Ty idź do pokoiku, gdzie się składa brudną bieliznę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- — Proszę pani, jeśli pojedzie pani do siedziby detektywów Dystryktu Zachodniego przy Pięćdziesiątej Piątej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- — Gdzie jesteśmy? — odważyłam się zapytać...
- - Szczęście osiąga w procesie nieustannie realizowanej pełni życia i niezależne jest od celu, jaki pozwoli zrealizować los; a tam gdzie życie pełne, na miarę...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
- Wreszcie wczesnym popołudniem któregoś dnia Smuga oznajmił, że wraca jego przyjaciel i mogą mu złożyć wizytę w siedzibie towarzystwa, gdzie pracuje...
- hłasko marek, dom mojej matki (rtf)Chodziłem czasem na przedmieście i wałęsałem się godzinami po piaszczystych i krzywych uliczkach, gdzie przycupnęły...
- abW dolnej cze˛sći rysunku 1 została nakresĺona funkcja produkcji f(L), gdzieL oznacza liczbe˛ zatrudnionych i gdzie zaso´b kapitału jest dany, z...
- d³u¿szy czas, a¿ los przywiód³ nas na pewn¹ piêkn¹ wyspê, na której ros³y kêpy drzew uginaj¹cych siê pod ciê¿arem dojrza³ych owoców, gdzie unosi³...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Tam siedź, nie ruszaj się, aż cię zawołam. Z kucharką ani słowa, ani z nikim. Rozumiesz? Twoja matka chrzestna, ta Tadrachowa, co prała dwa razy, zawsze mieszka na Św. Józefa?
HANKA
Tak, proszę wielmożnej pani.
DULSKA
Dobrze, a teraz idź!
Hanka odchodzi do sypialni małżeńskiej.
(do Hesi)
Posłałaś list do ciotki?
NASK IFP
UG
88
Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG
HESIA
Posłałam. I powiedziałam, żeby stróż prosił, że mamcia prosi, żeby ciocia zaraz przyszła. (Dulska siada, zgnębiona. ) Proszę mamci, może prochy pościerać? (Dulska robi gest, że jej wszystko jedno. Chwila milczenia. ) Proszę mamci, czy Zbyszko naprawdę się z tym czymś ożeni?
DULSKA
Daj ty mi spokój.
HESIA
Ja też myślałam, że to niemożliwe. Choćby ze względu na nas. Czy kto porządny później starałby się o mnie albo o Melę?
DULSKA
Daj ty mi spokój!
HESIA
Zresztą Mela to mniejsza, bo ona i tak idzie na starą pannę, ale ja...
DULSKA
A ja ci mówię, daj ty mi spokój, bo się na tobie skrupi.
HESIA
Tylko proszę mamy... ja nie rozumiem, jak mamcia tego nie widziała. Ja to już od dawna wypenetrowałam! Ja...
SCENA TRZECIA
Dulska, Hesia, Zbyszko
ZBYSZKO
ubrany jak do wyjścia, kręci się chwilę po pokoju Gdzie Hanka?
Milczenie.
Pytam się: gdzie Hanka?
HESIA
Oblubienica z Lammermooru rondle myje.
NASK IFP
UG
Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG
89
ZBYSZKO
Proszę więcej jej nie używać do kuchennych posług. Gdzie Hanka dziś spała? (milczenie) Pytam się, gdzie Hanka dziś spała?
HESIA
Na stołeczku pod piecem, ręce w małdrzyk, a buzia w ciup.
ZBYSZKO
Trzeba inaczej się nią zająć. (milczenie) Bo... jeżeli... no...
zresztą, ja wychodzę, za chwilę wrócę. Muszę jakiś porzą-
dek zrobić.
HESIA
śmieje się
Postaw łoże pod baldachimem w salonie...
ZBYSZKO
Milcz!
HESIA
Nie chce mi się! Nie chce mi się... Cake-walk! Cake-walk!
(robi kilka pas) Hanuś, słodka narzeczona... dziewczę z bu-zią jak malina...
ZBYSZKO
Idź, ty...
Wychodzi szybko.
HESIA
Strach! jeszcze czegoś podobnego, jak długo żyję, nie widziałam. (nadsłuchuje) Stróż jest w kuchni. Dowiem się.
