zająć się resztkami sił atakujących...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- żelazne okucia drzwi, to, przypadłszy do gromady, stojącej w ponurem milczeniu, zaskowy- czała chrapliwie ostatkami sił i ostatkami...
- Serce Dawida znalazło się w rozdwojeniu, pod działaniem dwóch sił, mimo iż były one nierówne, ubóstwiał bowiem żonę, tkliwość zaś dla Lucjana ostygła...
- ¨W każdym rozdziale poznajesz nowe sposoby lepszego rozumienia i pobudzania swoich manifestacyjnych sił...
- Ale teraz, gdy upłynęła jedna godzina, druga i trzecia, sił tych ubywało za każdym krokiem...
- Morgon spróbował wstać, ale nie wystarczyło mu sił...
- prostszego i bardziej przekonującego sposobu oświadczenia, Ŝe ja uwaŜam cię za Ŝe - kolejny raz - poczuł, jak z jego serca znikają resztki chłodu...
- i rozmaitych spółek, parę silnych branż, jak górnicy, jeszcze zachowu- je resztki dawnej potęgi, ale zdecydowana większość trzyma się teraz za...
- – On atakuje – szepnê³a Vergere...
- "Subiekt od Hopfera - został uczonym!...
- innymi nie otworzono już drzwi tego dnia, bo pani była zdrożona, a przy tym musiała się za-jąć panem Nowowiejskim...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Uśmiechnął się. - Zanim flota Nowej Republiki Kirana Ti i Kam Solusar spojrzeli na niego, myśląc intensywnie. Dorsk
dotrze tutaj, może już będzie po wszystkim.
Osiemdziesiąty Pierwszy pochylił się nad stołem i wyciągnął dłoń ku pozostałym Jedi.
- Nie wolno nam zwlekać - dodał Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy. - Jesteśmy
- Niektórzy z was byli przy tym, jak ostatecznie udało nam się pokonać Exara teraz wszyscy razem, a atak przybiera na sile. Nawet ta wielka świątynia nie wytrzyma Kuna. Połączyliśmy nasze siły, stając się jednością, tak jak to czynią mistrzowie Mocy zbyt długo, jeśli nic nie zrobimy.
- i, zjednoczeni, obudziliśmy większą potęgę, niż ktokolwiek z nas mógł sobie wyobrazić.
Na wierzchołku piramidy Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy stanął boso na
- Ale co moglibyśmy zrobić? - zapytała jedna z uczennic o wyglądzie gada, rozgrzanych kamiennych płytach, które ułożone zostały tak, by tworzyć taras wysokim, syczącym głosem.
obserwacyjny. Uczniowie Jedi często przychodzili tutaj, by oglądać tęczowe zachody Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy wahał się ułamek sekundy. Pomysł był
gigantycznej gazowej planety.
niedorzeczny... lecz teraz sytuacja wymagała, by poważnie potraktować nawet tak Płomienie unoszące się znad drzew otaczały świątynie, wzbijając się wysoko nad dziwaczną propozycję. Jego głos zabrzmiał sucho.
dżunglę. Poniżej eskadry mechanicznych robotów zwiadowczych i machin
- Możemy posłużyć się Mocą... by odepchnąć stąd gwiezdne niszczyciele.
oblężniczych roiły się wokół wielkiego zigguratu.
243
Kevin J. Anderson
Miecz Ciemności
244
Siły imperialne szybko zorientowały się, że w pobliżu Świątyni Niebieskiego ponury ból Kama Solusara, dziecięce zdziwienie Streena... Wchłonął w siebie energię Liścia nie ma żadnych rycerzy Jedi; teraz, gdy Pellaeon wiedział już, że Jedi wszystkich uczniów Jedi, splatając razem oddzielne linie Mocy, stając się wielkim i zgromadzili się w większej świątyni, z pewnością pośle wszystkie oddziały do ataku na złożonym kompleksem wspomnień, sił i umiejętności. Sięgał coraz głębiej i głębiej.
piramidÄ™.
Moc zdawała się płynąć ze studni bez dna, dając mu więcej, niż mógł sobie Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy uniósł gładką twarz ku niebu i wyciągnął ręce na wyobrazić - ale w miarę jak Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy wchłaniał to wszystko, boki, rozprostowując palce. Kamienne płyty stanowiły solidne oparcie dla jego stóp.
zaczął uświadamiać sobie niebezpieczeństwo, negatywną możliwość: zbyt wiele tej Wyciszał się, wysyłając wici Mocy, dzięki którym mógł połączyć się z innymi.
energii mogło go zniszczyć.
