Żeby nie obrazić Phila, utkwił wzrok w okrągłych przymglonych lampach na ścianie za i nad kazalnicą...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Hej! żeby siÄ™ to tak udaÅ‚o tÄ™ wyspÄ™ i ten zamek ubiec! – Spojrzyj jeno na tych ludzi – odrzekÅ‚ Maćko...
- - Moglibyście, Procie, zrobić to nawet i teraz, choćby po to, żeby własne sumienie uspokoić...
- Melanię to wszystko razem więcej śmieszyło, niż irytowało, Felicja była wściekła, miała własne poglądy na nakrycie stołu i nie przywykła, żeby nią ktoś...
- do¿ywotnikiem a zobowi¹zanym takie stosunki, ¿e nie mo¿na wymagaæ odstron, ¿eby pozostawa³y nadal w bezpoœredniej ze sob¹ stycznoœci, s¹d na¿¹danie jednej z...
- Stworzenia zazwyczaj żywiły się energią Ciemnej Strony, która przepływała przez Bane’a, ale konstruowanie holocronu wymagało, żeby Mistrz ukierunkował...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- Doszłam do wniosku, że nie powinnyśmy w ogolę tłumaczyć się z tego co robiłyśmy, kiedy nas nie było, chyba żeby ktoś pytał Widziałam ludzi gęsto...
- W pierwszej chwili rozmyÅ›laÅ‚a sennie, że może w koÅ„cu rozkwitajÄ… baÅ›niowe fajerwerki miÅ‚oÅ›ci, żeby rozÅ›wietlić jej życie – ale to zbyt...
- Will zacisnął zęby, sama myśl o tej czynności była obrzydliwa, ale ją wykonał, potem dołożył starań, by odnosząc młodzieńca na posłanie nie narażać go...
- wyreperowaÅ‚ dach i Å›ciany, wybiÅ‚ otwory i wstawiÅ‚ okna, żeby byÅ‚ przewiew — zmieniÅ‚ caÅ‚e pomieszczenie tak, że wyglÄ…daÅ‚o prawie jak mieszkanie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Zważywszy jednak grubość okularów księdza, wszelki brak zainteresowania mógł umknąć jego uwagi.
Siedząc w ciepłym, małym kościółku, wreszcie daleki od niebezpieczeństw
swojej wielkiej przygody, od gorączki i burz, dżungli Waszyngtonu, nałogów, du-chowej pustki, Nate uświadomił sobie, że po raz pierwszy, odkąd pamięta, czuje wewnętrzny spokój. Nie obawiał się niczego. Bóg prowadził go w odpowiednim
kierunku. Nate nie był pewien dokąd, ale nie lękał się. Bądź cierpliwy, powiedział
sobie w duchu.
Zaczął szeptać słowa modlitwy. Dziękował Bogu za uratowanie życia i modlił
się za Rachel, ponieważ wiedział, że ona modliła się o niego.
Wewnętrzny spokój i radość wywołały uśmiech na jego twarzy. Po skończeniu
modlitwy otworzył oczy i zobaczył, że Phil uśmiecha się do niego.
Po błogosławieństwie wierni rozmawiali z Philem, który stał przy wejściu,
chwalili kazanie i rozmawiali z nim o sprawach parafii. Kolejka przesuwaÅ‚a siÄ™ powoli — należaÅ‚a do rytuaÅ‚u.
— Jak siÄ™ czuje twoja ciocia? — zapytaÅ‚ Phil jednego z parafian i z uwagÄ…
wysłuchał relacji o najnowszych dolegliwościach cioci.
— Jak biodro? — zapytaÅ‚ innego. — Jak byÅ‚o w Niemczech? — ÅšciskaÅ‚ im
dłonie i nachylał się do każdego, aby nie umknęło mu żadne słowo. Znał ich problemy.
255
Nate czekał cierpliwie na końcu kolejki. Nie spieszyło mu się. Nie miał nic innego do roboty.
— Witaj — powiedziaÅ‚ Phil, ujmujÄ…c rÄ™kÄ™ i ramiÄ™ Nate’a. — Witaj w parafii
ÅšwiÄ™tej Trójcy. — ÅšcisnÄ…Å‚ go tak mocno, że Nate zastanowiÅ‚ siÄ™, czy nie jest przypadkiem pierwszym goÅ›ciem od wielu lat.
— Nazywam siÄ™ Nate O’Riley — powiedziaÅ‚ i dodaÅ‚: — Z Waszyngtonu —
jakby miało to pomóc w określeniu jego osoby.
