Widziałem też ludzi, którzy jedli glinę - jakiś specjalny gatunek, która podobno robiła dobrze na krwawą biegunkę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- -------------------{ACTI_Misc00_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc00_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie nieprzyjaciela!-------------------{ACTI_Misc01_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc01_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie wikszo[ci oddziaBw wroga!-------------------{ACTI_Misc02_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc02_Text_01_Text1}Masz za zadanie doprowadzi swoich ludzi do fortu!-------------------{ACTI_Misc03_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc03_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest przejcie kontroli nad t lokacj!-------------------{ACTI_Misc04_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc04_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie tej osady!-------------------{ACTI_Misc05_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc05_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie miasta!-------------------{ACTI_Misc06_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc06_Text_01_Text1}Masz za zadanie odnalez i zabi tego czBowieka!-------------------{ACTI_Misc07_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc07_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona tej lokacji!-------------------{ACTI_Misc08_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc08_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona miasta!-------------------{ACTI_Misc09_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc09_Text_01_Text1}PLACEHOLDER************************************************************ ** CAMPAIGN ADVICE ** ************************************************************-------------------{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Title} Mapa kampanii{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Text1}Oto tereny wokB Rzymu
- — Prośba o pomoc, która czekała tysiąc lat, może poczekać jeszcze kilka godzin — albo dni — prychnęła Jonja...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- czstki (przed zmierzeniem jej cech), ktra nie znajduje si nigdziew przestrzeni i czasie? Jeli za jeden obiekt uwaa to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Moze w zwiazku z tym pozostaje notatka, która tu wypisuje z poznanskiej "Teczy" nr 43 z roku 1928: "W miasteczku Kuncewicze na pograniczu wschodnim powstala wsród Zydów...
- naszych ewolucyjnych uprzedzeń mamy skłonność do myślenia o początku wszechświata jak o pewnej szczególnej chwili, przed którą wszechświat nie...
- wiela je godzin? - która godzina?wieprzki - prosiaki, a...
- A za chwilę Paris miała poprowadzić Park Lane przez parcours - pod okiem Jane Lennox, która zamierzała opuścić tonący statek Jade’a...
- Maria była ciekawa, jaki związek ma krew, która wyciekała spomiędzy jej nóg, z byciem panną, lecz matka nie umiała jej tego wyjaśnić...
- że jest tam taki, prawda? To wcale nie jest żaden z tych kościołów, nie są to nawet wspólne ruchy ludzi, to jest bardzo ważne, drodzy bracia, bardzo ważne...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ale ja w to nie wierzyłem, bo ci, co przy biegunce jedli glinę, szybko przenosili się do krematorium. Tych z glina widziałem tylko w 1941 r. - widocznie przekonali się, że to nic nie daje, i przestali jeść. Ale węgiel brunatny to jedli zawsze i jeszcze w 1944 r. widziałem, jak przy kupach z węglem brunatnym stały posterunki, a muzułmani nie zważając na to, że ich walili kołkami, kupą wpadali w węgiel, chwytali go po dwa-trzy kawałki i uciekali gryząc go z zadowoleniem. Jedli też ludzie pastę do butów. Była to pasta bezbarwna, galaretowata, wydawana na kantynę w dużych pudełkach. Nie była to właściwie pasta, lecz jakiś tłuszcz do butów. Spróbowałem kiedyś tego, ale mi nie smakowało. O tak, kartofle, brukiew, buraki pastewne, liście mleczu, lebioda, szczaw, żywokost - wszystko to jadłem na surowo, gdy mi tylko w ręce wpadło, ale o tych przypadkach, o organizowaniu i ryzyku, jakie się z tym łączyło, opowiem osobno.
Dnia 13. XI. 1941 r. doliczono się na apelu wieczornym, że brak jednego więźnia. Było to jedno z tzw. przykrych przeżyć obozowych. Trzymali nas wtedy na placu apelowym do godziny l w nocy. Było to wkrótce po tym, jak w trepach i letnich ubraniach wygnali nas na śnieg i tego dnia (1. XI) wydano nam zimowe ubrania i buty. Śnieg się skończył i tego dnia było zupełnie sucho, tylko wiał cholernie silny i zimny wiatr, a my staliśmy na placu bez ruchu, na baczność, a blokowi, - kapowie i esesmani bez przerwy równali szeregi i równając bili po kolei. W tym czasie esesmani szukali uciekiniera na terenie pracy, mając do pomocy psy. Wiadomo, że ten, którego było brak, schował się gdzieś na terenie pracy, żeby w nocy wydostać się przez linią posterunków. Po stwierdzeniu ucieczki zgęszczano trzykrotnie posterunki i stały one przez trzy doby bez przerwy. Jeśli przez ten czas nie znaleziono zbiega, posterunki ściągano na noc, a w dzień już stały w normalnej ilości, zabawiając się strzelaniem do więźniów ze złości za przestanę noce i wstrzymane przepustki. Starzy więźniowie wiedzieli o tym i po każdej próbie ucieczki trzymali się z dala od linii posterunków, a z nowych więźniów niejeden głupi podszedł do posterunku, który go wołał, i został zastrzelony przy “próbie ucieczki”.
W czasie tego stania, już po godzinie 22, można było oglądać wypadki, gdy ktoś walił się jak kłoda na ziemię. Tych, co mdleli z wycieńczenia i zimna, odciągano na bok, a zabawa w równanie szeregów trwała dalej. Strzał - każdy odetchnął z ulgą, złapali zbiega, koniec stania. Lecz nie - okazało się, że to tylko ktoś poszedł na druty. Po kilkunastu minutach znów strzał - znów tylko druty. Epidemia samobójców - cholera. Wiele razy jeszcze tak staliśmy, i w gorszych warunkach, i nigdy tylu baranów nie poszło na druty, co wtedy.
Nasz blok stał w pobliżu drutów. W pewnej chwili mój sąsiad w szeregu mówi: “Idę”. Wychodzi z szeregu i idzie w stronę drutów. Skręcił trochę za barak... strzał i gotów. A na górze w kamieniołomach widoczne światła wielu latarek, poruszających się we wszystkich kierunkach. To poszukiwanie zbiega. Wreszcie strzał na dużej linii posterunków - i po kilku minutach rozkaz rozejścia się na bloki.
Chociaż już ledwie stałem na nogach, wpadłem na blok jako jeden z pierwszych, złapałem miskę i z powrotem na blok 2 do B. po swoją zupę. Bałem się, żeby rano nie wylał jej, gdy będzie potrzebował miskę do kawy. Zupę zjadłem, zanim doszedłem do swojego bloku, dostałem chleb, który zjadłem do ostatniej okruszynki mimo późnej nocy, żeby nikt nie ukradł - i lulu, bo o 5 znów wstawać trzeba.