Kyp i Kirana Ti, Kam Solusar, i wszyscy pozostali Jedi - niektórych znał bardzo Wytężył się ponownie, jeszcze bardziej niż przedtem, przestając zwracać uwagę dobrze, innych ledwo zdążył poznać - także skupiali siły. Dorsk Osiemdziesiąty na cokolwiek innego.
Pierwszy przypomniał sobie, jak połączyli się razem, by stoczyć walkę z Exarem Gwiezdne niszczyciele poruszyły się nieznacznie, drgnęły i stawiły mu opór - ale Kunem, i teraz poczuł taki sam niewidzialny wir energii wokół siebie.
to wciąż było mało. Swym umysłem Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy dostrzegł kolejną Nowi rycerze Jedi zjednoczyli się niedostrzegalnymi więzami jasności. Okazały eskadrę myśliwców typu TIE, wysłanych, by wykończyć rycerzy Jedi.
się bardzo mocne i pozwalały każdemu z nich upewnić się o zdolności innych. Dorsk Nie może na to pozwolić.
Osiemdziesiąty Pierwszy stał pośrodku, jak w oku cyklonu, gdzie mógł skupić się Wysilił się jeszcze trochę, choć jego umysł niemal nie był już w stanie tego całkowicie na Mocy potężniejszej niż ta, jaką kiedykolwiek władał.
znieść. Targnęły nim dreszcze. Nie dostrzegał nic z tego, co działo się dookoła niego, W jego umyśle pojawił się mroczny cień zwątpienia. Nagle zaczął się
ponieważ cała jego świadomość była skupiona w tym fragmencie przestrzeni, w którym zastanawiać, czy rzeczywiście możliwe jest poruszyć tak wielką flotę. Wspomniał
tkwiła flota Pellaeona.
swojego przodka, starszego klona, Dorska Osiemdziesiątego, mówiącego: Nigdy nie Jesteś rycerzem Jedi - powiedział mu Kyp - a to oznacza, że niekiedy musisz zrobisz nic, co by było ważniejsze niż to, co robiłeś tutaj.
podejmować trudne decyzje.
Dlaczego nie zostaniesz z nami? - tak mówił do niego młody Dorsk
Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy zdawał sobie z tego sprawę, ta prawda
Osiemdziesiąty Drugi. - Zostań, a wszystko znów będzie dobrze...
spoczywała w głębi jego serca - i odpędził strach. Moc była z nim. Być może nawet Ale Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy chciał czegoś innego. Jego życie miało służyć więcej Mocy, niż zdołał udźwignąć... ale wciąż miał do wypełnienia swą misję. Bez większemu celowi. Wyczuwał to od samego początku, ale przez wiele lat pozwalał
względu na niebezpieczeństwo grożące jemu samemu.
sobie to zignorować. Teraz był rycerzem Jedi. Rycerzem Jedi.
Wszyscy pozostali Jedi polegali na nim i wiedział, że nie może ich zawieść. To Determinacja rozwiała jego obawy - i zanim zdołały rozproszyć go jakieś inne był jeden z czynów, których jego przodek Dorsk Osiemdziesiąty nigdy by nie myśli, zebrał się w sobie i pochwycił wici Mocy, jakie wysłali ku niemu pozostali Jedi.
zrozumiał.
Poczuł, jakby podłączono go do jakiegoś potężnego źródła energii, którą przyjął bez Bez zastanawiania się dłużej, zdecydowanie, Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy wahania.
zaczerpnął jeszcze więcej z głębokich studni Mocy, które otworzyli dla niego inni Wyciągnął ręce ku górze, kierując je na gwiezdne niszczyciele tkwiące na orbicie: uczniowie Jedi. Czerpał z ich sił, gromadził całą energię, wzmocnioną przez wielką siedemnaście wielkich machin śmierci, w kształcie klinów, najeżonych wszelkiego świątynię - zogniskował ją w sobie i wystrzelił w kierunku floty gwiezdnych rodzaju bronią, załadowanych po brzegi myśliwcami typu TIE i oddziałami niszczycieli.
szturmowymi. Myśli Dorska Osiemdziesiątego Pierwszego popłynęły w przestrzeń,
- Precz stÄ…d! - krzyknÄ…Å‚.
poza szmaragdowy księżyc. Jego świadomość stała się potężnym taranem utworzonym Same słowa były niczym wcielona energia, wydobywająca się jak płomienie z niewidocznej, niepowstrzymanej Mocy, której obecności nie mogły wykryć żadne białego ognia z jego ust, końców palców - przenikające jego ciało i wypalające je.