pomieszczenia
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- - Niekoniecznie - odrzekł...
- znamieniem odwagi cywilnej i wiary w słuszność bronionej sprawy, a piętnowanie zła obowiązkiem dobrego obywatela kraju...
- byłem bardziej przekonujący niż wobec sędziów, dobrze by to było...
- Flinn i Dashiva jako jedyni Asha’mani dotrzymywali mu towarzystwa...
- I jeszcze jedna sugestia: wystawy sklepowe...
- Flash MX 2004 BibliaPublish Settings, możesz wygenerować podgląd eksportowanego filmu (poleceniaz podmenu Publish Preview) i opublikować projekt w...
- Samotność ma swoje dobre strony, pomyślał i zdecydowanym krokiem wszedł napodwyższenie...
- 189 f¡ się w tym miejscu pierwsze zbiory z pól...
- możliwą liczbę faz...
- Butch slowly inserts the key into the door, quietly opening it...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli dobrze pamiętam, ostatnio spotkaliśmy się w knajpie Thru-
sterBuhr w Erwithat - powiedziała do Karrde'a. - Szukaliście Jorja Sha-
da. Ty i Shada zażądaliście bezpiecznego przelotu przez sektor
Kanthol, a ja się zgodziłem żeby wyrównać stary dług, który miałem u
twojej poprzedniej partnerki. Mary Jade. Wspominam o tym, żeby od
razu wyjaśnić, że jeśli spodziewasz się jakichś uprzejmości, jak na
przykład dostarczenie towaru do systemów gwiezdnych, które
wymieniłeś, to powiem ci, że moim zdaniem, jesteśmy kwita.
Spojrzał na Kypa Durrona i Gannera Rhysode'a, a w końcu
uśmiechnął się do Karrde'a.
- Więc po co przyjechałeś. Talon? Tylko mi nie mów, że poważnie
zamierzasz zająć się handlem przyprawą. Karrde spojrzał mu w oczy.
- Doceniam twoją szczerość, Crev. Fakt pozostaje faktem;
Yuzzhanie spowodowali, że każdy musiał zmienić swoje podejście do
biznesu. Gracze niby pozostali ci sami, ale przestawiono planszÄ™. Na
Rubieżach poprzedni zwolennicy Imperium walczą u boku sił
rebelianckich. Wieloletni przeciwnicy odkładają na bok różnice zdań i
walczą za wspólną sprawę. Nawet Huttowie byli zmuszeni zrzec się
części swojej przestrzeni, aby uniknąć wojny na śmierć i życie.
Bombaasa raz jeszcze obejrzał się na Jedi.
- Tak, jedyną zaletą tej wojny jest to, że Kyp Durron ma teraz cie-
kawsze zajęcie niż ściganie szmuglerów... - zawiesił głos i porozumie-
wawczo spojrzał na towarzyszy Karrde'a, po czym westchnął ciężko. -
Miałem wrażenie, że doczekam się jakiejś reakcji, ale widzę teraz, że
chyba nie pora na żarty.
- Śmiej się, ile chcesz - odparł Kyp bezbarwnie.
- Mogę śmiać się, ile zechcę - powtórzył Bombaasa i zaraz teatral-
nym gestem dotknął głowy. - Czy ktoś kazał mi to powiedzieć? Ganner
uspokajającym gestem położył dłoń na ramieniu Kypa. Bombaasa
przez chwilę obserwował Jedi, po czym znowu zwrócił
siÄ™ do Karrde'a.
- Masz rację, Talon, rzeczywiście wszystkie linie zostały wykreślo-
ne na nowo. Ale co to znaczy dla ludzi twojego i mojego pokroju, to siÄ™
jeszcze okaże.
- Mów za siebie, Crev. Ja wiem, na czym stoję. Bombaasa
westchnÄ…Å‚.
- Jestem człowiekiem praktycznym, Talon. Chcę tylko przetrwać... i
to w jak najlepszych warunkach, jakie uda mi się załatwić. Ty twier-
dzisz, że także zdecydowałeś już o swojej pozycji. No to może
powiesz mi wreszcie, co ci chodzi po głowie.
Karrde zmrużył oczy tak, że wyglądały jak szparki.
- Nie chcesz dostarczyć towaru ani na Tynnę, ani na Bothawui, ani
na KoreliÄ™, prawda?
Bombaasa splótł dłonie i umieścił je na wydatnym brzuchu.
- Owszem. I muszę powiedzieć, że zaimponowałeś mi, wybierając
właśnie te systemy, w których zawiesiliśmy działalność.
- Yuzzhanie są w przestrzeni Huttów - ciągnął Karrde. - Już opa-
nowali Gyndine. Można by zatem przypuszczać, że próbujecie unikać
obszarów potencjalnego konfliktu.
- Raz jeszcze moje wyrazy uznania. Po co ryzykować dostawy,
wysyłając je w sporne obszary? Mogłoby się to okazać niebezpieczne
dla przewożących towar osób.
- A zatem albo jesteś po prostu ostrożny, albo wypełniasz rozkazy,
które wydali ci Huttowie.
Bombaasa zaczął błądzić wzrokiem po suficie.
- Powiedzmy po prostu, że w tym momencie Huttowie mają więk-
sze możliwości, aby stwierdzić, które obszary są niebezpieczne.
Karrde skinął głową.
- Tak właśnie myślałem. A jak wyjaśnisz Bordze tę rozmowę? Crev wzruszył ramionami.
- Opowiem jej dokładnie to, co się wydarzyło. Talon Karrde chciał
kupić towar z dostawą do zabronionych obszarów, więc nie udało nam
się dojść do porozumienia. - Nalana twarz Bombaasy zmarszczyła się
ironicznie. - Borga w każdym razie spodziewała się takiego spotkania.
- Gra na dwa fronty?
- Czeka na numer jeden.
Karrde nie mógł powstrzymać uśmiechu.
- Nie zapomnÄ™ ci tego, Crev.
Bombaasa złączył grube palce i dotknął nimi podwójnego pod-
bródka.
- A wtedy może wspomnisz o tej historii swoim przyjaciołom... jako
dowód po czyjej jestem stronie.