Bomani, jak wszyscy mardukańscy barbarzyńcy, potrzebowali do życia dużych przestrzeni...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Było to nadal za mało jak na ich potrzeby, „wszystko było wspaniale zorganizowane, bardzo zabawne zupełnie inaczej niż obecnie jest zorganizowane nasze centrum...
- JOWISZ W ZNAKU RAKAZnaczenie oraz pełny wpływ Jowisza w znaku Raka, daje się zauważyć dopiero w środku życia, ponieważ pozycja taka, gdy chodzi o znak Raka,...
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- dzy koteriami, ciągłe walki o przywileje, ciągłe wydzierki i rwactwo, a to z powodu owej potrzeby rajskiego ptaka wy-pełniającej każdego człowieka...
- maczugi i siekiery z krzemienia; jedni rozpalali ogieñ pod ogromnymkot³em, inni gotowali ro¿en, a wszyscy krzyczeli: "Jezuita! Jezuita!pom¶cimy siê i podjemy...
- Ustalenie zakresu pojêcia zwyk³ych potrzeb rodziny zale¿y od kryterium, które stanowiæ bêdzie podstawê zdefiniowania tego pojêcia...
- - A to oznacza, że albo Snaplaunce należy do spisku, albo wszyscy wiedzą, że często pożycza swój prom ważnym gościom...
- bynajmniej jedynie o to, by wszyscy siê bali, i bali siê w ten sam sposób...
- IdÄ…c wzdÅ‚uż rzÄ™dów tych prowizorycznych łóżek, Harry naliczyÅ‚ osiemnastu pacjentów, z których wielu byÅ‚o niezbyt starannie opatrzoÂnych, a wszyscy...
- cz¹stki (przed zmierzeniem jej cech), która nie znajduje siê nigdziew przestrzeni i czasie? Jeœli za jeden obiekt uwa¿aæ to, co jestopisywane przez jeden wektor...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ich stada zwierząt hodowlanych wymagały rozległych pastwisk. W swojej ojczyźnie nieustannie je zmieniali, pozwalając trawie odrosnąć. Tak samo było na wojnie. Aby wykarmić swoich wojowników, nie mogli pozostawać długo w jednym miejscu. Wyjątkiem było Sindi, gdzie zdobyli znaczne zgromadzone tam zapasy.
WojnÄ™ rozpoczÄ™li seriÄ… zmasowanych szturmów, gdyż tym razem dziaÅ‚ali wedÅ‚ug innej niż zwykle strategii, majÄ…cej na celu caÅ‚kowite zniszczenie wszystkich miast–paÅ„stw PoÅ‚udnia, a nie tylko zdobycie jednego z nich. Wiedzieli, że muszÄ… jak najszybciej zmiażdżyć ZwiÄ…zek Północy, zanim pozostaÅ‚e miasta zacznÄ… sobie pomagać, tak jak czyniÅ‚y to w przeszÅ‚oÅ›ci.
Pahner przypuszczał, że zaskoczenie skoordynowanymi atakami przyczyniło się do zagłady Związku w takim samym stopniu, jak działania agentów Sindi. Nikt nie spodziewał się tak potężnego najazdu barbarzyńców. Miasta Południa, dotąd bezpieczne pod ochroną miast Północy, nie były przygotowane do wojny, co pozwoliło barbarzyńcom stosunkowo łatwo zdobywać je jedno po drugim. Sindi było twardszym orzechem do zgryzienia. Wprawdzie Therdańczycy byli o wiele trudniejszym przeciwnikiem, ale za to władze Sindi miały czas na przygotowanie obrony.
Po zdobyciu miasta Bomani wrócili do swojej zwykłej taktyki i zaniechali szturmu na Przystań K’Vaerna. Sindi stało się potężną, ufortyfikowaną bazą wypadową, zaopatrzoną w żywność na co najmniej kilka miesięcy. Do czasu przybycia ludzi i ich diasprańskich sprzymierzeńców strategia Camsana polegała na stopniowym osłabianiu miasta i czekaniu, aż wyczerpie ono swoje szczupłe zapasy żywności. Bomani wyczekiwali, aż Przystań zacznie głodować, by wtedy rzucić swoich wojowników na mury, których osłabiona Gwardia nie będzie już w stanie utrzymać.
Pahner nie mógł zwlekać, aż Przystań osłabnie z głodu i dopiero wtedy Bomani zaczną działać. Musiał sprowokować ich do decydującej bitwy. Żeby tego dokonać, musiał zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, stworzyć wrażenie, że zagrożenie ze strony jego armii jest mniejsze niż w rzeczywistości, po drugie zaś dać Bomanom powód do ataku.
Takim powodem mogło być na przykład przetrzymywanie ich kobiet i dzieci.
Kapitan prychnął, zdegustowany własną hipokryzją. Bronił tysięcy kobiet i dzieci przed śmiercią z rąk swoich sprzymierzeńców, a jednocześnie chciał ich użyć jako przynęty, by wciągnąć ich ojców i mężów w pułapkę.
Wziął głęboki oddech, wysłał do tootsa polecenie włączenia komunikatora i powiedział:
– Roger?
– Jestem. – Odpowiedź nadeszÅ‚a niemal natychmiast. Marine poczuÅ‚, że jego napiÄ™te mięśnie trochÄ™ siÄ™ rozluźniÅ‚y.
– Czuje siÄ™ pan lepiej?
– Raz lepiej, raz gorzej – odparÅ‚ książę. – Znów jestem na chodzie, jeÅ›li o to pan pyta. Czyj to byÅ‚ pomysÅ‚, żeby przysÅ‚ać do mnie Nimashet?
– UznaÅ‚em, że jest pan trochÄ™ za sÅ‚abo chroniony – powiedziaÅ‚ kapitan. – WzmocniÅ‚em wiÄ™c sekcjÄ™ kapral Beckley resztÄ… drużyny. ZostanÄ… z panem do koÅ„ca operacji.
– Rozumiem. – Na kilka chwil na linii zapadÅ‚a cisza. – Co u pana sÅ‚ychać?
– Wszystko idzie zgodnie z planem – odparÅ‚ Pahner. – Eva pracuje z Rusem nad przygotowaniem umocnieÅ„. Bistem i Bogess caÅ‚kiem sprawnie zorganizowali swojÄ… piechotÄ™ w drodze do miasta, a pamiÄ™tajmy, że z każdego puÅ‚ku musieliÅ›my wycofać trochÄ™ ludzi, żeby pomóc inżynierom Rusa.
– A Rastar? – spytaÅ‚ Roger.