Żadne z nich nie zwracało najmniejszej nawet uwagi ani na ludzi obecnych na mostku, ani na zbliżających się na ekranie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- ¬-------------------{ACTI_Misc00_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc00_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie nieprzyjaciela!¬-------------------{ACTI_Misc01_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc01_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie wikszo[ci oddziaBów wroga!¬-------------------{ACTI_Misc02_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc02_Text_01_Text1}Masz za zadanie doprowadzi swoich ludzi do fortu!¬-------------------{ACTI_Misc03_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc03_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest przejcie kontroli nad t lokacj!¬-------------------{ACTI_Misc04_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc04_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie tej osady!¬-------------------{ACTI_Misc05_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc05_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie miasta!¬-------------------{ACTI_Misc06_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc06_Text_01_Text1}Masz za zadanie odnalez i zabi tego czBowieka!¬-------------------{ACTI_Misc07_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc07_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona tej lokacji!¬-------------------{ACTI_Misc08_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc08_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona miasta!¬-------------------{ACTI_Misc09_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc09_Text_01_Text1}PLACEHOLDER¬***********************************************************¬* *¬* CAMPAIGN ADVICE *¬* *¬***********************************************************¬-------------------{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Title} Mapa kampanii{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Text1}Oto tereny wokóB Rzymu
- Po drugie: gdyby nawet państwa zachodniej Europy naprawdę robiły to samo, co kolejne rządy Polski (a nie robią, o czym za chwilę), to są to państwa bogate i jeśli...
- «Dlaczego wiÄ™c oĹ›miela siÄ™ podejść do kapĹ‚ana za pierwszym razem, kiedy jest caĹ‚kiem nieczysty, a za drugim razem – zbliĹĽyć siÄ™ nawet do...
- - Moglibyście, Procie, zrobić to nawet i teraz, choćby po to, żeby własne sumienie uspokoić...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
- Pani Hunter regularnie co miesiąc wystawiała czeki za swój pobyt w klinice; bez mrugnięcia własnoręcznie wpisywała odpowiednie sumy, mimo że czasami nawet...
- — Wyczuwacie takÄ… ingerencjÄ™ nawet teraz? — ĹšnieĹĽynka dotknęła swego Klejnotu...
- szczęśliwy i bezpieczny – stwierdza, ĹĽe jest zadowolony, a nawet bardzo zadowolony ( Jak dobrze)...
- tetem, szeroką wiedzą i dobrymi po-byłby w stanie rozstrzygnąć dylema-i nawet jeśli czuje jego spadek, to sa-mysłami na rejsy, to nie odniesie...
- Mahskevic nie podniósł nawet wzroku znad swych korzennych roślin, choć przerwał wyrywanie chwastów na dość długo, by zastanowić się nad tą propozycją...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Było to całkowicie zrozumiałe - w walce wręcz ten, kto spuszcza z oka przeciwnika, sam się skazuje na porażkę.
Mogli chodzić jak kaczki i wyglądać jak parodia krokodyli, ale walczyli z wdziękiem i szybkością kotów.
Na jednej z konsoli rozbłysło czerwone światełko i włączył się głos. O tym, że było to nagranie, świadczyła powtarzająca się sekwencja dźwięków, ale intonacja jednoznacznie wskazywała na to, że była to wiadomość alarmowa. I choć mówiona w języku ScreeWee, ludzie także bez trudu ją pojęli. Kapitan okręciła się wokół swej osi, jej przeciwnik odskoczył i rzucił się ku drzwiom. Gdy przez nie wypadał, bardziej przypominał smugę niż konkretny kształt.
- To się nazywa szybkość - w głosie Kirsty słychać było mimowolne uznanie.
- Daleko nie ucieknie. - Kapitan zatoczyła się w kierunku fotela. - Potem... się nim zajmę...
- Nieźle cię poharatał - oceniła Kirsty. - Znam się trochę na udzielaniu pierwszej pomocy...
- Jak cię znam, to trochę bardziej niż trochę - wtrącił Johnny.
- Tylko nie sądzę, żeby to dotyczyło pomocy przedstawicielom obcych ras - zakwestionowała jej umiejętności Kapitan.
Widać było, że oddycha z pewnym trudem, a jedną z nóg stawia pod dziwnym kątem. Nasadę ogona pokrywały błękitne plamy.
- Powinnaś go zastrzelić - stwierdziła Kirsty. - Głupio wdawać się bez potrzeby w walkę wręcz.
- Honor! - wyjaśniła Kapitan, siadając. Jednym ruchem przestawiła trzy przełączniki i syknęła coś do mikrofonu. Alarm ucichł tak wizualnie, jak i akustycznie. - Najgorsze jest to, że ten szaleniec miał rację - westchnęła. - Naszej natury nie da się zmienić, a naszym przeznaczeniem jest zginąć w walce. Bo nie zdołamy zawrócić i uciec... - Zamrugała gwałtownie.
- Zdejmij koszulę! - poleciła niespodziewanie Kirsty.
- Co?! - zdumiał się Johnny, do którego najwyraźniej skierowane było to polecenie.
- Potrzebuję twojej koszuli, ofiaro! Widać, że się wykrwawia, nie? Muszę ją jakoś opatrzyć.
