Rozdział 96Susan siedziała na sofie w Węźle nr 3, cała mokra i drżąca...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Ogniem i mieczem - Tom I Rozdzial VI- Moœci ksi¹¿ê - odpar³ Bychowiec - ³aska to wysoka waszej ksi¹¿êcej moœci, ¿e mog¹c rozkazaæ, na moj¹ wolê to zdajesz, której ³aski nie...
- — ProszÄ™ pani, jeÅ›li pojedzie pani do siedziby detektywów Dystryktu Zachodniego przy PięćdziesiÄ…tej PiÄ…tej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- Krótko mówi¹c, produkt narodowy brutto to wynik, który otrzymamy wyra¿aj¹c w jednostkach pieniê¿nych ca³¹ ró¿norodnoœæ dóbr i us³ug: korn-puterów, pomarañcz, us³ug...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- wszystkiego, co siê dzieje, ni¿ z teory¹, odgrywaj¹cej siê we wszystkiem, co siêdzieje, w o l i m o c y...
- W ciągu trzech pierwszych miesięcy od czasu przeniesienia się do nowej siedziby byłem wciąż bardzo zajęty i prawie nie widywałem mego przyjaciela Holmesa...
- Wreszcie wczesnym popołudniem któregoś dnia Smuga oznajmił, że wraca jego przyjaciel i mogą mu złożyć wizytę w siedzibie towarzystwa, gdzie pracuje...
- Przedstawiony w tym rozdziale projekt pomyœlany by³ jako opisowa analiza wywiadów przeprowadzanych przez kuratorów z podopiecznymi, oparta na badaniu aktów mowy...
- Zanim jeszcze David skończył mówić, Cantor zerwał się z miejsca tak gwałtownie, że przewrócił krzesło, na którym przed chwilą siedział...
- — Czy można ukryć caÅ‚Ä… rodzinÄ™? — Nigdy nie byÅ‚a zbyt liczna...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Strathmore narzucił jej na ramiona marynarkę. Ciało Hale’a leżało w odległości zaledwie kilku metrów. Syreny wciąż wyły. Korpus TRANSLATORA głośno trzasnął, jak pękający lód na zamarzniętym stawie.
– IdÄ™ na dół wyÅ‚Ä…czyć zasilanie – powiedziaÅ‚ Strathmore, kÅ‚adÄ…c dÅ‚oÅ„ na jej ramieniu. ChciaÅ‚ jÄ… uspokoić. – Zaraz wracam.
Susan patrzyÅ‚a na niego nieobecnym wzrokiem. Nie byÅ‚ już takim katatonikiem jak dziesięć minut wczeÅ›niej. WróciÅ‚ komandor Trevor Strathmore – logiczny, opanowany, sprawnie robiÄ…cy wszystko, co potrzeba, by wykonać zadanie.
Nie mogÅ‚a przestać myÅ›leć o ostatnich sÅ‚owach pożegnalnego listu Grega Hale’a. Przede wszystkim, jest mi bardzo przykro z powodu Davida Beckera. ProszÄ™ o wybaczenie – oÅ›lepiÅ‚a mnie ambicja.
Oto potwierdziły się jej najgorsze koszmary. David był w niebezpieczeństwie... lub jeszcze gorzej. Może już było za późno. Jest mi bardzo przykro z powodu Davida Beckera.
Susan wpatrywaÅ‚a siÄ™ w list. Hale nawet go nie podpisaÅ‚, tylko wystukaÅ‚ na dole imiÄ™ i nazwisko: Greg Hale. WyznaÅ‚ grzechy, nacisnÄ…Å‚ PRINT, po czym strzeliÅ‚ sobie w Å‚eb. PrzysiÄ™gaÅ‚, że nie pójdzie ponownie do wiÄ™zienia, i dotrzymaÅ‚ sÅ‚owa – zamiast tego wybraÅ‚ Å›mierć.
– David... – zaÅ‚kaÅ‚a. – David.