— CieszÄ™ siÄ™, że mogÅ‚eÅ› tu z nami być dziÅ› rano — powiedziaÅ‚ Phil, a jego
wielkie oczy prawie zatańczyły za szkłem okularów. Z bliska zmarszczki świadczyły, że raczej zbliża się do pięćdziesiątki. Na głowie miał więcej siwych niż rudych loków.
— Przez kilka dni zamieszkam w domu Staffordów — wyjaÅ›niÅ‚ Nate.
— Tak, to piÄ™kny dom. Kiedy przyjechaÅ‚eÅ›?
— DziÅ› rano.
— JesteÅ› sam?
— Tak.
— To musisz zjeść z nami lunch.
Ta agresywna gościnność rozbawiła Nate’a.
— No. . . dziÄ™kujÄ™, ale . . .
Phil również się śmiał.
— Nie, bardzo ciÄ™ proszÄ™. Moja żona za każdym razem, gdy pada Å›nieg, robi
duszoną jagnięcinę. Właśnie teraz gotuje. Zimą mamy tak niewielu gości. Proszę, plebania jest tuż za kościołem.
Nate wpadł w ręce człowieka, który dzielił swój niedzielny stół z setkami
wiernych.
— Ależ naprawdÄ™, przechodziÅ‚em tylko obok i. . .
— CaÅ‚a przyjemność po naszej stronie — przerwaÅ‚ mu Phil i ciÄ…gnÄ…c go za ra-
miÄ™, poprowadziÅ‚ w kierunku kazalnicy. — Czym zajmujesz siÄ™ w Waszyngtonie?
— Jestem prawnikiem — odparÅ‚ Nate. WyczerpujÄ…ca odpowiedź byÅ‚aby bar-
dziej skomplikowana.
— Co ciÄ™ tu sprowadza?
— To dÅ‚uga historia.
— Ach, to cudownie! Razem z LaurÄ… uwielbiamy dÅ‚ugie historie. Zjedzmy
wspólny lunch i poopowiadajmy sobie różne historie. BÄ™dziemy siÄ™ Å›wietnie ba-wić. — Jego entuzjazm byÅ‚ nie do odparcia. Biedakowi brakowaÅ‚o rozmowy. Cze-mu nie? pomyÅ›laÅ‚ Nate. W domku nie znalazÅ‚ jedzenia. Wszystkie sklepy najwy-raźniej byÅ‚y zamkniÄ™te.
Minęli kazalnicę i przeszli przez drzwi prowadzące na tyły kościoła. Laura
wyłączała światła.
— To pan O’Riley z Waszyngtonu — powiedziaÅ‚ gÅ‚oÅ›no Phil do żony. —
Zgodził się zjeść z nami lunch.
256
Laura uśmiechnęła się i uścisnęła Nate’owi rękę. Miała krótkie, siwe włosy i wyglądała na dziesięć lat starszą od męża. Jeżeli nawet niespodziewany gość przy stole ją zaskoczył, nie dała tego po sobie poznać. Nate odniósł wrażenie, że zdarza się to niejednokrotnie.
— ProszÄ™ mówić mi Nate — zaproponowaÅ‚.
— A zatem Nate — oÅ›wiadczyÅ‚ Phil, zdejmujÄ…c sutannÄ™. Plebania przylegaÅ‚a
do budynku kościoła i wychodziła na boczną uliczkę. Uważnie stąpali po śniegu.
— Jak ci siÄ™ podobaÅ‚o moje kazanie? — zapytaÅ‚ Phil żonÄ™, kiedy weszli na
ganek.
— WspaniaÅ‚e, kochanie — odezwaÅ‚a siÄ™ bez cienia entuzjazmu. Nate sÅ‚uchaÅ‚
i uśmiechnął się, przekonany, że co niedziela od wielu lat Phil zadawał jej to samo pytanie w tym samym miejscu i czasie i otrzymywał tę samą odpowiedź.
Wszelkie wahanie co do lunchu rozwiało się, kiedy przekroczył próg domu.
Z kuchni dolatywał bowiem bogaty, ciężki aromat duszonej jagnięciny. Phil poruszył żar w kominku, a Laura przygotowywała posiłek.
W wąskiej jadalni między kuchnią a pokojem dziennym stał stół zastawiony
na cztery osoby. Nate był zadowolony, że przyjął zaproszenie, choć zupełnie nie miał szansy na odmowę.
— Cieszymy, że tu jesteÅ› — zapewniÅ‚ Phil, kiedy zajÄ™li miejsca. — Przeczu-
wałem, że będziemy mieli dzisiaj gościa.
— Dla kogo jest tamto miejsce? — zapytaÅ‚ Nate, wskazujÄ…c na puste krzesÅ‚o.
— W każdÄ… niedzielÄ™ przygotowujemy cztery miejsca — odezwaÅ‚a siÄ™ Laura,