Johnny z wyraźną niechęcią wykonał polecenie.
- Słodka godzino! - jęknęła Kirsty. - Podkoszulka z długimi rękawami! Kto oprócz pradziadków to jeszcze nosi?!... Hmm... Zdarzyło ci się kiedyś wyprać to, w czym chodzisz?
Czasami mu się zdarzało.
A jeszcze innymi czasami matka dostawała napadu uczuć rodzicielskich i prała wszystko, co jej pod rękę wpadło. Zwykle jednak przebierał się w rzeczy z kosza z brudną bielizną, po starannej selekcji zawartości. Przeważnie wybierał te nie całkiem brudne, ale nikt nie mówił, że szyby wentylacyjne muszą lśnić czystością. Nawet jeśli są to obce szyby wentylacyjne.
- A znasz się na leczeniu ScreeWee? - spytał ponuro.
- Na czym tu się znać? Krew to krew i należy się starać utrzymać ją wewnątrz kogoś, a nie na zewnątrz. To, że jest niebieska, nie czerwona, jest bez znaczenia.
Kapitan zachwiała się i z westchnieniem oparła się o fotel. Jej łuski nabrały niezdrowego odcienia, opatrzonego błękitnymi punkcikami.
- Mogę w czymś pomóc? - spytał Johnny.
- Nie wiem... - przyznała Kirsty. - A znasz się na czymś przydatnym?
I skoncentrowała się na rannej.
Johnny natomiast dokonał błyskawicznego remanentu swych umiejętności oraz sytuacji i doszedł do nie najciekawszych wniosków. Wychodziło bowiem, że zginą, i to ostatecznie i bez sensu. Skoro nie mogli zawrócić, musieli walczyć, a on nie potrafił nawet przeczytać, co do czego służy na którym stanowisku.
W efekcie gracze ich dopadną i rozstrzelają razem z resztą floty i wszystkie wysiłki minionych dni szlag jasny trafi.
A tak się ładnie zapowiadało...
Marzenia to jedno, a sny drugie. W marzeniach można być Supermanem i zawsze wszystko toczy się tak, jak marzący sobie zażyczy. W snach natomiast wszystko, co tylko może się spieprzyć, zrobi to przy pierwszej okazji. A Johnny właśnie śnił, i to co gorsza nie tylko swój własny sen, ale także sen Kirsty.
Kirsty zaś była nieobliczalna...
Przez cały czas, jaki zajęło mu dojście do tych niezbyt budujących wniosków, wpatrywał się w najbliższy pulpit kontrolny. Co prawda niewidzącym wzrokiem, ale to akurat niewiele zmieniało.
Nagle zdał sobie sprawę z procesu, który trwał już jakiś czas, lecz dopiero teraz dotarł do jego świadomości. Niezrozumiałe symbole przekształciły się w znajomy napis:
SILNIKI GŁÓWNE.
Życie zaczynało nabierać sensu!
Podniósł wzrok na główny ekran i uśmiechnął się złośliwie.
Tak. Kilkudziesięciu napaleńców siedzi teraz przed komputerami w swoich pokojach, oficjalnie odrabiając lekcje. I ciesząc się, że wreszcie rozgryźli tę złośliwą grę i teraz są w finale. Paluchy na spustach i tylko czekają, aby się znaleźć w pozycji dogodnej do strzału i wygrać.
- Przyznam się, że nie spodziewałam się skończyć tu jako siostra miłosierdzia - usłyszał za plecami głos Kirsty. - Przytrzymaj no tu pazurem... Pięknie... Jakie zwykle masz tętno?
- Obawiam się, że żadnego - odrzekła przepraszająco Kapitan. - A co to jest "tętno"?
- Nieważne... - jęknęła Kirsty.
Siedzenia nie były wygodne, cóż - Johnny nie miał ogona i czterech łap. W końcu metodą prób i błędów znalazł najwygodniejszą pozycję. Siad skrzyżny na siedzisku bez opierania się. Dłonie położył na konsolecie i eksperymentalnie zmienił moc silników. Odległe buczenie przeszło w odległy ryk.
- Co ty wyprawiasz? - zaniepokoiła się Kirsty.
- Steruję - poinformował ją rzeczowo, nie odwracając głowy.
- Za późno na zwrot... - powiedziała słabo Kapitan.
- Nie zamierzam robić żadnego zwrotu.
- Przecież nie masz zielonego pojęcia, jak tym sterować! - Do Kirsty dopiero teraz dotarło, co Johnny zamierza.
A raczej tak się jej wydawało.
- Nie steruję tym, tylko całą flotą - poprawił ją Johnny.
- Przecież... Nie potrafisz!
Johnny odwrócił się i stwierdził bez cienia złości:
- Wiesz, wszyscy mi mówią, co potrafię, a czego nie. Co mi wolno, a czego nie. I tak w kółko przez cały czas. Mam to gdzieś. Potrafię czytać, więc czytam, co jest na tej tablicy. A teraz bądź tak uprzejma i przestań mnie traktować jak durnia. Siadaj. Będę cię za chwilę potrzebował.
Siadła posłusznie, zahipnotyzowana nagłą zmianą.
- Ale jak... - zaczęła.