W tej chwili Lando nie mógł na to nic poradzić...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- naszych ewolucyjnych uprzedzeń mamy skłonność do myślenia o początku wszechświata jak o pewnej szczególnej chwili, przed którą wszechświat nie...
- Trzecią córką regenta, z którą najtrudniej sobie radził, była panna de Valois; ojciec nie mógł się oprzeć podejrzeniu, że jest ona metresą diuka de...
- Z mieczem Gawaina natarł na Gwydiona, który natychmiast upadł w poprzek łoża, wyjąc i strasznie krwawiąc z wielkiej rany na plecach; po chwili, gdy do przodu...
- Śledzili oni również kilka czynników, z którymi ich nastrój mógł być skorelowany, na przykład ilość snu ostatniej nocy oraz pogodę...
- wwczas sygna, ktry jestrozkazem- dla satelity i ktry po chwili dociera do miejsca przeznaczenia...
- Dodatkowego egzaminu nie planowano, więc Harmon mógł zaspokoić ciekawość, przekonać się co do zdolności Keogha i jednocześnie uniknąć zamieszania...
- Zastanawiając się nad tym, czym mógł się zajmować Orgevald, gdy był jeszcze normalnym człowiekiem, Grey poszedł spać, odruchowo drapiąc świeże ukąszenia...
- W pierwszej chwili rozmyślała sennie, że może w końcu rozkwitają baśniowe fajerwerki miłości, żeby rozświetlić jej życie – ale to zbyt...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Na szczęście nity nie puściły i żadne
pomieszczenie nie uległo rozhermetyzowaniu. Rampa także funkcjonowała bez zarzutu,
chociaż przy opuszczaniu pokładu statku trzeba było pamiętać o tym, by nie potknąć się
o niewielkie wybrzuszenie. Najważniejsze było jednak ochronne pole. Lando przemieścił
mikrobiegun o centymetr w prawo. Zaczekał, aż Vuffi Raa potwierdzi, że emiter znalazł
się we właściwym miejscu, a później przynitował go do płyty poszycia. Nie rozumiał,
dlaczego już dawno nie uczynili tego poprzedni właściciele „Sokoła”. Nie mogli przecież
narzekać na brak części. Mieli ich pod dostatkiem w pokładowych magazynach. Możliwe,
że po prostu im się nie chciało. Lando wiedział, że kiedy skończy pracę, skuteczna gęstość
siłowego pola wzrośnie dwukrotnie, podobnie jak ilość mocy, pobieranej z siłowni przez
generatory. Może więc właśnie tu należało szukać odpowiedzi na to pytanie?
Lando pocił się, zamknięty we wnętrzu próżniowego skafandra. Stopniowo odczuwał
coraz większy głód. Co gorsza, przebywanie w bardzo ciasnej zamkniętej przestrzeni,
jaka utworzyła się między spodem kadłuba a ścianą rozpadliny asteroidy, zaczynało
przyprawiać go o klaustrofobię. No cóż, nie mógł winić za to nikogo oprócz siebie.
Wciskając statek w wąską szczelinę, ściął sześć czy siedem anten i czujników, które
mogły funkcjonować jedynie wystając nad powierzchnię kadłuba.
Podejmując decyzję o lądowaniu, uwzględniał fakt, że i tak wszystkie te urządzenia nie
działały z powodu szalejącego Ogniowichru. Pod uwagę brał także i to, że ścigało go
dwadzieścia kilka nieprzyjacielskich myśliwców, których piloci chyba sprzysięgli się, by
67
@
Lando Calrissian i Ogniowicher Oseona
rozerwać „Sokoła” na strzępy.
Powoli zaczął wycofywać się z ciasnego miejsca.
- Przekonajmy się, jak wyglądają te wrażliwe miejsca w górnej części kadłuba — powiedział
do mikrofonu komunikatora. - Wcześniej jednak wrócę na pokład, by odpocząć. Obawiam
się, że jestem trochę zmęczony.
Kiedy mały android odpowiedział, w jego głosie dało się wyczuć nutę współczucia.
- Mistrzu, gdyby to było możliwe, z przyjemnością znalazłbym się tam zamiast ciebie.
Ja...
- Vuffi Raa, chociaż raz siedź cicho i pozwól, żeby ktoś inny odwalił całą czarną robotę.
