Aby nie przenosić swojej klątwy na inne domy, dręczona wodą rodzina Martinów postanowiła wrócić do Methuen...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Ustalenie zakresu pojcia zwykych potrzeb rodziny zaley od kryterium, ktre stanowi bdzie podstaw zdefiniowania tego pojcia...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- Znany polski gnostyk Jerzy Propopiuk w swojej książce “Labirynty herezji” (Warszawa 1999) poświęconej w znacznej mierze życiu i doktrynie Rudolfa Steinera...
- — Czy można ukryć całą rodzinę? — Nigdy nie była zbyt liczna...
- Żal, że dał się podkupić mojemu bratu i że w sposób typowy dla naszego rodzinnego konfliktu zaraz po złotych triumfach - Hary był pierwszy także ze sztafetą...
- prac¹ rodziny i szko³y, sta³ siê w Polsce tak powszechnie stosowany, ¿e nikomu nie przychodzi do g³owy zastanowiæ siê, o co tutaj w³aciwie chodzi...
- Wszystko to odbywało się w obrębie rodziny: jednych krewniaków strącano i na to miejsce wchodzili natychmiast drudzy, czekający na swoją kolej i obiecujący...
- Co za rodzina z tych Jordachów, stary samobójca, brat zamordowany, a świątobliwy Rudolf pobity prawie na śmierć w swoim mieszkaniu...
- mo to, kiedy w stoczniach Contruuma instalowano te urządzenia, mało kto pokładał w Ze skwierczeniem przecięły warstwy atmosfery, unicestwiły wszystko na swojej...
- trzynastu lat, był sztywny i napięty, zagryzał usta i wykręcał dłonie, miał ściągniętą twarz -rozjaśnił ją tylko raz, gdy mówił o swojej...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ojciec rodziny wypowiedział walkę absurdalnej pladze. Odciął dopływ wody i do ostatniej kropli opróżnił wszystkie rury. Na próżno. Woda tryskała z wielu miejsc. Rodzina dała za wygraną i ponownie przeniosła się do Lawrence, nadal ścigana przez wytryski wody. Okrutna mokra zabawa trwała jeszcze przez kilka tygodni, po czym równie nagle się skończyła, jak zaczęła.
Przedstawiony powyżej przypadek -mimo że woda odgrywała w nim dominującą rolę -mógł być ewentualnie innej natury niż owe tajemnicze opady deszczu znikąd. Nie chodziło tu bowiem o fenomen lokalny, niezależny od określonych osób, ale o zjawisko, które wyraźnie upodobało sobie rodzinę Martinów i w ślad za nią postępowało.
Zdarzenia tego rodzaju są znane, choć nie tak częste jak choćby zjawiska typu Poltergeist, z którymi, jak się zdaje, łączy je pewne pokrewieństwo. Wszakże od czasu do czasu można doszukać się całkiem konkretnych powiązań.
Dziwne Poltergeist
Dr Michele Claire z brytyjskiego Sheffield Society for Psychical Research szczególnie gruntownie badała przypadek, którego bohaterką była pewna dobiegająca czterdziestki kobieta.
Dr Claire określiła ją w swoim raporcie tylko jako "Pani B". Kobieta owa mieszkała z pięciorgiem własnych dzieci i dwoma dorosłymi krewnymi w pewnym domu w angielskim hrabstwie South Yorkshire. Jej psychiczna kondycja w momencie opisywanych zdarzeń nie była najlepsza. Dwukrotnie rozwiedziona -za drugim razem z mężem posuwającym się do przemocy, który musiał być leczony psychiatrycznie -kobieta była daleka od stanu równowagi psychicznej.
W 1979 r. osiem wspomnianych osób wprowadziło się do domu, w którym już w następnym roku zaczęły się dziać rzeczy dziwne. Na strychu powstawały wciąż kałuże wody, niekiedy były to prawdziwe miniaturowe jeziorka. Nie udało się odkryć, skąd bierze się ta woda, czy np. z uszkodzonej rury wodociągowej? Najdziwniejsza z tych erupcji wody miała miejsce w salonie. Wtedy to woda materializowała się w powietrzu i tryskała na podłogę pokoju.
Także pod innymi względami w domu tym "straszyło". Za dnia i wieczorem rozlegały się w całym domu niewytłumaczalne odgłosy, przypominające rozsypywanie kamieni, wybuchy, skrzypienie, trzeszczenie; była to cała symfonia przeróżnych dźwięków. Rozumie się samo przez się, że ich sprawcy pozostali nie wykryci.
Pojawiły się niemiłe zapachy. Należący do rodziny pies wciąż się dziwnie zachowywał. Warczał albo skomlał, szczerzył zęby i jeżył sierść bez widocznego powodu, wpatrywał się w coś niewidzialnego, a niekiedy wzbraniał się wchodzić do określonych pomieszczeń. Dom nawiedzały niewyraźne, nieokreślone widma. Odbiór telewizyjny ulegał dziwnym zakłóceniom, radio i gramofon same się włączały i wyłączały, a przedmioty wszelkich rozmiarów (niektóre bardzo ciężkie) poruszały się jak widma...
Stop! Nie chcemy ugrzęznąć w gąszczu zachodzących na siebie zjawisk. Dlatego wystarczy tych zjawisk typu Poltergeist z ich możliwymi aspektami parapsychologicznymi. Nadzwyczajne zdolności ludzi i zwierząt omówimy w części II "Zagadki istot żywych".
Podstawowe pytanie, którego zgłębianiu chcemy się teraz nadal poświęcać, brzmi niezmiennie: czy jesteśmy zabawkami w ręku zagadkowych mocy? Co zrozumiałe, kusi nas podział zjawisk na różne kategorie: wybuchy wodne związane z określonym miejscem, i takie, które prześladują określone osoby. Z jednej strony dziwne zjawiska lokalne, jak choćby w szczególnie nawiedzanej Wirginii Zachodniej, a z drugiej plagi indywidualne. Ale gdzie napisano, że taka -albo jakaś inna -klasyfikacja jest konieczna? Może mamy do czynienia z różnymi przejawami tej samej siły, a może z czymś całkiem innym. W końcu chodzi tu o sprawy niewytłumaczalne, które zawsze mogą nas czymś zaskoczyć.
Woda i ogień: dwie strony jednego medalu
Badacze często bywają zmuszeni na nowo zdefiniować jakiś kompleks fenomenów, względnie zmienić hierarchię jego poszczególnych komponentów. W przypadku zjawisk paranormalnych rodzi to szczególne frustracje, ponieważ ich systematyczne ujęcie jest z natury o wiele trudniejsze niż choćby klasyfikacja płazów bezogoniastych.
Przed takim przewartościowaniem stoimy także i teraz. Pewne aspekty sprawiają nieoczekiwanie, że zjawisko całkiem innego rodzaju, znane od dawna, zaczyna się kojarzyć z tajemniczymi wybuchami wody. Paralele są zaskakujące, mimo że trzeba je opatrzyć, powiedzmy, znakiem odwrotnym: są to bowiem paralele między wodą a ogniem, a także możliwe skojarzenie ze "spontanicznym samo spaleniem" ("spontaneous human combustion" -SHC) -piekielnym ogniem, który wydaje się wybuchać z naszego wnętrza bez ostrzeżenia.