- Tyle sprzątania?- Bo oni mają dużo dzieci...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie majÄ… w miarÄ™ rozwiniÄ™ty przemysĹ‚ – dodaĹ‚ po chwili – bÄ™dziemy musieli sprawić sobie trochÄ™ odtylcowych...
- — Czy ma dobre zamkniÄ™cia drzwi i okien? — Drzwi sÄ… zamykane na patentowy zamek, a okna majÄ… grube okiennice...
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- Wpływ duchów na sprawy życioweCzy duchy mają wpływ na wypadki naszego życia?"Z pewnością, wszak są naszymi doradcami...
- - sprawca, aby móc popełnić czyn, musi mieć upoważnienie do obsługi urządzeń przetwarzania danych w przedsiębiorstwie;- środki zabezpieczające mają sens tylko...
- — Taki sam z pana dzieciak jak z biednego Brittlesa — odparĹ‚a zapĹ‚oniona Róża...
- Zapewniano mnie, iż nie wszystkie laski mają jednakową moc; siła ich jest proporcjonalna dopredyspozycji użytkownika i zależna od celów, do jakich ma być...
- 78 mieszkający w duŜych aglomeracjach mają koło siebie księgarnie, sklepy, kafejki internetowe, telewizję kablową, duŜy wybór stacji...
- Rozwój dzieci dyslektycznych jest nieharmonijny, dlatego też na tym etapie badania poszukuje się, w jakim zakresie jest on zaburzony i jaki jest stopień tego...
- modny stał się model karmiącej piersią matki, która poświęca wszystko, by wychować swoje dzieci na jak najlepszych obywateli...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Nie wiem, czy pan wie, oni wierzą, że nowy Hitler się narodzi i ich musi być dużo, żeby mieli przewagę. Nieraz godzinę układam zabawki. Dzieci żydowskie są bardzo rozpuszczone. Do tego stopnia, że widziałam, jak mały płacze, bo chce nóż, a tata mu daje. U nas, w Polsce, to jest całkowicie niedopuszczalne. Ale z drugiej strony mają poważanie dla starszych. Mnie mama powie: „Wynieś śmieci" to wyniosę na drugi dzień, a u nich od razu.
W Ameryce Marta poznała Karolinę z Wrocławia (23 lata), bo zakochały się w dwóch braciach z Grajewa. - Jak przyjechałam, mówię do koleżanki: „Chodź, pokażesz mi Amerykę". Chodzimy po sklepach i co chwilę: „Cześć, Marta". Boże, wyjechałam do Ameryki, a tu Grajewo. Najwięcej tu grajewiaków i łomżyniaków. Nie wiem dlaczego, ale są bardzo nielubiani.
Karolina: - Mój Czarek był z Grajewa, ja z Wrocławia. Ja o chlebie, on o niebie. Twierdził, że moje miejsce jest w kuchni, ewentualnie w sypialni, jeżeli on ma na to ochotę. Dopiero w Ameryce widać, jakie są różnice między Polakami.
Są rumejtkami („współlokatorki" po greenpoincku). Wynajmują dwupokojowe mieszkaniu na dolnym Brooklynie za 800 dolarów.
Karolina pracuje w szkole nauki jazdy Polonia w centrum Greenpointu. W Polonii wyślesz też paczkę i dolary do Polski. Zapłacisz za prąd, gaz, kablówkę. Dolar od rachunku, obsługa po polsku. Można tu wykupić asystę. Wtedy Karolina chodzi po urzędach z Polakiem, który nie zna języka, a musi coś załatwić (za pierwsze trzy godziny asysty 50 dolarów, za następne po 10 dolarów).
Karolina: - Pracowałam już we włoskiej restauracji, w żydowskim sklepie z ciuchami. Ceny z kosmosu, ciuchy w workach, żeby się nie brudziły. Sprzedawałam też w polskich delikatesach. U Polaka pracuje się gorzej niż u Żydów. Bo Polak próbuje wygryźć Polaka.
Marta: - Czasami bardziej pomoże ci czarny niż Polak.
Żydzi potrafią robić końskie zaloty, złapać za tyłek i to, i tamto. Ale u nich to jest bardzo niedopuszczalne. Gdyby Żydówka się dowiedziała, że jej mąż złapał mnie za tyłek, to po małżeństwie. Żadnego wytłumaczenia, że to i tamto. Ja huknąć na niego za bardzo nie mogę. Żydówce też się nie poskarżę, bo ona wywali mnie z pracy. Na szczęście tego nie jest dużo, bo Żydówka nie zostawi mnie z Żydem sam na sam. Jak idę na sprzątanie, to nie mogę mieć żadnego dekoltu. Długie spodnie, klapecz- ki owszem, ale żeby palców nie było widać. Wie pan, że czasem biorą mnie za Żydówkę? Poszłam z dwójką małych Żydów do parku, a starsza Żydówka zaczęła na mnie krzyczeć, jak mogę chodzić z takim dekoltem, skoro jestem „judisz pipol".
Karolina: - W Ameryce zostałam przez Czarka. Wielkie love story, pierdoły niesamowite, jak teraz na to patrzę. 11 miesięcy. Chory związek. W Polsce trwałby najwyżej 11 dni. Znajoma mnie ostrzegała: „Uważaj, żebyś się w Ameryce nie zakochała". Tu jest taka silna samotność. Żeby nie być samemu, człowiek się na wiele godzi.
