- Bez urazy - powiedział Koski pojednawczo...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziaÅ‚a Morgiana i jej dÅ‚oÅ„ zacisnęła siÄ™ na jego rÄ™ce, ale zadziwiÅ‚...
- — Siadaj, chÅ‚opaku — powiedziaÅ‚ dowódca...
- – Zgadzam siÄ™ – powiedziaÅ‚a nie ociÄ…gajÄ…c siÄ™ Colette...
- — Tego kuÅ›nierza mogÅ‚abyÅ› lepiej pamiÄ™tać, skoro zetknęłaÅ› siÄ™ z nim osobiÅ›cie — powiedziaÅ‚am z niezadowoleniem i naganÄ…...
- — Chce pan powiedzieć, że rurÄ™ zaÅ‚ożono, kiedy nie byÅ‚o jeszcze krateru ani tego wÄ…wozu? — spytaÅ‚em...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, w wieży nad nimi zadzwonił dzwon; brzmiał przeraźliwie głośno i nisko - jak żaden inny, które słyszała Miriamele...
- — To jest możliwe, ale raczej nieprawdopodobne — powiedziaÅ‚ Ulath...
- – Nie masz mi nic do powiedzenia – odparÅ‚, nie potrafiÄ…c ukryć pobrzmiewajÄ…cej w jego gÅ‚osie konsternacji...
- – PowinniÅ›my siÄ™ stÄ…d wynosić, nim orki zacznÄ… przetrzÄ…sać te ruiny – powiedziaÅ‚a Isaan...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Ale moje pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi.
- Może ja pomogę oczyścić atmosferę - spokojnie, lecz autorytatywnie zabrzmiał nowy głos.
Koski zesztywniał na krześle i odwrócił się w kierunku postaci niedbale opartej w drzwiach, postaci wysokiej i dobrze zbudowanej. Opalona na brązowo twarz o ostrych, niemal drapieżnych rysach oraz przenikliwe zielone oczy wskazywały, że to nie jest mężczyzna, który pozwoli sobie nadepnąć na odcisk. Był ubrany w granatową lotniczą kurtkę wojskową i mundur. Czujny, choć z pozoru obojętny, obdarzył Koskiego łaskawym uśmiechem.
- Ach, jest pan wreszcie - głośno rzekł Hunnewell. - Kapitanie Koski, pozwoli pan, że przedstawię majora Dirka Pitta, dyrektora do zadań specjalnych w NUMA.
- Pitta? - powtórzył jak echo Koski. Spojrzał na Dovera i podniósł brew. Dover tylko wzruszył ramionami, wciąż czując się niepewnie. - Czy to przypadkiem nie ten sam Pitt, który przed rokiem zlikwidował podwodny przemyt w Grecji?
- Lwia część uznania należy się co najmniej dziesięciu innym ludziom - odrzekł Pitt.
- Oficer lotnictwa, który pracuje nad badaniami oceanograficznymi - powiedział Dover. - To nieco odległa dziedzina od pana pierwotnego żywiołu, prawda, majorze?
W kącikach oczu Pitta pojawiły się wywołane uśmiechem zmarszczki.
- Ale nie dalej niż Księżyc, na którym lądowali lotnicy z marynarki wojennej.
- Słuszna uwaga - przyznał Koski.
Pojawił się Brady i podał kawę oraz kakao. Następnie wyszedł i znów wrócił. Zostawił tacę z kanapkami i zniknął, tym razem na dobre. Koski zaczął się czuć niewyraźnie. Naukowiec z poważnej agencji rządowej to nie było nic dobrego. Oficer z innej formacji, mający ciągot do niebezpiecznych eskapad, to już o wiele za dużo. Ale kombinacja ich obu - siedzących przy stole i mówiących, co ma robić - to była absolutna katastrofa.
- Jak mówiłem, kapitanie - rzekł Hunnewell niecierpliwie możliwie Jak najszybciej musimy się dostać na pozycję, którą panu podałem.
- Nie - bez ogródek powiedział Koski. - Przykro mi, że moja postawa może wydawać się nieprzyjemna, lecz musicie przyznać, iż mam pełne prawo odmówić waszym żądaniom. Jako kapitan tego statku jestem zobowiązany wykonywać rozkazy pochodzące jedynie Z Okręgowego Dowództwa Straży Wybrzeża w Nowym Jorku lub głównego dowództwa w Waszyngtonie. - Przerwał, by nalać sobie jeszcze jeden kubek kawy. - Rozkaz, który otrzymałem, mówił o wzięciu dwóch pasażerów, o niczym więcej. Wykonałem go i teraz wracam na poprzedni kurs patrolowy.