Jeżeli wyjdziesz na zewnątrz, to piekielne słońce znów zacznie smażyć twoje obwody
mózgowe. Nie grozi ci to, dopóki pozostajesz w sterowni. Na szczęście jesteśmy chronieni
przez asteroidę, ale nie całkowicie. Jeżeli chodzi o ciebie, powinieneś mieć dodatkową
osłonę, a tę zapewnia ci kadłub statku.
- To prawda, mistrzu. Mamy szczęście, że ta szczelina biegnie prostopadle do kierunku
rozprzestrzeniania się Ogniowichru. Gdyby znalazła się pod chociaż trochę innym kątem,
mogłaby stać się czymś w rodzaju dyszy albo falowodu, skupiającego energię...
- Tak, tak - przerwał mu Lando, który nie mógł powstrzymać się od wzdrygnięcia. -
Mówisz, jakbym tego nie wiedział.
Musiał przyznać, że kiedy wlatywał „Sokołem Milenium” w głąb rozpadliny, nawet o tym
nie pomyślał. Po prostu starał się znaleźć jak najdalej od ścigających go myśliwców.
Leciał i strzelał, ale czynił to niemal instynktownie. Nawet teraz, gdy zastanawiał się nad
tym, co zrobił, czuł wyraźnie, że po plecach przechodzą mu ciarki.
- No dobrze, właśnie się wygrzebałem - powiedział po chwili. - Możesz zaczynać kręcić
kołem zamka śluzy. Odpocznę pięć minut, a potem znów wyjdę, żeby sprawdzić, co
słychać na górze kadłuba.
Lando pomyślał, że czeka go niełatwe zadanie. Pocieszał się jednak, że kiedy skończy,
cały statek i powierzeni jego pieczy pasażerowie - a także on sam — będą o wiele lepiej
chronieni przed skutkami Ogniowichru niż do tej pory. I to bez ukrywania się we wnętrzu
skalnej bryły i lecenia tam, dokąd zechce się skierować.
- Sabak! - krzyknął radośnie Vuffi Raa, pokazując karty przerażonemu i zdezorientowanemu
ptakowi. — Widzisz, w tym przypadku obowiązuje szczególna reguła. Ilekroć będziesz
miał Idiotę - już wiesz, że liczy się za zero punktów - a oprócz niego jakąkolwiek dwójkę
i jakąkolwiek trójkę, automatycznie uzyskasz dwadzieścia trzy punkty.
Nie kryjąc rezygnacji, Waywa Fybot rzucił na blat stolika kilka żetonów kredytowych.
- Przecież to śmieszne - odparł nie mniej śmiesznym tonem. - To bez sensu. Dwójka i
trójka dają w sumie pięć punktów, a nie dwadzieścia trzy. Tym bardziej że dodaje się do
nich zero...
- I właśnie dlatego taką kombinację kart nazywa się idiotycznym układem - wtrącił się
Lando. Pomyślał, że jeżeli wszystko będzie się dalej toczyć tak, jak do tej pory, sam będzie
pilotował statek i pozwoli, żeby Vuffi Raa zajął się grą w sabaka. Otworzył jedną klapkę
w swojej tacy i ugryzł ostatni kęs czegoś, co stanowiło jej zawartość, a potem wsunął
opróżniony pojemnik do otworu urządzenia zajmującego się przerabianiem odpadków.
- Dlaczego nie zagrasz z nimi, Bassi? - zapytał, zwracając się do młodej policjantki. - Gra
staje się o wiele ciekawsza, jeżeli uczestniczą w niej trzy osoby.
- Nie zagram w to już nigdy - odparła kobieta, ponuro kręcąc głową. - Do końca życia
mam dość grania w sabaka. Uprzejmie dziękuję-
- Mistrzu, czy byłoby z mojej strony czymś aroganckim, gdybym powiedział, że pilotowanie
statku tego ranka szło ci całkiem sprawnie?
- Tylko wówczas, jeżeli nie przestaniesz nazywać mnie mistrzem.
68
@
Lando Calrissian i Ogniowicher Oseona
Lando nie mógł być bardziej zachwycony tą skromną pochwałą swoich umiejętności.
Pamiętał, że kiedy Vuffi Raa wziął go w swoje ręce — a raczej macki - był fatalnym