- Ty kreaturo...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- - Co jeśli, Andrea? Dalej, możesz to powiedzieć...
- Uzasadnienie niezbędności realizacji zasady wodzostwa dla rozwoju całej ludzkości zaczyna Hitler od kwestii niepolitycz-52 Rozdział Vnych, mianowicie od...
- DS1920 4EH <write data into 2 at addresses 2 and 3 (TH and bytes at addr...
- UZNANIE Skoncentrujmy się teraz na znaczeniu uznania i na tym, co ono tak naprawdę oznacza...
- głębokości 4 tyś...
- Pani Wąsowskiej drżały usta; z trudnością powstrzymywała się od łez...
- ko harfistki przygrywajĂ ce do taĆca...
- Wszystko to odbywało się w obrębie rodziny: jednych krewniaków strącano i na to miejsce wchodzili natychmiast drudzy, czekający na swoją kolej i obiecujący...
- Kiedy ruszyli w dalszą drogę, Shan odwrócił się do Yeshego...
- methods...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Spójrz na siebie. Kto by cię chciał poślubić z tymi włosami, choćbyś nawet miała rozum? Rzepo, buraku ćwikłowy. Angreska rzodkiewo. Zrozum, jaki sprawiasz mi kłopot tym rozdzieraniem. Starsza siostra pierwsza powinna wyjść za mąż, ale kto po nią przyjdzie? Słowo daję, moja tragedio, przecież o tym wiesz. Kobieto, chodź, pociągnij znowu, tym razem nie udawaj, że nie sięgną, i nie przejmuj się tą idiotką, zostaw, niech się czerwieni, niech się moczy. Ona nie rozumie, bo co mogłoby zrozumieć takie zero.
Śahbanu, wzruszyła ramionami, nieczuła na ciosy Nawid Hajdar:
- Nie powinnaś tak brzydko mówić o swojej siostrze, bibi, bo któregoś dnia język ci poczernieje i odpadnie.
Dwie siostry przebywają w pokoju, gdy zrywa się gorący wiatr. Okiennice są zamknięte przed podmuchami, a za murem ogrodu indyki szaleją w gwałtownych porywach wichury. Kiedy rośnie furia lu, dom się pogrąża we śnie. Śahbanu spoczywa na macie obok dziecinnego łóżka Sufiji Zinobii; Dobra Nowina, wyczerpana wyciąganiem włosów, leży na wznak w łóżku dziesięciolatki.
Dwie śpiące siostry; w stanie odprężenia twarz młodszej zdradzała swoją brzydotę - bez charakterystycznego wyrazu determinacji nie mogła wyglądać atrakcyjnie; tymczasem twarz głuptaski traciła we śnie dobrotliwie tępy wyraz, a surowy klasycyzm jej rysów ucieszyłby oczy każdego. Jaka różnica! Sufija Zinobia, żenująco drobna (za wszelką cenę powinniśmy unikać porównywania jej do orientalnej miniaturowej figurki), i Dobra Nowina, wysmukła, wydłużona. Sufija i Nawid, hańba i dobra nowina - jedna powolna i cicha, druga szybka i hałaśliwa. Dobra Nowina bez żenady patrzyła na starszych od siebie; Sufija odwracała oczy. Ale to Nawid Hajdar była małym aniołkiem swej matki, wszystko jej uchodziło na sucho. Załóżmy - zdarzało się później myśleć Omarowi Chajjamowi - że ten małżeński skandal przydarzył się Sufiji Zinobii! Zdarliby z niej skórę i posłali ją dhobi[39].
Posłuchajcie: moglibyście całą siostrzaną miłość Dobrej Nowiny Hajdar włożyć do koperty i pocztą lotniczą za jedną rupię wysłać w dowolne miejsce na świecie, tyle? ważyło to uczucie... gdzie przebywałem ja? Och, oczywiście, wiał gorący wiatr, jego zawodzenie było gardzielą połykającą wszystkie inne dźwięki, suchą zawieruchą, najgorszym lu w pamięci żyjących, uwalniającym demony, znajdującym drogę przez okiennice, żeby dręczyć Bilquis niemożliwymi do zniesienia duchami przeszłości, tak że chociaż biedaczka trzymała głowę pod poduszką, nadal widziała przed oczami figurkę jeźdźca z proporcem, na którym płonęło przerażające, tajemnicze słowo „Excelsior”. Ponad głosy zawieruchy nie wybijało się nawet gulgotanie indyków, kiedy świat się schronił, przycupnął; wtem rozgrzane palce wiatru przedostały się do sypialni, w której spały dwie siostry, i jedna z nich zaczęła się poruszać.
Łatwo obarczać winą za kłopoty wiatr. Może ów morowy podmuch miał z tym coś wspólnego - może kiedy dotarł do Sufiji Zinobii, ona zarumieniła się pod jego straszliwą dłonią, spłonęła i może dlatego wstała z oczami białymi jak mleko, a następnie wyszła z pokoju - lecz wolałbym wierzyć, że wiatr był zjawiskiem jedynie ubocznym i przypadkowym, pretekstem; że to, co się wydarzyło, wydarzyło się, bo dwanaście lat poniżenia i braku miłości zniszczy nawet idiotkę, ponieważ zawsze istnieje pewien punkt, w którym coś pęka, nawet gdy trudno z całą pewnością orzec, co przepełniło czarę goryczy - czyżby to były małżeńskie niepokoje Dobrej Nowiny? Albo spokój Razy w obliczu wrzeszczącej Bilquis? Nie sposób rozstrzygnąć.
Z pewnością lunatykowała, bo kiedy ją znaleźli, wyglądała na wypoczętą, jakby przebudziła się ze zdrowego, głębokiego snu. Kiedy wiatr ucichł i dom obudził się z burzliwej, popołudniowej drzemki, Śahbanu od razu dostrzegła pustą kołyskę i podniosła alarm. Później nikt nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego dziewczyna uciekła, w jaki sposób zdołała przejść we śnie przez cały dom między rządowymi meblami i obok strażników. Śahbanu będzie uparcie powtarzała, że to musiał być nie byle jaki wiatr, co uśpił żołnierzy przy bramie i stał się przyczyną somnambulicznego cudu, dzięki któremu Sufija Zinobia przeszła przez dom, ogród i nad murem wyposażona w moc zarażania każdego, kogo mijała, „wietrznym transem”. Lecz moim zdaniem źródłem tej mocy, sprawcą cudu, była sama Sufija Zinobia; jeszcze nieraz wydarzy się coś takiego, czego nie będzie można wytłumaczyć działaniem wiatru...