Tylko, wie mamcia, ja wątpię, czy ciocia przyjdzie, bo strasznie była wczoraj naindyczona.
DULSKA
Idź no, idź...
Wychodzi Hesia, Dulska zawiązuje mocniej głowę, słyszy trzepanie dywanów, nadsłuchuje, porywa się, biegnie do okna, otwiera i krzyczy całkiem innym głosem: Nie wolno!... Na dziedzińcu się trzepie... nie wolno!...(wraca)
NASK IFP
UG
90
Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG
HESIA
Ciocia powiedziała, że przyjdzie zaraz.
DULSKA
Teraz idź, ubierz się.
HESIA
A potem, żeby trochę na spacer, co?
DULSKA
Co ci w głowie? tu taki szkandał za pasem, a ona na spacer!
HESIA
No dobrze... dobrze... już idę!
Wybiega do siebie.
SCENA CZWARTA
Dulska, Juliasiewiczowa.
JULIASIEWICZOWA
w płaszczu na matince; z godnością
Ciocia mnie wezwała?
DULSKA
Tak.
JULIASIEWICZOWA
Właściwie nie powinnam przyjść po tak dotkliwej obrazie, ale w nieszczęściu powinno darować się winy. Cóż zatem ciocia sobie życzy?
DULSKA
z nagłym wybuchem
Zlituj się! Ratuj!... Wybaw mnie z tego położenia. Przecież taki ożenek dla Zbyszka to ostatnia zguba. Jak ja ludziom w oczy spojrzę!
JULIASIEWICZOWA
Moja ciociu... sama ciocia piwa nawarzyła. Ja radziłam: odprawić Hankę.
NASK IFP
UG
Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG
91
DULSKA
Ale kiedy ci wytłumaczyłam, dlaczego ją trzymam, sama się zgodziłaś, że tak lepiej. Ja to przecież zrobiłam dla jego dobra. Patrzeć już nie mogłam, jak mi się wisusował. To się nieraz robi. Ja nie pierwsza i nie ostatnia.
JULIASIEWICZOWA
Tak, zapewne...
DULSKA
Radź! Ratuj! Ty masz doskonały złodziejski spryt, ty coś wymyślisz. Przede wszystkim – weź tę, tę Hankę do siebie.
Wyrzucić jej nie mogę, bo obniesie nas po mieście. U ciebie będziesz ją pilnować, żeby z nikim nie pyskowała.
JULIASIEWICZOWA
A już co to, to nie... Dzięki za taki mebel! Nigdy nie wiadomo z takimi, co w trawie piszczy. Ale trzeba rzeczywiście coś zrobić, bo i dla nas samych to bardzo nieprzyjemne. Mój mąż aż jeść kolacji nie mógł, jak się o tym dowiedział. Czy ona ma jaką rodzinę?
DULSKA
Ma tu tylko matkę chrzestną – praczkę.
JULIASIEWICZOWA
Trzeba ją tu sprowadzić.
DULSKA
Posłałam po nią kucharkę.
JULIASIEWICZOWA
Może się wyda coś o tej Hance... Może ona już dobrze tam na wsi się bawiła. Jeżeli się Zbyszko dowie... Choć, według mego przekonania, Zbyszko jedynie tylko na złość cioci to wszystko zrobił.
DULSKA
z wybuchem
Na złość mnie, matce?! I miej tu dzieci! Takem go chowała!
Woziłam się z nim do Rabki... Jak była ta matura, to niby...
NASK IFP
UG
92
Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG
no... pokierowałam go do prokuratorii skarbu... a tu... a tu...
Płacze.
JULIASIEWICZOWA
Proszę cioci się uspokoić. To nic nie pomoże. Tu trzeba radzić energicznie. Co ona mówi?
DULSKA
A cóż ona może mówić? Nic.
JULIASIEWICZOWA
To jeszcze całe szczęście, że ona, zdaje się, głupia, bo jakby tak wzięła na kieł... Niech jej ciocia da wódki i chleba z ma-słem.
DULSKA
Co?
JULIASIEWICZOWA
Już ja wiem, co mówię! Miodem się muchy bierze, nie oc-tem.
SCENA PIĄTA
Dulska, Juliasiewiczowa, Tadrachowa.
TADRACHOWA