w swoim rodzaju...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Tak wiÄ™c nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie uksztaÅ‚towaÅ‚y siÄ™ raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- Gdyby tego rodzaju wydarzenie zaszło pierwszej nocy, zaraz pomyślałbym o zmarłych mnichach, lecz teraz najgorszego gotów byłem spodziewać się po...
- " Rawls posługuje się terminem doktryna dla określenia nadrzędnych, rozległych, ogólnych, całościowych (comprehensive) poglądów wszelkiego rodzaju, a...
- 'II! "I101Kiptaryk - gugla, zarzutka z bia³ego sukna bez rêkawów w rodzaju kapuzy, któr¹ w czasie niepogody na g³owê zarzucaj¹1...
- W tym wypadku, podobnie jak przy innych rodzajach dysfunkcji seksualnych, mê¿czyzna przyjmuje w trakcie aktu seksualnego rolê obserwatora...
- współżycia seksualnego Miłość małżeńska różni się od innych rodzajów miłości tym, że dąży do zjednoczenia zarówno fizycznego,...
- kobieta może zachwycić i pobudzić mężczyznę samym swoim wnętrzem? Czuł cieka- wość, niepokój i lekkie onieśmielenie...
- Co za rodzina z tych Jordachów, stary samobójca, brat zamordowany, a świątobliwy Rudolf pobity prawie na śmierć w swoim mieszkaniu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Coœ, co zarazem podkreœla³o i umacnia³o legendê Deep Purple. Zdawano
jednak sobie sprawê (przynajmniej pocz¹tkowo), i¿ ten epizod nie mo¿e trwaæ wiecznie,
¿e muzycy Mark II dojd¹ w koñcu do tego punktu, w którym wspólnie uznaj¹, ¿e czas siê
rozstaæ. Ale niektóre koncerty krótkiego "Nobody's Perfect Tour" dawa³y przecie¿
nadziejê na to, i¿ ju¿ nied³ugo w rêce fanów trafi trzecia - równie mocna jak dwie
wczeœniejsze - czêœæ muzycznej sagi reaktywowanej legendy. A zatem t e n moment,
wydawaæ by siê mog³o, jeszcze nie nadszed³.
Od muzyków w tym wieku i na tym poziomie artystycznej œwiadomoœci oczekiwaæ
nale¿a³oby, ¿e z czasem, poznawszy siê przecie¿ dok³adnie na przestrzeni minionych
kilkunastu lat, wszyscy naucz¹ siê jakoœ ze sob¹ ¿yæ - w dobrze rozumianym wspólnym
interesie. Niestety, osobiste animozje i "niezgodnoœæ charakterów" (a nie, jak podawa³y
oficjalne komunikaty, ró¿nice w kwestiach artystycznych) pomiêdzy Gillanem a
Blackmore'em wziê³y górê nad magi¹ legendy. Podejmuj¹c decyzjê o rozstaniu siê z
wokalist¹, Deep Purple dobrowolnie zredukowali swój status ¿ywego pomnika,
przesuwaj¹c siê do szeregu zajmowanego przez "zwyk³e zespo³y", posiadaj¹ce swój -
nierzadko godny uznania - dorobek, ale pozbawione tego specyfcznego nimbu
177
"kultowoœci", otaczaj¹cego wielu podobnych im wykonawców. Podobnie jak w roku
1975 trzeba bêdzie sporo wysi³ku, by status ¿ywej legendy rocka odzyskaæ i utrzymaæ.
Wówczas próba nie powiod³a siê. Jak¹ wiêc drog¹ pod¹¿y nowy sk³ad Purple? Czy
uwolniony od k³opotliwego towarzystwa Iana Gillana Ritchie Blackmore w pe³ni rozwinie
na kolejnej p³ycie Deep Purple swe skrzyd³a? Czy ten zespó³ powinien nazywaæ siê
jeszcze "Deep Purple"?
Ten zespó³ m u s i a ³ nazywaæ siê Deep Purple. Tak bowiem przewidywa³
podpisany niedawno kontrakt. A skoro swej parafy nie z³o¿y³ pod nim akurat lan Gillan,
wszelkie reklamacje z prawnego punktu widzenia by³y nieuzasadnione.
Krótko po podjêciu dramatycznej decyzji (której realizacjê, przypomnijmy, zlecono
mena¿erom - czy czegoœ nam to nie przypomina?. . .), czwórka muzyków zaczê³a rozgl¹daæ
siê za potencjalnymi nastêpcami lana Gillana. Wokalnych talentów by³o niby sporo, ale
gdy przysz³o do dokonaniajakiegoœ sensownego wyboru, "purpurowi" nie raz i nie dwa
stawali przed nie lada dylematami. Nie jest wcale pewne, czy Purple nie uciekli siê
wówczas po raz kolejny do szukania kandydata poprzez prasowe og³oszenie. W majowych
numerach magazynu "Kerrang" mo¿na by³o bowiem znaleŸæ wielkie, oczywiœcie
anonimowe anonse "Poszukuje siê wokalisty". Ale czy na pewno pochodzi³y one z
wiadomego Ÿród³a, tego chyba nie dowiemy siê nigdy.