Pitt Spojrzał na nieugiętą twarz Koskiego wzrokiem metalurga, badającego wytrzymałość grudki stali wysokiej jakości. Nagle wstał, podszedł ostrożnie do drzwi kambuza i zajrzał do środka. Brady był najęty przesypywaniem ziemniaków z pojemnego worka do olbrzymiego parującego gara. Następnie Pitt z niezmienną ostrożnością zawrócił i uważnie obejrzał mały korytarz na zewnątrz mesy. Zauważył, że niewinna gra przyniosła efekt: Koski i Dover śledząc jego ruchy, wymieniali porozumiewawcze spojrzenia. Pitt zaś, najwyraźniej zadowolony, że nikt nie podsłuchuje, zawrócił i usiadł przy stole.
- W porządku, panowie - wyszeptał, nachylając się do obu. - Teraz powiem, o co chodzi. Pozycja, którą podał wam doktor Hunnewell, dokładnie odpowiada położeniu pewnej wyjątkowo ważnej góry lodowej.
Koski zaczerwienił się, lecz jego twarz pozostała nieruchoma.
- Nie chciałbym, żeby to głupio zabrzmiało, majorze, ale jeśli wolno wiedzieć, jaką to górę lodową uważa pan za wyjątkowo ważną? Pitt chwilę milczał w celu wywołania większego efektu.
Taką pod której powłoką znajduje się wrak statku. Gwoli dokładności rosyjskiego trawlera nafaszerowanego najnowszą i najbardziej zaawansowaną elektroniką, jaką do celów szpiegowskich wymyśliła sowiecka nauka. Nie mówiąc o szyfrach i kompletnych danych dotyczących ich systemu inwigilacji całej półkuli zachodniej.
Koski nawet nie mrugnął. Nie odrywając oczu od Pitta, wydobył z wnętrza kurtki kapciuch i zaczął spokojnie nabijać fajkę.
- Sześć miesięcy temu - kontynuował Pitt - rosyjski trawler o nazwie Novgorod pływał zaledwie kilka mil od wybrzeża Grenlandii, prowadząc obserwację rakietowej bazy Powietrznych Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych na wyspie Disko. Zdjęcia lotnicze wykazały, że na Novgorodzie znajdują się wszelkie znane nam elektroniczne anteny odbiorcze oraz jeszcze parę innych. Rosjanie rozgrywali to na zimno; trawler wraz z załogą złożoną z trzydziestu pięciu doskonale wykwalifikowanych mężczyzn, a także kobiet, nigdy nie błąkał się po wodach terytorialnych Grenlandii. Stanowił nawet miły widok dla naszych pilotów, którzy podczas złej pogody wykorzystywali go jako punkt nawigacyjny. Po trzydziestu dniach większość rosyjskich statków szpiegowskich została zwolniona ze służby, ale ten trwał na posterunku bite trzy miesiące. Departament Wywiadu Marynarki Wojennej zaczął się zastanawiać nad tak długą zwłoką. A potem pewnego sztormowego poranka Novgorod zniknął. Stało się to na trzy tygodnie przed przybyciem statku zmiennika. To opóźnienie pozostaje tajemnicą; do tej pory Rosjanie nigdy nie naruszyli zwyczaju odsyłania statku szpiegowskiego, jeżeli na posterunku nie pojawił się inny. - Pitt przerwał, by zgasić papierosa w popielniczce. - Są tylko dwie drogi, którymi Novgorod mógłby się dostać do domu, do mateczki Rosji. ludna przez Bałtyk prowadzi do Leningradu, a druga przez Morze Barentsa do Murmańska. Brytyjczycy i Norwegowie zapewniają nas, że Novgorod nie wybrał żadnej z nich. Krótko mówiąc, Novgorod z całą załogą przepadł gdzieś pomiędzy Grenlandią a brzegami Europy.
Koski postawił na stole kubek, wpatrując się z zamyśleniem w brudne dno.
- Wydaje mi się trochę dziwne, że Straż Wybrzeża nigdy o tym nie została powiadomiona. Wiem na pewno, że nie otrzymaliśmy żadnego meldunku o zaginięciu rosyjskiego trawlera.