Zwyczajnie niezwyczajni, czyli Chałubiński i Sabała...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Każda służba jest wyborem pomiędzy zagarnianiem ku sobie, a darzeniem, dawaniem ze siebie, a więc uczy miłości wedle podobieństwa do miłości Boga, czyli...
- aby jednak speniy one swoj profilaktyczn rol, powinny by podane dziecku jeszcze w okresie bezobjawowym, czyli na 2-3 tygodnie przed sezonem pylenia...
- Wyniki te przeczą dosyć silnie zakorzenionemu w psychologii przekonaniu, że albo stosujemy racjonalne, czyli zaradcze sposoby przezwyciężania...
- Podróż ku zjednoczeniu -- kreacje odnajdują swego stwórcę -- jest niezwykle bliska ludzkiej duszy, a wynagrodzeniem owej podróży jest niezmienne uczucie...
- - Czyli uważacie, że osiemnaście młodych stanie się w pełni sprawnymi dorosłymi? - zapytał Paul Wind Blossom...
- Z głębi pomieszczenia pofrunął ku Sabie obłok rozgrzanego blasku w kształcie kobiecej twarzy o niezwykle szerokich ustach i oczach tak zapadniętych, że...
- SEKS, Kamasutra, czyli traktat o miłowaniu-OSOUJOpBIAS OS3( 3(m[3Z30 03Z3 'UJA Z IIUOUJ...
- Gdy tak popatrywałem obojętnie na skąpaną księżycowym blaskiem panoramę, wzrok mój przykuła pewna niezwykłość w naturze i układzie jednego elementu...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- mem dzieli z genem zdolnoæ do samopowielania siê, czyli jest replikatorem...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ta fascynująca nierozłączność ulegała rzecz oczywista swoistej ewolucji, uczyła tolerancji i wyrozumiałości dla siebie nawzajem, dla różnych kultur i ich obiegów, zarówno dla kultury „wysokiej”, elitarnej, łączącej się z dobrym wykształceniem, jak i tej niskiej, by nie rzec – prymitywnej, ale za to 15 Tamże, s. 21.
16 L. Długołęcka, M. Pinkwart: Muzyka i Tatry, Warszawa-Kraków 1992, Wydawnictwo PTTK „Kraj”, s. 11.
28 NIEROZŁĄCZNI – CHAŁUBIŃSKI I SABAŁA
nie pozbawionej głębokiej mądrości i prostego, ludowego piękna. Andrzej Stopka Nazi-mek, krajan Sabały, pisał tworząc jego biografię: „ Nie przesadzę wcale, gdy go nazwę bar-dem ludu podhalskiego. Jego piosnki, powiastki i melodye są dla nas arką przymierza, łączące dawne, minione, bezpowrotne czasy, z teraźniejszymi. Przędza jego opowiadania, snuta oryginalnie z bogatej wyobraźni, dała nam jakie takie pojęcie o życiu ludu górskiego w dawniejszych czasach, kiedy tu jeszcze nie zaczęli zaglądać badacze przyrody, turyści, chorzy i zanim Zakopane stało się wreszcie letniem mieszkaniem Polaków” 17.
Nie tylko w świadomości społecznej ale i w legendzie utrwaliły się słynne wyprawy tatrzańskie, podejmowane przez prawie cały okres aktywności zakopiańskiej doktora, zwykle z udziałem kilku lub kilkunastu „panów”, z których każdy miał do dyspozycji pomocnika-
-górala, a co słabsi – nawet dwóch. Nie kto inny jak właśnie Chałubiński wykształcił wielu przewodników tatrzańskich, którzy chodzili z nim w góry, ale do najbardziej ulubionych góralskich towarzyszy należał niezmiennie Sabała, choć współpraca z nim do najłatwiejszych nie należała. Wprawdzie nie był on nigdy przewodnikiem tatrzańskim, gdyż w momencie powstania zorganizowanego przewodnictwa był już za stary, ale gdy za zasługi otrzymał honorowo „blachę”, nosił ją do śmierci. Swoista więź uczuciowa, która wytworzyła się między Sabałą-góralem a Tatrami i Chałubińskim-ceprem a Tatrami pomogła im obu budować takie a nie inne widzenie gór i rozumieć mieszkańców Podhala, a co za tym idzie ich problemy i, w sposób sobie właściwy, postrzegać krajobraz.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer wymienił Tytusa Chałubińskiego wśród tych, co słuchać
potrafią, wskazując tym samym na jakże ważną cechę jego osobowości: „Dla nikogo nie pisałem >Podhala<. Pisałem sam dla siebie. I dla nikogo więcej. W ogromnym lesie pięciu tomów >Na Skalnym Podhalu< i dwu tomów >Legendy Tatr< ja sam tylko słyszę szum drzew. Nic mnie też nie martwi, że moje pisma góralskie są niezmiernie mało wzięte i znane wśród publiki; byłoby źle, gdyby było inaczej. Czterech tylko powinienem mieć słuchaczów: mego Ojca; Seweryna Goszczyńskiego; pierwszego proboszcza zakopiańskiego księdza Józefa Stolarczyka i nieśmiertelnej tatrzańskiej pamięci doktora Tytusa Chałubińskiego –
przy wielkiej watrze gdzieś u wierchu w Kościeliskach albo Chochołowskiej Dolinie, mógł-
bym im czterem opowiadać te powieści, a oni by słuchali, rozumieli i czuli” 18. Należy zwró-
cić uwagę na epitet określający Chałubińskiego, który jest tym bardziej wymowny, że jak wiemy, nie pochodził on z Podhala i góralem nie był.
Nie to, że odkrył on Tatry i Zakopane jest jego największą zasługą, bo jest w tym tylko część prawdy, ale to, że uczynił Tatry dobrem powszechnym całego narodu, zaś Zakopane za jego sprawą zyskało rangę uzdrowiska (1885 – status stacji klimatycznej), zwanego
„polskimi Atenami”, a Sabałę najpopularniejszym góralem wszech czasów. Jan Krzeptowski, rzecz oczywista, wyróżniał się z braci góralskiej, gdyż miał swoją własną filozofię życiową i swoje widzenie świata, w którym, stara góralska muzyka odgrywała bardzo waż-
ną rolę. Wiedział też zawsze, jaką kiedy przybrać postać. Jego biografowie, zarówno Stopka jak i Hoesick, zauważyli, że religijność Sabały była dość specyficzna, jemu tylko wła-
ściwa i „ w owym czasie już anachroniczna, przypominająca dawną religię wszystkich góra-li podtatrzańskich” 19. Nawet wobec spraw najwyższych pozostawał on „do końca sobą”.
17 A. Stopka: Sabała. Portret, życiorys, bajki, powiastki, piosnki, melodye. Kraków 1897, L. Zwoliński i Spółka, s. 123-124.