On atakuje szepnê³a Vergere...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- - Są w zmowie - szepnął Mikołaj do Michaela z rozszerzonymi niepokojem oczyma...
- zająć się resztkami sił atakujących...
- Czcigodne drzewa figowe...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania⌠a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- głębokiego jaru...
- 3
- - Trudno nie poddać się żalowi, stojąc tutaj - powiedział Łukasz...
- Komunikaty obsługiwane przez CyberCash zawarte są w tablicy 17...
- KREDYTB,19971112,8
- Han posÂłuÂżyÂł siĂŞ pokÂładowym syntetyzatorem ÂżywnoÂści ÂSo- koÂłaÂ, by przyrzÂądziĂŚ posiÂłek, w którego skÂład wchodziÂło...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
82
R O Z D Z I A £
#
ZASIEW
Jacen Solo biegnie w samo serce bitwy.
Biegn¹c, kszta³tuje w myli obraz. Amphistaff, którego niesie,
dopasowuje siê do tego obrazu, owijaj¹c ponad po³owê swojej d³ugo-
ci wokó³ jego przedramienia. Wewnêtrzny impuls z po³¹czonego ³añ-
cucha gruczo³ów zasilaj¹cych generuje pole energetyczne, które
usztywnia jego pó³krystaliczn¹ strukturê komórkow¹, blokuj¹c go w tej
postaci: metr cia³a amphistaffa stanowi przed³u¿enie prawej piêci
ch³opca, rozk³adaj¹c siê w ostrze o szerokoci dwóch d³oni. To samo
pole, które usztywnia amphistaffa, rozci¹ga siê o u³amek milimetra
poza ostrze, daj¹c mu gruboæ nie wiêksz¹ ni¿ rednica atomu.
Dlatego te¿, kiedy jeden z nieuzbrojonych wojowników rzuca siê,
aby zagrodziæ Jacenowi drogê szeroko rozstawionymi ramionami,
ostrze przechodzi niemal bez oporu przez cia³o i koæ. Jedno ramiê
Yuuzhanina leniwie wznosi siê spiral¹ w powietrze, bryzgaj¹c kropel-
kami krwi, jedna noga pada na bok, drgaj¹c w trawie. Jacen nawet nie
zwolni³ biegu.
Pozostali dwaj wojownicy stwierdzaj¹ zgodnie, ¿e nale¿y go zo-
stawiæ lepiej wyposa¿onym towarzyszom.
¯uki udarowe brzêcz¹ w otaczaj¹cym go powietrzu, lecz plamki
wzrokowe amphistaffów owiniêtych wokó³ cia³a Jacena s¹ czu³e na
podczerwieñ i ruch, ch³opak za mo¿e zintegrowaæ ich empatyczn¹
reakcjê w otaczaj¹ce go pole postrzegania, które niewiele ró¿ni siê do
83
samej Mocy a przecie¿ przez tyle lat uczy³ siê, jak unikaæ pocisków i orê¿a, które zaledwie dostrzega. Zielona ³¹ka zakwita szkar³atnymi
eksplozjami, kiedy Jacen siê uchyla, nurkuje i przetacza, skacze na
nogi i biegnie dalej.
Kolejna chmura ¿uków leci w jego stronê, brzêcz¹c jak rakiety.
Jacen pêdzi wprost na nadbiegaj¹ce oddzia³y ciê¿kozbrojnych wo-
jowników. Najbli¿szy z nich dga amphistaffem w Jacena jak w³ócz-
ni¹, ale Jacen nurkuje pod jej koñcem i przetacza siê przez ramiê,
zadaj¹c cios w górê. Ostrze wnika w cia³o Yuuzhanina miêdzy kro-
czem a nog¹. cigaj¹ce go ¿uki zbieraj¹ swoje ¿niwo, rozrzucaj¹c wo-
jowników niczym zabawki zmiecione d³oni¹ gigantycznego dziecka.
Rozpêd pozwala Jacenowi dokoñczyæ przewrót. Ch³opiec l¹duje na
kolanie kieruj¹c ostrze w górê; przecina wnêtrznoci, a póniej pier
wojownika.
