wszystkiego, co się dzieje, niż z teoryą, odgrywającej się we wszystkiem, co siędzieje, w o l i m o c y...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — ProszÄ™ pani, jeĹ›li pojedzie pani do siedziby detektywĂłw Dystryktu Zachodniego przy PięćdziesiÄ…tej PiÄ…tej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- W ciągu trzech pierwszych miesięcy od czasu przeniesienia się do nowej siedziby byłem wciąż bardzo zajęty i prawie nie widywałem mego przyjaciela Holmesa...
- Wreszcie wczesnym popołudniem któregoś dnia Smuga oznajmił, że wraca jego przyjaciel i mogą mu złożyć wizytę w siedzibie towarzystwa, gdzie pracuje...
- Zanim jeszcze David skończył mówić, Cantor zerwał się z miejsca tak gwałtownie, że przewrócił krzesło, na którym przed chwilą siedział...
- Wyobraź sobie, że siedzisz w klasie z trzydziestoma innymi uczniami i nauczyciel zapyta, który z kolorów tęczy jest najładniejszy...
- Odważyła się podnieść wzrok i spostrzegła Horacego, który siedział za kontuarem i podnosił właśnie do oczu gazetę...
- lękam, siedzieć będę, dopóki od brata nie otrzymam wiadomości, co chce, abym z sobą po- stanowiła...
- polepszyło, tak, że postanowiliśmy wybrać się w podróż, przyłączając się do pięciu ludzi, któ- rym również sprzykrzyło się tam siedzieć...
- Rozdział 96Susan siedziała na sofie w Węźle nr 3, cała mokra i drżąca...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Demokratyczna idyosynkrazya do wszystkiego, co panuje i chce panować,
nowoczesny m i z a r c h i z m (aby ukuć złe słowo na złą rzecz) przemienił i przebrał
się z czasem do tak duchowego i najbardziej duchowego stopnia, że dzisiaj krok za krokiem
wciska się, ś m i e się wciskać już w najsurowsze, pozornie najbardziej przedmiotowe umiejętności;
ba, zdaje mi się, że stał się już panem całej fizyologii i nauki o życiu, ku jej szkodzie,
jak się samo przez się rozumie, ukradłszy jej pojęcie zasadnicze, pojęcie właściwej a k t
y w n o ś c i. Wzamian wysuwa się pod naciskiem owej idyosynkrazyi na pierwszy plan
»przystosowanie«, to znaczy aktywność drugiego rzędu, czystą reaktywność, nawet życie
samo określono jako zawsze celowe wewnętrzne »przystosowywanie« do zewnętrznych okoliczności
(Herbert Spencer). W ten sposób jednak nie rozumie się istoty życia, jego w o l i m
o c y; w ten sposób przeocza się zasadnicze pierwszeństwo, należne spontanicznym, zaczepnym,
przekraczającym, wykładającym i kierującym w sposób nowy, kształtującym siłom,
których działanie dopiero sprowadza »przystosowanie«; w ten sposób zaprzeczono w organizmie
nawet władczej roli najwyższych funkcyonaryuszów, w których wola życiowa objawia
się aktywnie i kształtująco. Przypomnijmy sobie, co zarzucał Huxley Spencerowi – jego »nihilizm
administracyjny«: lecz chodzi jeszcze o coś w i ę c e j, niż o »administrowanie«...
36
13.
