rękę, nazwał go bratem i przedstawił mu całą rodzinę Vestritów...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Na pocztku 1950 roku przedstawiciele Zwizku Radzieckiego, Chiskiej Republiki Ludowej i Korei Pnocnej na spotkaniu w Pekinie omawiali plany uderzenia na Republik...
- Zasługa przedstawienia schematu, który okazał się zasadniczo prawidłowy, przypadła Dymitrowi Mendelejewowi, który w 1869 roku ukończył pierwszy z długiej...
- - sprawca, aby mc popeni czyn, musi mie upowanienie do obsugi urzdze przetwarzania danych w przedsibiorstwie;- rodki zabezpieczajce maj sens tylko...
- jaki sposób w małej zbiorowości lokalnej obrotny przedsiębiorca bogaci się, inwestuje, uzależnia od siebie innych, prowadzi wystawny tryb życia, wchodzi do...
- Przedstawiony w tym rozdziale projekt pomylany by jako opisowa analiza wywiadw przeprowadzanych przez kuratorw z podopiecznymi, oparta na badaniu aktw mowy...
- Krtko mwic, produkt narodowy brutto to wynik, ktry otrzymamy wyraajc w jednostkach pieninych ca rnorodno dbr i usug: korn-puterw, pomaracz, usug...
- Lecz przedsięwzięcie to przyniosło tak wielkie dochody, iż wkrótce sama Magrathea stała się najbogatszą planetą wszystkich czasów, a reszta Galaktyki...
- Jezusa Chrystusa, ile dokonali zdumiewajcych cudw i jak sami zostali owieceni! Czy ju dostrzegasz zwizek i peninauki modlitwy, tak mdrze przedstawionej w...
- Meuser staje si nieuchwytny dla dziennikarzy, nie reaguje na adn propozycjspotkania czy nawet powane oferty finansowe skadane przez przedstawicieli...
- I tak, zaczynając od góry wykresu, efekt przedstawiał się następująco: połączenie cech stałości i ekstrawersji dawało (co oczywiste!) osobnika, którego...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Przez wiele na-
stępnych nocy Malcie śniły się koszmary, w których główną rolę grał młodzieniec
z Deszczowych Ostępów, zawsze jednak pocieszała się świadomością, że jej dzia-
71
dek jest taki odważny. Wiedziała, że nie musi się bać żadnych nocnych potworów, mimo to dodała: — Punktualnie o północy.
Woźnica popatrzył znacząco na kilka monet w dłoni.
— Och, bez wątpienia, panienko — mruknął z sarkazmem i popędził konia.
Kiedy odgłosy końskich kopyt zamarły na ciemnej ulicy, Malta przeżyła chwilę
niepewności. Co zrobi, jeśli mężczyzna nie wróci? Nie mogła sobie wyobrazić,
jak przechodzi pieszo całą drogę do domu po ciemku, a w dodatku w długiej
sukni i delikatnych pantofelkach. Zdecydowanie porzuciła te smutne myśli. Nic
nie może jej przeszkodzić w korzystaniu z uciech tej nocy.
Pod Kupiecką Salę Zgromadzeń zajeżdżały powozy. Malta była tu przedtem
wiele razy, lecz dziś wieczorem gmach, przed którym stanęła, wydawał jej się
większy i okazalszy. W światłach pochodni marmur lśnił niemal bursztynowym
odcieniem. Z każdego powozu wysiadali parami lub całymi rodzinami Pierwsi
Kupcy; wszyscy byli ubrani w najlepsze stroje. Kosztowne suknie kobiet zamiata-
ły brukowe kamienie. Dziewczęta nosiły we włosach ostatnie tegoroczne kwiaty,
a mali chłopcy byli czyści, schludni i nieprawdopodobnie grzeczni. A mężczyź-
ni. . . Przez długą chwilę Malta stała w cieniu i zachłannie obserwowała, jak wy-
siadają z powozów lub zeskakują z koni. Ojców i dziadków ledwie zauważała.
Jej oczy podążały za młodymi mężami i tymi mężczyznami, po których wesołym
zachowaniu wnosiła, że wciąż są kawalerami.
Patrzyła, jak ją mijają i zadawała sobie pytania. W jaki sposób wybiera się
partnera? Skąd kobieta wie, który jest tym właściwym? Mężczyźni tak bardzo się
od siebie różnili, a przecież kobieta wiąże się na całe życie z jednym tylko part-
nerem. No, może, z dwoma, jeśli mąż umiera młodo, a ona może jeszcze rodzić
dzieci. . . Hm, jeśli kobieta naprawdę kocha swego męża, chyba nie życzy mu
śmierci, nawet jeśli interesują ją inni mężczyźni. W każdym razie coś takiego nie
wydawało jej się uczciwe.
Nagle dostrzegła Roeda Caerna. Przyjechał na czarnym koniu, którego po-
wściągnął tak ostro, że kopyta zaklekotały na brukowych kamieniach. Na plecach
falowały mężczyźnie długie czarne włosy, błyszczące i luźno puszczone niczym
grzywa jego wierzchowca, mięśnie ramion grały pod materiałem szytego na miarę
płaszcza. Roed miał spiczasty nos i wąskie wargi. Delo drżała, mówiąc o nim.
„Och, ależ jest okrutny”, powiedziała porozumiewawczo, a potem tylko prze-
wróciła oczyma, kiedy Malta zapytała, co przyjaciółka ma na myśli.
Dziewczynkę gryzła zazdrość, że Delo wie takie rzeczy, a ona nie. Brat De-
lo często zapraszał na obiad przyjaciół, jednym z nich był Roed. Och, dlaczego
Malta nie miała takiego brata jak Cerwin, który jeździł konno, polował i przyjaź-
nił się z przystojnymi chłopcami. Natychmiast zamieniłaby na kogoś takiego tego
głupkowatego Wintrowa z jego obwisłą brązową sutanną i pozbawionym zarostu
podbródkiem. Popatrzyła za odchodzącym wielkimi krokami Roedem i dostrze-
gła, jak wykonał nagle głęboki i dworski ukłon, ustępując miejsca przed wejściem
72
do sali jakiejś młodej żonie, której mąż łypał na boki, niezbyt zachwycony tym popisem galanterii.
Nadjechał kolejny powóz. Rodzina Trentorów. Malta rozpoznała herb na
drzwiach. Białe konie ze strusimi piórami na uździenicach. Dziewczynka obser-
wowała wysiadających. Rodzice ubrani byli statecznie w gołębią szarość. Za nimi
szły trzy niezamężne córki, wszystkie w odcieniach żółtawego złota; trzymały się
za ręce, jak gdyby się obawiały, że jakiś mężczyzna spróbuje je rozdzielić. Malta
prychnęła cicho na ich widok. Ostatni szedł Krion. Tak jak ojciec nosił się na sza-
ro, jedynie chustka na jego szyi była w kolorze ciemniejszego złota niż płaszcze
jego sióstr. Dzisiejszego wieczoru miał na rękach białe rękawiczki. Krion zawsze
wkładał rękawiczki, by ukryć straszliwe blizny, które zostały mu z dzieciństwa po
wypadku z ogniem. Wstydził się tych rąk. Zawsze też był bardzo skromny, gdy
chodziło o pisane przez niego poezje. Nigdy sam nie odczytywał głośno wierszy,
powierzając to zadanie oddanym mu siostrom. Włosy miał kasztanowate, oczy
zielone. Jako dziecko był w dodatku piegowaty jak strusie jajo. Delo zwierzyła