Marta: - Dałyśmy ogłoszenie na Bazarynce, to tutaj polski portal: „Dwie samotne dziewczyny poznają samotnych ludzi" I Karolina poznała Grześka.
Karolina: - Z Grześkiem jest inaczej niż z Czarkiem. Grzesiek otwiera mi drzwi w samochodzie, drobiazg, ale na początku byłam zszokowana.
Marta: - Ja nie mam nikogo. Nie mam czasu, to chyba jedyne wytłumaczenie. Jestem na plejsach od rana do wieczora.
Płacą od 8 do 10 dolarów za godzinę. W nocy dorabiam jako pomoc do dziecka. Spokojna praca, czytam, śpię, jem koszerne jedzenie. Bo na razie pracuję tylko u Żydów. Moim marzeniem i celem jest, żeby się z tego wyrwać. Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą u Żydów.
Karolina: - Trzeba mieć dużo siły, żeby się przestawić na
Amerykę.
Marta: - Tu nie można być leniwym, bo pan się nie utrzyma. I można łatwo upaść. Jak na początku straciłam pracę, byłam załamana, chciałam wracać. Zostałam, bo tu dzisiaj masz pracę, jutro możesz nie mieć, ale za dwa dni znowu możesz mieć. A w Polsce stracisz pracę i możesz nie mieć jej latami. Ja mam teraz bardzo dużo przemyśleń, to i tamto, bo jak wracam do domu, Karolina w pracy, to siedzę sama z kotem.
Karolina: - Na filmach pokazują głównie Manhattan, rzadko Bronx czy Brooklyn. A tu dziury w ulicach, dużo śmieci i papierowe domki, gdzie się dotkniesz, to się sypią.
Marta: - Stany mają też dużo plusów. Co tydzień stać cię na nowy ciuch. Masz lekką depresję, to sobie kupujesz. W Ameryce wyprostowałam sobie włosy i schudłam. Staram się być bardziej elegancka, włosy, paznokcie, to i tamto. Może dlatego, że tutaj wszyscy tak chodzą.
Marta i Karolina: - Ostatnio na zakupach szłyśmy koło salonu piercingu i postanowiłyśmy zrobić sobie kolczyki na językach, tak sobie, żeby przypieczętować naszą przyjaźń.
Karolina: - Za rok chyba wyjadę. Jestem nielegalnie. Skończyła mi się wiza turystyczna i studencka. Po 11 września strasznie zaostrzyli przepisy. Jak będą tak zaostrzać, to w końcu się nie da żyć. A za dziesięć lat będę za stara na zmiany. Tu nie będę u siebie i w Polsce też. Tylko że Grzesiek nie chce wracać. Z drugiej strony ludzie dostają się tu przez Meksyk, Kanadę, Bahamy. Nigdy nie będą tu legalnie, bo nie wjechali legalnie do Stanów. Nawet małżeństwo z obywatelem ich nie ratuje. Jakby nie istnieli, a jakoś sobie radzą.
Chłopcy z Gadu-Gadu (Monika)
Monika Dziura (20 lat), drobna ekspedientka z polskiej apteki Chopin na Greenpoincie, mówi, że wielu jej znajomych już „się zamerykanizowało". Nawet „cześć" nie powiedzą. - Wiadomo, lepszy ciuch, Armani czy coś. Bardziej chamscy się zrobili.
- Pani też się zamerykanizowała?
- Trochę. Jestem odważniejsza. Nawet mama zauważyła. W Polsce, jak koledzy brata do mnie zagadali, to się robiłam czerwona. Teraz dużo mówię i się nie wstydzę. Mama po angielsku nie mówi, więc jak trzeba gdzieś zadzwonić, załatwić, to zawsze ja.
Monika jeździ na łyżwach w Central Parku, bo lubi naturę. W Polsce mieszkała pod lasem. Przyjechała sześć lat temu z Niska koło Rzeszowa. Rodzice wcześniej wyjechali do Ameryki, wysyłali pieniądze, a Monikę wychowywali siostra i brat. Teraz wszyscy są w Ameryce. Siostra pracuje w banku i kończy college. Brat z tatą mają firmę budowlano-remontową. Czasem trafi się robota na Manhattanie u bogatych ludzi. Mama, opiekunka socjalna, zajmuje się niedołężnymi.
- Kiedy przyjechałam, mama zapisała mnie do amerykańskiej podstawówki, ale, jak to na Greenpoincie, nasza pani była Polką i cała klasa to Polacy. Żałuję, bo szybciej bym się nauczyła języka.
Klasę mieli z widokiem na Manhattan. Chyba na matematyce zobaczyli, jak w WTC wbija się drugi samolot. Na Greenpoint przywiało dużo dymu. Wybuchła panika. Polacy kupowali wodę i jedzenie w puszkach.
Liceum miała na Manhattanie. Był tylko jeden Polak. Nie słuchali nauczyciela. Nie mogła się przyzwyczaić. - Potrącisz kogoś na korytarzu, przepraszasz, a słyszysz bluzgi. Normalna amerykańska klasa.
W Chopinie ma 7,5 dolara na godzinę. Polacy szukają