– Aby więc wrócić do przedmiotu, to jest do k a r y, należy w niej rozróżniać dwie rzeczy:
najpierw to, co w niej jest względnie t r w a ł e, zwyczaj, akt, »dramat«, pewną surową kolejność
procedur, z drugiej strony to, co w niej płynne, sens, cel, oczekiwanie, które się łączy z
wykonaniem takich procedur. Przytem przypuszczamy tylko, per analogiam, wedle wyłuszczonego
właśnie zasadniczego punktu widzenia metodyki historycznej, że procedura sama
będzie czemś starszem, wcześniejszem, niż jej zużytkowanie do kary, że dopiero w ł o ż o n o
ją w procedurę i podsunięto jako tej procedury tłumaczenie (dawno istniejącej, lecz w innem
znaczeniu używanej), słowem, że rzecz n i e tak się ma, jak nasi naiwni genealogowie moralności
i prawa dotąd przypuszczali, mniemając wszyscy razem, że procedurę w y n a l e z i
o n o dla celu kary, tak jak sobie niegdyś wyobrażano rękę wynalezioną celem chwytania. Co
się tyczy jednak owego drugiego pierwiastku w karze, płynnego, jej »sensu«, to w późniejszym
stanie kultury (naprzykład w Europie dzisiejszej) pojęcie »kary«: nie przedstawia faktycznie
wcale już jednego sensu, lecz całą syntezę »sensów«: dotychczasowe dzieje kary wogóle,
dzieje jej wyzyskiwania do najróżniejszych celów, krystalizują się ostatecznie w pewien
rodzaj jedności, trudno rozpuszczalnej, trudnej do analizowania i, co podnieść trzeba, n i e d a
j ą c e j s i ę w c a l e z d e f i n i o w a ć. (N i e m o ż l i w ą jest dziś rzeczą powiedzieć
dokładnie, d l a c z e g o właściwie się karze: wszystkie pojęcia, w których się cały proces
semiotycznie streszcza, uchylają się od definicyi; definiować daje się tylko to, co nie ma żadnych
dziejów). Natomiast w pewnem wcześniejszem stadyum okazuje się jeszcze owa synteza
»sensów« bardziej do rozwikłania, a także bardziej podatna zmianie; można zauważyć
jeszcze, jak w każdym poszczególnym przypadku pierwiastki syntezy zmieniają swoją wartościowość
i wedle tego inaczej się porządkują tak, że raz ten, to znów ów pierwiastek kosztem
pozostałych wybija się na czoło i dominuje, a nawet w pewnych razach jeden pierwiastek
(może cel odstraszenia) zdaje się unicestwiać całą resztę składników. Aby dać przynajmniej
wyobrażenie, jak niepewny, jak następczy, jak przypadkowy jest »sens« kary i jak jedna i ta
sama procedura ze względu na zasadniczo różne zamysły może być różnie zużytkowana, wytłómaczona,
przykrojona, niechaj posłuży tu schemat, do którego doszedłem na podstawie
małego stosunkowo i przypadkowego materyału. Kara jako unieszkodliwienie, jako przeszkodzenie
dalszemu szkodzeniu. Kara jako odpłacenie poszkodowanemu szkody, w jakiejbądź
formie (także w uczuciowem wynagrodzeniu). Kara jako izolowanie zakłócenia równowagi,
by zapobiec rozszerzeniu się zakłócenia. Kara jako wpajanie strachu przed tymi, którzy
karę wyznaczają i wykonywają. Kara jako rodzaj wyrównania za te korzyści, których przestępca
dotychczas używał (naprzykład, jeśli się go używa jako niewolnika w kopalniach).
Kara jako wyłączenie pierwiastka zwyrodniałego (w danych razach całej gałęzi, jak wedle
prawa chińskiego: więc jako środek do utrzymania czystości rasy i utrzymania tęgości typu
społecznego). Kara jako uroczystość, to jest jako pogwałcenie i wyszydzenie obalonego nakoniec
wroga. Kara jako wyrabianie pamięci, czy to temu, który karę ponosi – tak zwana
»poprawa«, czy to świadkom egzekucyi. Kara jako honoraryum, zastrzeżone ze strony władzy,
która chroni złoczyńcę przed wybujałością zemsty. Kara jako kompromis z naturalnym
stanem zemsty, o ile ten ostatni utrzymuje się jeszcze dzięki możnym rodom i o ile one roszczą