- Tak, wykorzystałem myśliwską pasję pana Giscarda d'Estaing i kilka razy podejmowałem go w imieniu władz państwowych w Łańsku w Olsztyńskiem i Arłamowie w...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — Prośba o pomoc, która czekała tysiąc lat, może poczekać jeszcze kilka godzin — albo dni — prychnęła Jonja...
- Źródła w Antibes podają, że Jordana zatłuczono na śmierć zaledwie w kilka dni po jego weselu i po tym, jak wydostał pijaną bratową ze szponów portowego opryszka...
- - Moim zdaniem - mówił Jan z namysłem - należy dokumentu strzec jak oka w głowie przez te kilka dni, które nas dzielą od wielkiej premiery...
- - A onirofilm?- Onirofilm w swej formie definitywnej pojawił się kilka lat później...
- bione kilka tygodni temu, w ramach rutynowych działań mających na celu kom- pletowanie danych o wszystkich amerykańskich stacjach arktycznych...
- Śledzili oni również kilka czynników, z którymi ich nastrój mógł być skorelowany, na przykład ilość snu ostatniej nocy oraz pogodę...
- wiszącej u sufitu żarówki, jednak w kilka lat później już prawie wszystkie mieszkania w domach przy Stalowej korzystały z oświetlenia elektrycznego...
- 187moemy przyj jako zasad, e kady kraj wymieniony wrd owych affines lea na zewntrz granic tego pastwa, jako jego bok" (tatu] Kierujc si t zasad,...
- - Gdyby tam miała stale zamieszkać, Poppea pogadałaby o niej z Lokustą, ale przez kilka dni nic jej nie grozi...
- Lecz nagle przy krypcie zapalono kilka smolnych pochodni, które ułożono w mały stos...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Uważałem, że należy dla dobra kraju wykorzystać tę sympatyczną skądinąd słabość prezydenta. Każdy pobyt prezydenta Francji w Polsce stwarzał niepowtarzalną szansę do rozmów w cztery oczy, bez świadków i bez tłumaczy. Rozmowy odbywały się przy kominku. Mówiąc też szczerze, życzę moim następcom tak dobrych stosunków z kolejnymi prezydentami Francji.
- Jakie z tego wynikały konkretne korzyści dla Polski?
- Były to korzyści w sferze materialnej i niematerialnej. W sferze materialnej uzyskaliśmy dostęp do nowoczesnych technologii. Jak wiadomo, Francja jest czwartą potęgą przemysłową świata zachodniego i posiadanie w niej sojusznika leżało w jak najgłębszym naszym narodowym interesie. Wzmacniało to także pozycję Polski wewnątrz naszego obozu.
- Z tym zgoda, ale efektem tych specjalnych stosunków był np. zakup przez Polskę licencji Berlieta.
- Jeśli chodzi o ścisłość, to zakup tej licencji miał jeszcze miejsce za prezydentury pana Georgesa Pompidou. Berliet jest jedną z największych firm europejskich i Francja rozwiązała swe problemy komunikacyjne za pomocą właśnie autobusów z Lyonu. Poza tym w czasie tamtej dekady, najniemiłosierniej wyśmianej i zohydzonej, chyba dlatego, że był to okres największej jak dotąd pomyślności materialnej Polaków, zakupiliśmy 415 licencji i jak ostatnio przeczytałem w którejś z gazet, tylko 10 z nich okazało się nietrafnych. Życzę każdemu takiego marginesu błędu.
- Prasa pisała w tamtym okresie, że drugą polityczną przyjaźnią prezydenta Francji, oprócz przyjaźni z Panem, była przyjaźń z kanclerzem Republiki Federalnej, panem Helmutem Schmidtem. Wielu to szokowało.
- Przede wszystkim proszę o nienadużywanie pewnych terminów. Specjalne stosunki polsko-francuskie, mimo różnic ustrojowych dzielących nas osobiście z prezydentem, przesadnie pewnie określano mianem przyjaźni.
Mnie oczywiście pochlebiał ten specjalny nasz związek, prezydent Francji też nie wstydził się go, ale mówienie o przyjaźni jest przesadne. Natomiast jeśli chodzi o stosunki pomiędzy Francją prezydenta Giscarda d'Estaing a Republiką Federalną kanclerza Helmuta Schmidta, to były one specjalne, bo specjalna jest rola obu tych krajów. Zresztą, jak wiadomo, dziedzictwo wzajemne obu tych narodów jest również niezmiernie tragiczne i należy sobie tylko życzyć, aby Polska potrafiła kiedyś w przyszłości, mimo doznanych krzywd, ułożyć swe stosunki z sąsiadami na wzór i podobieństwo stosunków francusko-niemieckich. Moja próba otwarcia naszej granicy z NRD, o której już mieliśmy możliwość rozmawiać, miała w swym podtekście również i tamte doświadczenia. Nic bardziej nie sprzyja dobrym stosunkom narodów, jak wzajemne otwarcie pozwalające na prawdziwe i powszechne poznanie się zwykłych ludzi. Doprawdy lepiej jest poznawać się na ulicach, skwerach i w sklepach niż w okopach. Niestety, moja próba podjęta wspólnie z towarzyszem Honeckerem poniosła fiasko nie z powodu złych intencji któregoś z nas bądź złej woli, ale różnic w poziomie stopy życiowej pomiędzy naszymi krajami. Jeśli zaś chodzi o osobiste stosunki między oboma przywódcami, kanclerzem i prezydentem, to Giscarda d'Estaing ujęło w sposób szczególny, o ile wiem, to, że Helmut Schmidt wyjawił mu, iż w jego żyłach jest domieszka krwi semickiej. Co to znaczyło w latach wojny, każdy wie doskonale. Miało to pewnie wpływ na ich wzajemne stosunki, obaj panowie w każdym razie rozumieli się dobrze i pracowali na rzecz prawdziwego zbliżenia swych wielkich europejskich narodów.
- Na czym polegało Pańskie zbliżenie z kanclerzem RFN, Helmutem Schmidtem? Przyzna Pan, że również wasze stosunki jak na lata siedemdziesiąte były niezwykłe. W żaden sposób, na przykład, nie mogę sobie wyobrazić zamiast Pana Władysława Gomułki przyjmującego na polskiej ziemi pana Schmidta schodzącego na Helu ze swego jachtu.
- Miałem pełną świadomość, że na przyszłość Polski znaczący wpływ będzie wywierała RFN. Prawda, że w najgorszych snach nie wyobrażałem sobie, że wpływ ten będzie kiedykolwiek tak nierównomierny, więcej - nierównoprawny, jak obecnie. Chciałem, aby Polska na zbliżające się nieuchronnie otwarcie europejskie, a uważałem, że stanąć mu może na przeszkodzie tylko samobójcza wojna powszechna, była jak na nasze możliwości nieźle przygotowana. Stąd od początku stosunkom z tym krajem przyznałem specjalne prawa. Zresztą nasze dogadanie, nie tylko Brandta z Gomułką, ale i moje ze Schmidtem, miało ogromny wpływ na porozumienie helsińskie.
- A propos, czy Pan wie, że w latach osiemdziesiątych dziennikarze w telewizji mieli zalecenie, aby pokazując akt podpisania KBWE nie pokazywać Pana? o