- Ali zniknął? - Kosti przypomniał kolegom o najpilniejszej teraz sprawie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- Gdyby tego rodzaju wydarzenie zaszło pierwszej nocy, zaraz pomyślałbym o zmarłych mnichach, lecz teraz najgorszego gotów byłem spodziewać się po...
- UZNANIE Skoncentrujmy siÄ™ teraz na znaczeniu uznania i na tym, co ono tak naprawdÄ™ oznacza...
- — Wyczuwacie takÄ… ingerencjÄ™ nawet teraz? — Åšnieżynka dotknęła swego Klejnotu...
- Teraz – majÄ…c Boga, a z Nim Jego nieskoÅ„czone bogactwa – poÅ›piesznie wyrzekaÅ‚am siÄ™ ich...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- Czy na zewnątrz wiał wiatr tak silny, że szeleściły liście na drzewach? Czy może mój umysł dał się porwać przez wicher i słuchał teraz, jak tłucze się,...
- cio nie ma worka z pieniędzmi? W gronie najbliższych tak nazywała teraz hrabiego, a panowie nie pytali już o niego inaczej, jak: „Czy widziałaś wczoraj...
- i rozmaitych spółek, parę silnych branż, jak górnicy, jeszcze zachowu- je resztki dawnej potęgi, ale zdecydowana większość trzyma się teraz za...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Dan, nie ukrywając swego karygodnego błędu, opowiedział o wszystkim, co zdarzyło się w dolinie. Odczuł ulgę zauważając, że Kosti i Mura pominęli milczeniem jego udział w wydarzeniach i skupili się na Kamilu. Mura zaproponował plan działania:
- Kosti weźmie kapsułę i będzie krążył nad doliną, a ty i ja przeszukamy teren. Może znajdziemy jakiś ślad, którego nie można zobaczyć z góry.
Rozpoczęli pracę. Szperacz poruszał się z niewielką prędkością i nigdy nie odlatywał zbyt daleko. Dan i Mura natomiast szli w kierunku pola bitwy. Od czasu do czasu musieli w gęstszych zaroślach używać maczety. Znaleźli miejsce, w którym ślad pełzacza przechodził ze skały na miękki grunt.
Tutaj Mura odwrócił się i spojrzał na równinę. Nie widzieli stąd jaskrawo pomalowanych ruin, ale obaj byli przekonani, że pojazd nadjechał ze spalonej ziemi i skierował się w góry, gdzie zniknął w ścianie klifu!
- Ludzie Richa? - wyraził swe przypuszczenie Dan.
- Może tak, a może nie - padła enigmatyczna odpowiedź. - Czy Ali rzeczywiście stwierdził, że ta maszyna nie była znormalizowana?
- Nie myślisz chyba, że przetrwali tu Przodkowie! - Dan wykrztusił z siebie ukryte obawy. Mura roześmiał się.
- Mówią, że w Kosmosie wszystko jest możliwe, prawda? Ale nie, nie sądzę, żeby ci pradawni władcy kosmicznych dróg pozostawili tu swoich wnuków. Mogli jednak zostawić coś, co wpadło w niepowołane ręce. Gdybym tak więcej wiedział o tych ruinach!
Może teoria Ripa sprzed paru dni okaże się słuszna? Może rzeczywiście na tej planecie znajdują się urządzenia należące niegdyś do Przodków i wystarczy je tylko odnaleźć? Czy może ktoś już je odnalazł? Ale jeśli tak, to warto pamiętać o tym, przed czym ostrzegał Ali - że dawne instalacje Przodków stanowią zagrożenie dla wszystkich, póki są w posiadaniu nieodpowiedzialnych Ziemian.
Wspomagani przez szperacz powoli przeczesywali wylot doliny. Dan napoczął swoje zapasy i żuł kostkę gąbczastego pokarmu, który podobno zaopatrywał jego młode i wychudzone ciało we wszystkie potrzebne składniki. Było to jednak pożywienie zupełnie pozbawione smaku i w niczym nie przypominało potraw podawanych na Ziemi, czy przygotowywanych na statku przez Murę.
Uderzył maczetą w kępę ciernistych krzewów i, potykając się o długie konary, przedarł przez zarośla. Zobaczył wówczas znajome, miniaturowe pola, otoczone kolczastymi krzewami. Pod stopami miał grubą warstwę gnijących liści, przez którą nie mogło się przedostać nawet pojedyncze źdźbło trawy.
ZatrzymaÅ‚ siÄ™ nagle. Na burej, bÅ‚otnistej powierzchni zauważyÅ‚ jakÄ…Å› nierówność i poczuÅ‚ fetor unoszÄ…cy siÄ™ z miejsca, z którego niedawno usuniÄ™to zielonkawo–szary muÅ‚.
Przyklęknął i na czworakach okrążył ten skrawek. Nie znał się na śladach, ale wydało mu się, że musiała tu mieć miejsce bójka. Muł nie zdążył jeszcze wyschnąć, a więc wszystko działo się bardzo niedawno. Przyjrzał się zaroślom otaczającym ten niewielki plac. Było to doskonałe miejsce na zasadzkę. Jeżeli przechodził tędy Kamil… O, tam…
Starając się nie zniszczyć śladów, Dan przeszedł na drugą stronę polany. Nie mylił się! Na gałęziach niektórych krzaków widać było ślady maczety. A więc ten, kto tędy szedł wyposażony był w przepisowy sprzęt terenowy… I ktoś czekał tutaj na niego…
A może to wcale nie ktoś, lecz coś? Może to te kuliste stworzenia? Lub właściciele nietypowego pełzacza i mordercy z tamtej doliny?
Co do jednego Dan miał absolutną pewność: znalazł miejsce, w którym Ali został zaskoczony. I nie tylko zaskoczony, ale również pokonany przez nieznaną siłę i uprowadzony. Jeszcze raz przyjrzał się bacznie krzewom. Ale nie znalazł żadnych więcej śladów. Wyglądało na to, że łowca, mając już ofiarę w ręku, po prostu ulotnił się.