przesłuchać jeszcze raz?Zamigotały błyszczące światełka...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — Prośba o pomoc, która czekała tysiąc lat, może poczekać jeszcze kilka godzin — albo dni — prychnęła Jonja...
- – Prędko skoczym? – Jeszcze czas! – odrzekł pan Michał...
- Mimo to w żyłach elfa płynęła adrenalina wywołana łowami – górskim szlakiem poniżej uciekał tuzin orków – a jeszcze bardziej...
- Aviendha ubrała się, ale upłynęło sporo czasu, zanim usiadła, i jeszcze więcej, zanim Elayne zdołała ją przekonać, że nie powinny zawiązywać spisku...
- było dosyć, bo oprócz dwojga głównie zainteresowanych trzeba było jeszcze mieć wzgląd na zdanie rodziców i na to, co świat powie...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
- Nasza skóra była ciepła, mózg pracował, serce tłoczyło krew w żyły, byliśmy tacy jak dawniej, jak jeszcze wczoraj, nie utraciliśmy nagle ramienia, nie...
- — Co ty tam masz na ekranie? — zapytała Gale, za sprawą widocznej konsternacji Joanny jeszcze bardziej zaciekawiona...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- — A czy było jeszcze co jeść na rzece? — zapytał szakal...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Trzej pozostali agenci zebrani w wyłożonym dębową boazerią pokoju, siedzieli bez ruchu, niczego po sobie nie pokazując. Szef bębnił palcami po stole.
Nazywał się Gallagher. Niski żylasty mężczyzna w niebieskim prążkowanym garniturze, przestał stukać w blat i oparł się mocno na rękach.
- Nie, trzy razy wystarczy. Zrozumiałem, co powiedział, ale ty tam byłeś, a ja nie. Widziałeś wyraz jego oczu. Czy Romulus mówił poważnie?
- Chodzi ci o moje odczucia? Tak.
Ospowaty zgasił papierosa.
- Romulus zrobi dla nas wszystko, pod warunkiem, że misja nie będzie samobójcza, a on nie wysunie zastrzeżeń co do jej celu?
- Znowu pytasz o odczucia? Tak.
- No, no.
Łysawy mężczyzna zdecydował się zaryzykować uwagę:
- To oznaczałoby zasadniczą zmianę w jego położeniu. W pierwotnej umowie zgodził się na wygnanie, a my obiecaliśmy zostawić go w spokoju.
- Człowiek z jego talentem - zabrał głos Gallagher - mógłby być bardzo użyteczny, gdyby znów włączył się do gry, a nikt nie wiedziałby, że pracuje dla nas. Wyborowy agent, światowej klasy zabójca. A poza tym zdaje się na naszą łaskę.
- Ale tylko raz - przypomniał Ospowaty.
Gallagher oderwał od stołu stwardniałe od trenowania karate palce i potarł skronie.
- A zatem, jeśli chce prowadzić prywatną wendetę, pozwólmy mu na to. Coś mnie jednak niepokoi.
Zebrani czekali, by usłyszeć, co takiego.
- Ta prywatna wendeta może mieć konsekwencje zawodowe. Nie wiemy przecież, kto stoi za atakiem na Romulusa i jego rodzinę, ani kto odpowiada za zniknięcie ojca jego żony. Musimy uzyskać pewność, że będzie działał sam, nie związany z nikim.
- Nie rozumiem - powiedział Ospowaty.
- Zaraz zrozumiesz. Romulus na pewno nie może się doczekać wiadomości od nas. Najwyższy czas, żebym zapytał o zgodę Langley.
IV.
Deszcz ustał. Światła uliczne odbijały się w kałużach i od mokrej trawy. Nocne powietrze pachniało słodko. Saul skręcił z naddnunajskiej promenady i, badając wzrokiem ciemny park, po raz drugi tego dnia podszedł do estrady.
Jak poprzednio, Ospowaty siedział na balustradzie, czekając na niego.
- Romulus - Ospowaty wykrzywił się w uśmiechu, rozkładając ramiona w powitalnym geście - masz dobry dzień. Zostałem upoważniony przez centralę, żeby wyrazić zgodę na twoją propozycję.
Saul odetchnął z ulgą.
- W porządku.
Odzyskał równowagę.
- Kiedy załatwię sprawy rodzinne, czekam na zlecenie, żeby wywiązać się ze swojej części umowy.
- Nie miej złudzeń. Dostaniesz robotę. Saul odwrócił się, aby odejść.
- Jest jednak pewien problem, Romulus.
- Problem?
Saul zamarł w napięciu.
- No, może nie problem. Nazwijmy to warunkiem albo zastrzeżeniem.
- O co ci chodzi?
- Nie możesz korzystać z pomocy swoich izraelskich przyjaciół.
- Co takiego?
- Z punktu widzenia moich zwierzchników jesteś dla nich cenny tylko wtedy, jeśli będziesz postrzegany jako wolny strzelec.
- Postrzegany jako... Do cholery, mów jaśniej!
- To, co masz zamiar zrobić, musi pozostać twoją prywatną sprawą. Jeśli przyjmiesz pomoc od wywiadu izraelskiego, będzie to wyglądało tak, jakbyś z nimi współdziałał, pracował dla nich.
- Teść był w Mossadzie, na miłość boską. Oczywiście, że z nimi współpracuję. Chcą wiedzieć, co się stało, tak samo, jak ja.