W tej samej chwili, trzy metry pod podÅ‚ogÄ… Krypto, komandor Strathmore zszedÅ‚ z drabiny na pierwszy podest. To byÅ‚ koszmarny dzieÅ„, jedno fiasko nastÄ™powaÅ‚o po drugim. Komandor wypeÅ‚niaÅ‚ patriotycznÄ… misjÄ™, ale caÅ‚kowicie utraciÅ‚ kontrolÄ™ nad wydarzeniami, które zmusiÅ‚y go do podejmowania niemożliwych decyzji i popeÅ‚niania okropnych czynów – sam nigdy nie podejrzewaÅ‚, że byÅ‚ do nich zdolny.
To było rozwiązanie! Jedyne rozwiązanie!
Musiał myśleć o swych obowiązkach, kraju i honorze. Strathmore sadził, że ma jeszcze czas, żeby wyłączyć TRANSLATOR i uratować najcenniejszy bank danych w całym kraju. Tak, pomyślał, jeszcze mam czas.
RozejrzaÅ‚ siÄ™ dookoÅ‚a. To byÅ‚ kataklizm. Z pryszniców przeciwpożarowych laÅ‚a siÄ™ woda. TRANSLATOR jÄ™czaÅ‚. Syreny wyÅ‚y. WirujÄ…ce Å›wiatÅ‚a wyglÄ…daÅ‚y jak helikoptery latajÄ…ce w gÄ™stej mgle. Komandor miaÅ‚ jednak przed oczami twarz Grega Hale’a – mÅ‚ody kryptograf patrzyÅ‚ na niego bÅ‚agalnym wzrokiem. Potem padÅ‚ strzaÅ‚. Åšmierć Hale’a byÅ‚a konieczna dla kraju i honoru. NSA nie mogÅ‚a sobie pozwolić na jeszcze jeden skandal. Strathmore potrzebowaÅ‚ kozÅ‚a ofiarnego. Poza tym Hale w każdej chwili mógÅ‚ spowodować jakaÅ› katastrofÄ™.
Rozmyślania komandora przerwał dzwonek telefonu komórkowego, prawie całkowicie zagłuszony rykiem syren i sykiem pary. Strathmore oderwał go od paska i przyłożył do ucha, nawet się nie zatrzymując.
– SÅ‚ucham.
– Gdzie jest mój klucz? – usÅ‚yszaÅ‚ dobrze znany gÅ‚os.
– Kto mówi? – krzyknÄ…Å‚ Strathmore.
– Numataka! – odpowiedziaÅ‚ gniewny gÅ‚os. – ObiecaÅ‚ mi pan klucz!
Strathmore szedł dalej. Milczał.
– ChcÄ™ dostać CyfrowÄ… TwierdzÄ™! – wysyczaÅ‚ JapoÅ„czyk.
– Cyfrowa Twierdza nie istnieje! – odrzekÅ‚ Strathmore, przekrzykujÄ…c haÅ‚as.
– Co takiego?
– Nie istnieje żaden caÅ‚kowicie bezpieczny algorytm!
– OczywiÅ›cie, że istnieje! WidziaÅ‚em go w Internecie! Moi ludzie już od kilku dni próbujÄ… go otworzyć!
– To zaszyfrowany wirus, gÅ‚upcze! Masz cholerne szczęście, że nie udaÅ‚o ci siÄ™ go odszyfrować!
– Ale...
– Umowa jest nieważna! – krzyknÄ…Å‚ Strathmore. – Nie jestem North DakotÄ…. Nie ma żadnego North Dakoty. Lepiej zapomnij, że kiedykolwiek o nim mówiÅ‚em! – Strathmore przerwaÅ‚ poÅ‚Ä…czenie, wyÅ‚Ä…czyÅ‚ dzwonek i przyczepiÅ‚ telefon do paska. Nie chciaÅ‚, by ktokolwiek mu przerywaÅ‚.
Dwadzieścia tysięcy kilometrów od Waszyngtonu Tokugen Numataka stał oszołomiony przy oknie swego gabinetu. Z ust zwisało mu cygaro Urnami. Właśnie dowiedział się, że nic nie wyjdzie z największego interesu jego życia.
Strathmore schodził coraz niżej. Umowa jest nieważna! Numatech Corp. nie otrzyma całkowicie bezpiecznego algorytmu... a NSA nie będzie miała tylnej furtki.