Tylko pole energetyczne podobne temu generowanemu przez am-
phistaffy jest w stanie wytrzymaæ cios jego ostrza. Skorupy krabów
vonduun stanowi¹ skomplikowan¹, krystaliczn¹ strukturê, wzmocnion¹
polem generowanym przez gruczo³y zasilaj¹ce, podobne do gruczo-
³ów amphistaffu. Lecz pole chroni jedynie skorupê; pod skorupami
kraby s¹ miêkkie, a kiedy ostrze Jacena przecina nerw pola kraba od
rodka, zbroja mog³aby równie dobrze byæ wykonana z mas³a banthy.
Zwielokrotniona eksplozja ¿uków rzuca wojownikiem do przodu;
ostrze Jacena przecina krêgos³up i zbrojê, aby wreszcie wynurzyæ siê
z pleców Yuuzhanina w fontannie krwi. Przy okazji tnie na pó³ pas
z ¿ukami. Jacen, powalony rozpêdem, odtacza siê w ty³ i zrzuca z sie-
bie drgaj¹ce cia³o, ale chwyta przeciêty pas. W sekundê póniej znów
jest na nogach i biegnie, przewracaj¹c siê i potykaj¹c, og³uszony i na
pó³ oszo³omiony eksplozjami. Za jego plecami wojownicy przegrupo-
wuj¹ siê, ale Jacen nie zwraca na nich uwagi.
Ca³a jego uwaga skupiona jest na pasie z ¿ukami, który trzyma
w garci.
Pas krwawi z przeciêtych koñców. Umieraj¹c, ma tylko jedno ¿y-
czenie: uwolniæ swoje dzieci ¿uki zamkniête w ³añcuchu szecio-
k¹tnych komór rozrodczych aby mog³y wype³niæ swoje wybucho-
we przeznaczenie. Jacen wyranie to czuje. W emocjonalnym jêzyku,
zawdziêczanym talentowi empatycznemu, obiecuje ostateczne zaspo-
kojenie tego pragnienia, jeli pas zechce tylko zaczekaæ na jego syg-
na³. Przed nim dwa pozosta³e oddzia³y zbijaj¹ siê w ostry klin skiero-
wany czubkiem w stronê Jacena, szerok¹ podstaw¹ za os³aniaj¹cy
84
pojemnik wielkoci zbiornika bacty, w którym spoczywa shreeyamtiz.
Wokó³ niego gwi¿d¿e coraz wiêcej ¿uków, wiêc Jacen rzuca pas przed
siebie, jak granat protonowy. Pas wije siê leniwie, p³yn¹c wysoko w po-
³udniowym powietrzu.
Za pomoc¹ empatii Jacen przesy³a potê¿ny jak uderzenie m³ota
impuls nios¹cy ze sob¹ dreszcz wyczekiwania, bliskoæ spe³nienia,
dygocz¹ce uderzenie adrenaliny, które mo¿na przet³umaczyæ mniej
wiêcej na
Teraz!
Pas wybucha jak bomba nad podstaw¹ klina. Jednoczenie ¿uki
wycelowane w Jacena nadlatuj¹ ze z³owró¿bnym brzêczeniem, trafia-
j¹c bez rozró¿nienia w niego i w otaczaj¹cych go Yuuzhan. Potê¿ne
uderzenia zwalaj¹ ich z nóg w ró¿ne strony, a¿ wreszcie Jacen, podciê-
ty, rzuca siê wysoko w powietrze ³agodnym saltem.
Odwrócony wiat wiruje wokó³ niego w coraz ciemniejszym, krwa-
wym wirze. Jacen ma akurat doæ czasu, aby poczuæ, jak ból wysy³any
przez jego ziarno niewolnika s³abnie nagle. Ch³opiec wysy³a ziarnu
leniwe, empatyczne zaproszenie: W porz¹dku. Teraz twoja kolej, przy-
jacielu.
Zabarwiona krwi¹ ciemnoæ poch³ania go, zanim lot dobiega
koñca.
Popatrz, widzisz to co ja? Nom Anor wzgardliwie skin¹³ g³o-
w¹ w kierunku obrazu w worku optycznym wideopaj¹ka, który, nagle
wyostrzony, przedstawia³ le¿¹cego bez zmys³ów Jacena, wci¹¿ w tej
samej zaimprowizowanej zbroi z amphistaffów. Krew sp³ywa³a na
zorany przez ¿uki mech.
Ten twój najwiêkszy z wszystkich Jedi zdo³a³ zabiæ jedynie
dwóch czy trzech wojowników. Bezu¿yteczny, s³aby g³upiec