Ty, co głupoty powagą Najmądrzejszych wodzisz za łby; Ty, którą po śniegu nago Człowiek bez litości gnałby; Ty, elokwencji patoko,...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — Prośba o pomoc, która czekała tysiąc lat, może poczekać jeszcze kilka godzin — albo dni — prychnęła Jonja...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- czstki (przed zmierzeniem jej cech), ktra nie znajduje si nigdziew przestrzeni i czasie? Jeli za jeden obiekt uwaa to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Moze w zwiazku z tym pozostaje notatka, która tu wypisuje z poznanskiej "Teczy" nr 43 z roku 1928: "W miasteczku Kuncewicze na pograniczu wschodnim powstala wsród Zydów...
- naszych ewolucyjnych uprzedzeń mamy skłonność do myślenia o początku wszechświata jak o pewnej szczególnej chwili, przed którą wszechświat nie...
- wiela je godzin? - która godzina?wieprzki - prosiaki, a...
- A za chwilę Paris miała poprowadzić Park Lane przez parcours - pod okiem Jane Lennox, która zamierzała opuścić tonący statek Jade’a...
- Maria była ciekawa, jaki związek ma krew, która wyciekała spomiędzy jej nóg, z byciem panną, lecz matka nie umiała jej tego wyjaśnić...
- Stworzenia zazwyczaj żywiły się energią Ciemnej Strony, która przepływała przez Bane’a, ale konstruowanie holocronu wymagało, żeby Mistrz ukierunkował...
- Trzecią córką regenta, z którą najtrudniej sobie radził, była panna de Valois; ojciec nie mógł się oprzeć podejrzeniu, że jest ona metresą diuka de...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
..”
Ty, obrazie wiedźmy starej,
Wydarty ze sztychów Goyi –
Powiedz mi: przez jakie czary
Jęczymy w niewoli twojej?
Z jakim czartowskim blekotem
Omamienie na nas padło,
Ze czynimy czci przedmiotem
Szpetność, głupotę i sadło?
Przez jakie dziwne kuriozum
Tłuszcz bierzemy za charakter,
Pustą grzechotkę za rozum,
A za obraz cnót – k l i m a k t e r?
Za co stwór podeszły wiekiem,
24
C o k o b i e t ą b y ć j u ż p r z e s t a ł,
A n i g d y n i e b y ł c z ł o w i e k i e m,
Windujemy na piedestał???!
Próżne gniewy, próżne męstwo,
Nie nadeszła chwila jeszcze –
Nazbyt silnie czarnoksięstwo
Ściska nas w potworne kleszcze;
Coraz ciaśniej, coraz duszniej,
Coraz bardziej smutni, słabi,
W takt kręcimy się, posłuszni,
Jak nam zagra chochoł babi;
I tylko w tęsknocie żyjem,
Czy nie wstanie jaki Wandal,
Co przepędzi babę kijem
I zakończy raz ten skandal!...
Pisane w r. 1908
25
JAK WYGLĄDA NIEDZIELA OGLĄDANA
PRZEZ OKULARY JANA LEMAŃSKIEGO
By uniknąć ambarasu,
Wzięto rok za miarę czasu.
Dzielą go (bardzo wygodnie)
Na miesiące i tygodnie.
Tydzień znów z grubsza podzielę
Na zwykłe dni i Niedzielę.
Do pracy są zwykłe dzionki,
A Niedziela dla małżonki.
W ten dzień by największa ciura
Wyzwolona jest od biura.
Każdy ze swoją niewiastą
Rad wybiera się za miasto.
Podaj ramię magnifice
I jazda z nią na ulicę.
Oczywista, że i dziatki
Spieszą obok swego tatki.
Przodem Maryjka, a za nią
Klementynka, Brzuś i Franio.
W ciągu miłej tej podróży
Człowiek trochę się zakurzy.
Szkoda nowej sukni w groszki:
Szukaj, mężusiu, dorożki.
Każda, jak to zwykle w święta,
Odpowiada ci: „Zajęta”.
Żona ci wypruwa flaki:
„BO TY ZAWSZE JESTEŚ TAKI”.
Ożywiona tą gawędką,
Droga mija dosyć prędko.
Szczęściem wzbiera miejskie łono,
Gdy trawkę widzi zieloną.
26
Już was tylko przestrzeń krótka
Oddziela od piwogródka.
Ale kto ma liczną dziatwę,
Nic mu w życiu nie jest łatwe.
Franio się przestraszył gęsi,
A Maryjka woła: „ęsi”.
Brzusiowi pot spływa z czoła
I co gorsza, nic nie woła.
Wszystko mija, więc szczęśliwie
Siedzicie wreszcie przy piwie.
Miło słyszeć jest Traviatę
W wykonaniu firmy Pathé.
Kiedy człowiek sobie podje,
Dziwnie tkliw jest na melodie.
Ogryzając z kurcząt kości
Nucisz „Za zdrowie miłości...”
Ociężałym nieco krokiem
Wracasz do dom późnym zmrokiem.
Teraz wielka pantomina:
Do snu kładzie się rodzina.
Najpierw Maryjka, a za nią
Klementynka, Brzuś i Franio.
Patrzysz łakomie, jak żona
Rozdziewa pierś i ramiona.
Słońce, wieś, Traviata, piwo,
Myśli płyną ci leniwo.
A finał ekskursji całej:
Nowy bąk za trzy kwartały.
27
DUSZA POETY
Scena estradowa
Sala przyćmiona. Scenka oświetlona seledynowym światłem. Na kanapie leży poeta i chrapie, od czasu
do czasu mu się odbija. Na podłodze stoi miednica. Akompaniament gra bardzo delikatnie ustęp z
„Karnawału” Schumanna pt. „Chopin”. Z ciała poety wychodzi jego dusza w kształcie powabnej
postaci niewieściej, odzianej w powłóczyste gazy, i tak żali się przed publicznością:
Usnął. Usypia. Jeszcze chwila jedna,
A już polecę, na krótko, niestety!
Ulecę w przestrzeń, ja, skazanka biedna,
Dusza poety...
Ha! Jakaż dola! Potęgą nieznaną
Na wiek wtrącona w to leniwe cielsko,