składał żadnej przysięgi...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- A im większy ów „tasiemiec” składający się na tę cywilizację – tymkaŜde młodsze pokolenie traktuje „staruchów” z coraz większą...
- Panowie polscy i szlachta znajdujący się podówczas przy boku królewskim, zafrasowani wielce odstąpieniem ziemi podolskiej, składali potajemne rady i...
- A jak się to wszystko składało na uwiecznienie monopolu jednej klasy i zdławienie w zarodku każdej innej! Tak silnie wierzono w powagę rodu, że nawet synowie...
- Wniesiono deser, który składał się z owoców i orzechów na ogromnych, metalowych tacach, ze złotych, rozpływających się w ustach, miodowych ciasteczek,...
- Meuser staje si nieuchwytny dla dziennikarzy, nie reaguje na adn propozycjspotkania czy nawet powane oferty finansowe skadane przez przedstawicieli...
- Ty idź do pokoiku, gdzie się składa brudną bieliznę...
- zmarłych i składania popiołów na cmentarzach...
- - Czy pozwolisz mi wziąć Pazur do ręki, jeśli przysięgnę, że wierzę w to wszystko?Jeszcze raz pokręciłem głową...
- [eBook] 330 Tajnych Receptur Restauracji (KFC,MacDonald itd), Baby RuthÂŤ Candy BarBaby RuthŽ Candy BarBeneath the chocolate of Nestlés popular candy baris...
- Prawdziwe nazwisko Rolanda brzmiało Forchin, było pochodzenia francuskiego...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Przetrwa nawet śmierć. Nie mogę odejść tam, gdzie
Zapalił światło i od razu poczuł się lepiej. Zegarek
chcę, dopóki nie spełnisz obietnicy, rozumiesz?
wskazywał za dwadzieścia piątą. Niektórzy ludzie
Albert skamieniał. Już nie tylko nie mógł się
wstawali już do pracy, niektórzy właśnie ją kończyli.
odwrócić. Nie był w stanie ruszyć nawet ręką.
Tutaj, na peryferiach Opola, życie toczyło się powoli.
- Jozue? - zapytał, choć nie mógł zrozumieć, jak w
Czasem myślał nawet, że czas stanął tu w miejscu.
ogóle wydobył z siebie głos. - Jozue, to ty?
Poszedł do kuchni i nalał sobie szklankę wody. Była
- Nie pytaj mnie, kim jestem. Człowiek, którym
zimna, drażniła jego gardło, ale pił duszkiem, dopóki byłem kiedyś, już nie istnieje. Istnieje tylko ta chwila i się nie zakrztusił. Odstawił szklankę i wrócił do pokoju.
złożona przez ciebie obietnica.
Nie mógł już zasnąć. Nie chciał. Cudem było, że w
Kimkolwiek jesteś, odejdź, pomyślał, ale nie
ogóle udało mu się zamknąć oczy choć na chwilę,
powiedział tego głośno. Bał się reakcji intruza.
bardzo tego potrzebował, ale teraz nie był pewien, czy
- To niemożliwe.
to był dobry pomysł. Te ślepia... przerażające oczy,
- Zgadza się. Choć powinieneś raczej powiedzieć, że
wpatrujące się w niego.
nie Jozue żyje. Ja muszę trwać, bo nie chcesz mnie
Pamiętaj o obietnicy, pamiętaj o niej.
uwolnić. Odwróć się.
Był w domu. Bezpiecznym miejscu. Teoretycznie,
Ujrzę wilka. Kiedy to zrobię ujrzę wilka, pomyślał.
bo jakoś nagle wcale nie wydawało mu się bezpieczne.
- Już. Spójrz w lustro Boga.
Postanowił wyjść na zewnątrz. Niezupełnie wiedział
Albert wstał z krzesełka i powoli odwrócił głowę.
po co, ale w domu nie czuł się dobrze. Noc była
Najpierw jedynie o 90 stopni, ale nie dostrzegł niczego.
chłodna, lecz przede wszystkim czuł chłód
Potem zrobił pełny obrót całym ciałem. Przed nim stał
paraliżującego strachu. Wyszedł do ogrodu, który nocą
żebrak z lotniska.
wyglądał równie ponuro jak wszystko inne. Po
- To tylko maska - powiedział. - Jeśli wolisz, mogę
koszmarze, który wyśnił, nic już nie było dla Alberta być wilkiem.
przerażające.
- Nie. Zostań taki, jak jesteś.
Usiadł na ogrodowym krzesełku. Zupełnie nie
- Boisz się mnie?
wiedział, co ma ze sobą począć.
- Tak
LISTOPAD 2003
FIGURKA
- Nie powinieneś. Przynajmniej dopóki nie złamiesz
Figurki, dwaj milczący świadkowie obłędu, w
przysięgi. Ale jeśli to zrobisz...
którym brał udział, stały tam, gdzie je postawił, jakby
- Nie kończ. Nie potrzeba. Czego ode mnie żądasz?
oczekując jego powrotu do domu. Już niedługo miały
- Wreszcie jakieś konkretne pytanie. - Żebrak stał za
go poprowadzić.
daleko, aby Albert potrafił dostrzec jego twarz, ale
nawet z tej odległości dolatywał go smród ciała
***
mężczyzny.
„Tak śmierdzą nieżywi", powiedział wówczas.
W południe następnego dnia zadzwonił znajomy
Istotnie, chyba właśnie tak.
chemik. Albert poprosił go o przeprowadzenie badania
- Czworo ludzi. Czworo ludzi, którzy zabili Jozuego,
kartki, na której napisany był list. Chciał wiedzieć, czy
musi ponieść śmierć. Ale trzeba to zrobić w pewien papier był jakimś materiałem fotograficznym lub czymś określony sposób.
równie nietypowym, co spowodowałoby zniknięcie
Nie chciał pytać. Żebrak kazał mu właśnie zabić
tekstu.
czworo ludzi. Nie chciał już pytać o nic więcej.
- Papier nie jest czysty - oznajmił laborant.
- Masz ich spalić. W ich własnych domach.
Po tym, co wydarzyło się w nocy, Albert nie
- A... a ich rodziny? - zapytał i od razu zrozumiał, że
powinien był się zdziwić. Jednak, kiedy to usłyszał, o
zadając to pytanie, równocześnie zgodził się na mało nie wypuścił szklanki z kawą, którą trzymał w wykonanie wyroku.
drugiej dłoni. Trochę napoju wylało się na podłogę i
- Nie obchodzą mnie ich rodziny. Zrób to, kiedy jego kapcie, tworząc fantazyjną plamę.
będą sami, albo spal ich razem z bękartami, które
- Jak to?! Kiedy wam ją oddawałem, była pusta.
wydali na świat. To bez znaczenia. Ważna jest tylko Jestem tego pewien.
obietnica.
Zapadła chwila długiego milczenia. Gdy Albert
- A co, jeśli się nie zgodzę?
myślał już, że połączenie zostało zerwane, laborant
- Lepiej nie pytaj. - Smród stał się bardziej odezwał się: