– Wszyscy są niczym grupa bezużytecznych wyznawców Kościoła Zjednoczenia...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- maczugi i siekiery z krzemienia; jedni rozpalali ogieñ pod ogromnymkot³em, inni gotowali ro¿en, a wszyscy krzyczeli: "Jezuita! Jezuita!pom¶cimy siê i podjemy...
- - A to oznacza, że albo Snaplaunce należy do spisku, albo wszyscy wiedzą, że często pożycza swój prom ważnym gościom...
- bynajmniej jedynie o to, by wszyscy siê bali, i bali siê w ten sam sposób...
- — Wszyscy bÄ™dziemy sobie potrzebni, i to już niedÅ‚ugo — odparÅ‚ tonem prze- powiedni Amerykanin...
- IdÄ…c wzdÅ‚uż rzÄ™dów tych prowizorycznych łóżek, Harry naliczyÅ‚ osiemnastu pacjentów, z których wielu byÅ‚o niezbyt starannie opatrzoÂnych, a wszyscy...
- Wszyscy przypomnieli sobie starą przepowiednię: kiedy dzikie zwierzęta pić będą z rzeki, zapanuje niesprawiedliwość i szczęście opuści kraj...
- Takiego wszyscy bardzo zawsze lubili, bo choć sam nie podpowiadał, umiał jednak zrobić hałas, wywrócić się z ławką, pomagał na wszystkie sposoby...
- Uciszenie skoro do swojej pełni doszło, i gdy wszyscy się spokojnie na siedzeniach swoich znaleźli, Redaktor w sposób następujący do rzeźbiarza...
- 304 czego posłowie porozumieli się z dowódcami wojsk Cezara i wszyscy wspólnie wysłali do Lucjusza poselstwo z żądaniem, by spór swój z Cezarem...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Problem polega na tym, że to gówno, którym kieruje lewa półkula, to przeliczanie, absorbuje ich do tego stopnia, że nigdy nie doznają zmysłowości, nigdy nie zaznają rozkoszy picia wina.
Co więcej, moim zdaniem robią to celowo – ciągnęła dalej. – Obawiają się tego, czego nie są w stanie opisać ilościowo, bowiem opis ilościowy oznacza kontrolę. Moim zdaniem ten sam mechanizm odnosi się także do religii. Lęk przed zmysłowością, ten żałosny strach przed rzeczami, które odczuwamy, w przeciwieństwie do tych, których nie da się odebrać czuciem, stał się przyczyną wyewoluowania z kultu Wielkiej Bogini systemów religijnych zdominowanych przez mężczyzn – bo ona była zmysłowa i seksualna. Faceci pragnęli uformować Boga stosownie do swoich potrzeb, podobnie jak czynią to z winem.
Thalia przerwała długi wywód i pociągnęła duży łyk wina.
– Wyprowadziłaś całe to rozumowanie jedynie na podstawie tego, że faceci nie potrafią rozkoszować się winem? – zdziwiła się Zoe.
Thalia wzruszyła ramionami.
– Istota rzeczy leży w doświadczaniu tego, co nie daje się opisać, w percepcji bardziej uczuciowej niż racjonalnej. A w tym znaczeniu wino oraz Stwórca wszechświata są do siebie podobni. Jedno i drugie ma naturę zmysłową, jedno i drugie należy odbierać czuciem, doświadczać, nie rozumieć czy analizować aż do śmierci. Cywilizacja Zachodu po wstała w oparciu o logikę, ale logika nie potrafi opisać odpowiednio tego, co nieskończone oraz co zmysłowe. Boginię utożsamiano ze stworzeniem – świata i życia. Prokreacja jest w swej istocie aktem seksualnym i od pradziejów była w głównej mierze funkcją kobiety, czymś, nad czym mężczyźni nie sprawowali kontroli. I w tym problem. Musieli przejąć kontrolę, a ponieważ nie byli w stanie zapanować nad własnymi popędami, postanowili kontrolować obiekt tych popędów.
W większości kodeksów przepisy prawa odnoszące się do seksu narzucają sankcje zachowaniom kobiet, nie mężczyzn. Grzechy mężczyzn są traktowane z przymrużeniem oka i pobłażliwością. Przez wieki dogmatycy religii maskulinocentrycznych nie mogli poradzić sobie z niezrozumiałą dla nich zmysłową naturą Wielkiej Bogini Kreatorki, zatem stopniowo marginalizowali jej znaczenie, sprowadzając ją do roli lokalnego bóstwa płodności, przemieniając jednocześnie seks z radosnego aktu cielesnego i duchowego w sferę nieczystą i grzeszną. Był to na dobrą sprawę jedyny sposób, w jaki ich duże głowy mogły przejąć kontrolę nad ich małymi główkami.
– Niezła teoria – pochwaliła Zoe, kręcąc z niedowierzaniem głową, potem pociągnęła kolejny łyk wina.
– Tak, miałam kilka lat na sformułowanie mojej uniwersalnej teorii kutasów – zgodziła się Thalia. – Ale nie był to powód, dla którego włamałam się do winnej piwniczki. Tak naprawdę chcę usłyszeć od ciebie opowieść o twoim przyjacielu fałszerzu.
– Mów dalej o kutasie – upierała się Zoe.
– To zbyt tragiczne.
– Nie. To nadzwyczaj optymistyczne, naprawdę – obstawała przy swoim Zoe, uśmiechając się szelmowsko.
Odstawiła kieliszek, następnie rozłożyła ramiona, jak ktoś, kto chwali się, jak wielką rybę wyciągnął z wody.
– O kutasie takiej wielkości.
Thalia roześmiała się, że rozlała wino na sukienkę.
– Przestań, mówię poważnie. Opowiedz o tym fałszerzu.
Zoe ponownie upiła łyk wina i podjęła opowieść.
– Eryka spotkałam w Amsterdamie podczas wakacji między drugim a trzecim rokiem studiów na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Odbywałam wtedy staż w Stedelijk Muzeum i mieszkałam u holenderskiej rodziny, która miała dom przy Vondelparku – to ich odpowiednik Central Parku – całkiem niedaleko od muzeum. Pewnego popołudnia, krótko po rozpoczęciu stażu, jeden z asystentów kustosza po prosił, bym mu towarzyszyła podczas tury po mieście, kiedy odnosił obrazy – odrzucone płótna młodych artystów zabiegających o ich umieszczenie w muzealnej galerii.
Zoe pokiwała głową z namysłem.
– Był to jeden z najbardziej ponurych dni, jakie do tamtej pory przeżyłam. Totalne przygnębienie.
– Odrzucenie dzieła oznacza odrzucenie artysty – przytaknęła Thalia ze zrozumieniem.