- Więzienia!- Poczekaj chwilę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- Po drugie: gdyby nawet państwa zachodniej Europy naprawdę robiły to samo, co kolejne rządy Polski (a nie robią, o czym za chwilę), to są to państwa bogate i jeśli...
- dobiegł do jej wytężonego słuchu — cichy jak brzęczenie komara daleki dzwonek, za chwilę ponowny • dzwonek, już bliżej, potem stukot...
- A za chwilę Paris miała poprowadzić Park Lane przez parcours - pod okiem Jane Lennox, która zamierzała opuścić tonący statek Jade’a...
- niałe deski), nie dziwiło jej, kiedy chwilę później kazano im przywrócić barakowi „daw- ny blask” (co polegało na zeskrobaniu gulaszu)...
- Jeszcze większą, niż dla fanatyków religijnych, bonanzą stała się Maszyna dla ludzi związanych z przeżywającym ostatnio ciężkie chwile przemysłem...
- Wspiąwszy się na kopiec kamieni zaścielający brzeg strumienia, Pawldo zatrzymał się, by chwilę odetchnąć...
- tabakę, nie zdejmujący prawie na chwilę swej wysokiej kuchmistrzowskiej czapki z białego perkalu...
- Gnom zastanowił się nad tym przez chwilę, po czym wzruszył po prostu ramionami...
- Mozolnie wspięli się na spadzisty stok i przystanęli tu chwilę...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wyrok będzie z zawieszeniem, a nadzór sądowy odbędziesz poza stanem.
- Ale wtedy będę miała kryminalną przeszłość. Perry Pope westchnął.
- Jeśli postawią cię przed sądem za rabunek z bronią w ręku i usiłowanie morderstwa, grozi ci co najmniej dziesięć lat.
„Dziesięć lat więzienia!”
Perry Pope cierpliwie czekał na decyzję.
- Wybór należy do ciebie! Ja mogę tylko doradzić ci, jak umiem najlepiej. To naprawdę cud, że zdołałem aż tyle załatwić. Oni teraz czekają na odpowiedź. Nie musisz się zgodzić. Możesz wziąć innego adwokata i...
- Nie. - Nie wątpiła w jego uczciwość. W tych okolicznościach, biorąc pod uwagę jej głupotę, zrobił dla niej wszystko co było możliwe. Gdyby tylko mogła porozmawiać z Charlesem. Ale decyzję musiała podjąć natychmiast. Prawdopodobnie miała szczęście, że wszystko skończy się na trzech miesiącach z zawieszeniem. - Ja... ja się zgadzam - powiedziała. Otwieranie ust sprawiło jej ogromny wysiłek.
- Mądra dziewczynka! - skinął głową.
Nie zezwolono jej na żadne rozmowy telefoniczne przed drugą rozprawą. Ed Topper stał po jednej stronie oskarżonej, a Perry Pope po drugiej. W ławie sędziowskiej zasiadał elegancki, poważnie wyglądający mężczyzna około pięćdziesięciu lat, o gładkiej, niepomarszczonej twarzy i gęstych, starannie uczesanych włosach.
Sędzia Henry Lawrence zwrócił się do Tracy:
- Sąd otrzymał informację, że obrońca zmienia linię obrony. Oskarżona przyznaje się do winy. Czy to prawda?
- Tak, Wysoki Sądzie.
- Czy żadna ze stron nie wyraża sprzeciwu?
- Nie, Wysoki Sądzie. - Perry Pope skinął głową.
- Prokuratura stanowa wyraża zgodę, Wysoki Sadzie - zawtórował Ed Topper.
Sędzia Lawrence milczał przez dłuższą chwilę. Potem pochylił się do przodu i spojrzał Tracy prosto w oczy.
- Jedną z przyczyn, dla których ten piękny, bogaty kraj pogrąża się w bezprawiu i chaosie, jest to, iż jego ulice zamieszkują łotrzykowie, wyobrażający sobie, że każda zbrodnia ujdzie im płazem. Ludzie, którzy śmieją się z prawa. Niektóre systemy sądownicze w tym kraju rozpieszczają przestępców. Ale my w Luizjanie nie mamy tego zwyczaju. Gdy osoba przyłapana na grabieży usiłuje zabić kogoś z zimną krwią, chcemy wierzyć, że zostanie ona sprawiedliwie ukarana.
Tracy poczuła pierwsze objawy paniki. Spojrzała na Perry’ego Pope. Jego oczy utkwione były w twarzy sędziego.
- Obrona przyznaje, że oskarżona podjęła próbę zamordowania jednego z najwybitniejszych członków naszej społeczności - obywatela o nieposzlakowanej opinii, znanego z filantropii i dobrych uczynków. Oskarżona strzeliła do niego w chwili, gdy rabowała dzieło sztuki warte pół miliona dolarów. - Głos sędziego stał się surowszy. - Tak więc sąd dopilnuje, by nie mogła się pani cieszyć owocami owego przestępstwa, przynajmniej przez najbliższe piętnaście lat, albowiem właśnie piętnaście lat spędzi pani w Zakładzie Penitencjarnym dla Kobiet w Luizjanie Południowej.
Tracy wydało się, że sala sądowa zaczyna wirować. To musiał być jakiś potworny żart. Sędzia był aktorem wybranym do tej roli, ale czytał niewłaściwy tekst. Nikt nie oczekiwał takiego obrotu sprawy. Odwróciła się, żeby wyjaśnić to Perry’emu Pope, ale jego oczy były zwrócone gdzie indziej. Przewracał jakieś papiery w swojej teczce i Tracy po raz pierwszy zauważyła, że jego paznokcie były obgryzione do skóry. Sędzia Lawrence podniósł się i zebrał notatki. Tracy stała, skamieniała, obojętna, nie rozumiejąca co się tu właściwie stało. Urzędnik sądowy podszedł do niej z boku i chwycił ją za ramię.
- Proszę za mną - powiedział
- Nie! - Wyszarpnęła się mu. - Nie, proszę! - Spojrzała na sędziego. - To jakaś nieprawdopodobna pomyłka, Wysoki Sądzie. Ja...
Ale gdy poczuła rękę urzędnika zaciskającą się na jej ramieniu, zrozumiała, że nie było pomyłki. Została oszukana. Oni chcieli ją zniszczyć.
Dokładnie w ten sam sposób, w jaki zniszczyli jej matkę.
4