Pierwsze z nazwisk, jakie pojawi³o siê w prasie, nale¿a³o do wokalisty Bad
Company, Briana Howe'a, który parê lat wczeœniej zast¹pi³ w tym zespole jego
za³o¿yciela, Paula Rodgersa. Dodajmy, ¿e zespó³ Bad Company wspomaga³ Purpli w
pierwszej czêœci koncertowej trasy A.D. 1987 - byæ mo¿e w³aœnie wtedy g³os Howe'a
wpad³ w ucho Ritchiemu i spó³ce. "Pierwsze koty za p³oty" - g³osi stare przys³owie i
Howe ju¿ wkrótce móg³ spokojnie przystêpowaæ do pracy nad solow¹ p³yt¹... Ale w
ramach rekompensaty za nadmiernie rozbudzon¹ nadziejê, sw¹ pomoc przy nagrywaniu
zaoferowa³ mu d¿entelmeñski jak zawsze Ritchie Blackmore. Po jakimœ czasie zza oceanu
dotar³y do nas pog³oski, ¿e posadê wokalisty zaproponowano by³emu frontmanowi
Rainbow, "faworytowi" Ritchiego - Joe Lynn Turnerowi, który jednak odrzuci³ ofertê w
ca³oœci. Równie nieoficjalnie brytyjski fan-club zespo³u, DPAS, dowiedzia³ siê, ¿e w
myœl innego przys³owia ("co ma wisieæ, nie utonie") na przes³uchanie zaproszono samego
Paula Rodgersa. Niestety, Rodgers nie "zaskoczy³" - a ju¿ na pocz¹tku czerwca
" wtajemniczeni" szeptali miêdzy sob¹, ¿e stanowisko wokalisty obj¹³, tym razem na
pewno, utalentowany Australijczyk Jimmy Barnes. Ta informacja wydawa³a siê pochodziæ
ze Ÿród³a godnego zaufania - tym bardziej , ¿e przes³uchanie Barnesa utrzymywane by³o
w œcis³ej tajemnicy (no, mo¿e nie a¿ tak œcis³ej...). Kolejnym kandydatem do roli nastêpcy
Iana Gillana by³ niejaki Kal Swann, na pocz¹tku sierpnia pojawi³ siê jednak inny "pewny"
zawodnik - Jimmy Jamieson z zespo³u Survivor. Tym razem sprawa wydawa³a siêjednak
dosyæ powa¿na. Kilka s³ów na ten temat powiedzia³ póŸniej Jon Lord: Œci¹gngliœmy
Jimmy 'ego na przes³uchanie, które wypad³o znakomicie. Ale nied³ugo potem otrzymaliœmy
telefon od jego mena¿era, który stwierdzi³, ¿e Jimmy nie bêdzie móg³ do nas do³¹czyæ,
poniewa¿ bêdzie to kolidowa³o z jego solow¹ karier¹. Potem zadzwoni³ do nas Jimmy, z
wielkim ¿alem potwierdzaj¹c s³owa mena¿era. . . Ale jeœli siê ma odwagê, to nawet
mena¿erom mo¿na siê sprzeciwiæ. Otó¿ nie do koñca - jak bowiem nieoficjalnie
podejrzewano, Jamieson czy te¿ jego mena¿er mia³ na sumieniu jakieœ niejasne konszachty
z... mafi¹, mo¿e wiêc rzeczywiœcie nie warto by³o ryzykowaæ. Tu i ówdzie, po raz kolejny
178
zaczê³o siê znów mówiæ o Brianie Howe, kr¹¿y³y plotki o - oczywiœcie - supertajnych
' przes³uchaniach z udzia³em Ronniego Jamesa Dio. W grê wchodzi³o ponoæ te¿ nazwisko
Lenny'ego Wolfa, wokalisty Kingdom Come, zespó³ mia³ te¿ interesowaæ siê innym
Australijczykiem, Johnem Farnhamem (przebój You're The Voice. I cytat: Bo¿e, przecie¿
ja bêdê najm³odszy w tym zespole. . . ). Jednak Purple mieli ju¿ na oku kogoœ innego. Tym
kimœ by³ wokalista szkockiej grupy Strangeways, Terry Brock. I on wydawa³ siê
" w³aœciwym cz³owiekiem", niestety po kilku dniach pog³oskê dementowano. I w koñcu
krótko przed œwiêtami Bo¿ego Narodzenia "Kerrang" przyniós³ wiadomoœæ, której
wszyscy siê obawiali, ale na któr¹ wszyscy z niepokojem podœwiadomie czekali: JOE
LYNN TURNER zaproszony zosta³ przez Deep Purple na drugie przes³uchanie. I w³aœnie
on, koñcz¹c ponad pó³roczny okres bezowocnych poszukiwañ ze strony zespo³u, znalaz³
w nim swe miejsce zastêpuj¹c Iana Gillana.
Pytany przez prasê o to, czy i tym razem zespó³ nie móg³ znaleŸæ sobie jakiegoœ
m³odego nieznanego wokalisty, Jon Lord odpowiada³: Tak, myœleliœmy o tym - mieliœmy
jednak problem tego rodzaju. Jesteœmy mianowicie ju¿ muzykami w pewnym wieku, a
wigkszoœæ taœm, jakie do nas dociera³y, pochodzila od wykonawców w wieku 20-22 lat.