189 f· się w tym miejscu pierwsze zbiory z pól...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Eliza Orzeszkowa-Gloria Victis Geneza „Gloria victis” została wydana po raz pierwszy w zbiorze nowel Orzeszkowej w Wilnie w 1910 roku...
- CEL PRACY Celem pracy była ocena poziomu wiedzy z zakresu udzie- lania pierwszej pomocy uczniów szkół ponadgimnazjalnych (liceum i technikum) oraz...
- Zasługa przedstawienia schematu, który okazał się zasadniczo prawidłowy, przypadła Dymitrowi Mendelejewowi, który w 1869 roku ukończył pierwszy z długiej...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- Pierwsza z tych przemian -od seksu owocożercy do seksu drapieżnika -dokonywała się w ciągu długiego czasu i w zasadzie przeprowadzona została z powodzeniem...
- - Pierwsze objawy poprawy pojawiaj si po 10-14 dniach, peh poprawa wystpuje dopiero po 4-6 tygodniach...
- W ciągu trzech pierwszych miesięcy od czasu przeniesienia się do nowej siedziby byłem wciąż bardzo zajęty i prawie nie widywałem mego przyjaciela Holmesa...
- Gdyby tego rodzaju wydarzenie zaszło pierwszej nocy, zaraz pomyślałbym o zmarłych mnichach, lecz teraz najgorszego gotów byłem spodziewać się po...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Innymi słowy rozmaite sfery płodności należą do jednego systemu, a zmiana' pory wilgotnej w suchą łączy się ze zmianą z wilgotnego nie v obrzezanego chłopca w suchego obrzezanego mężczyznę.
Trzeba było wielu miesięcy badań i wnikliwych analiz, już po powrocie do domu, zanim udało mi się opracować szczegóły systemu, ale same podstawy - wydarzenia, których byłem świadkiem i które tak skrupulatnie spisywałem, pracując w terenie - zespoliły się i "nabrały sensu" w jednej chwili. Moment olśnienia, gdy wołamy: "Eureka!", jest zawsze wspaniały. A to, że chwila ta przyszła do mnie zupełnie nieoczekiwanie, wysoko w górach, że człowiek, który udzielał mi informacji, ; nie miał pojęcia, jak są dla mnie ważne, zwielokrotniło jeszcze przyjemność wychwytywania całej prostoty owej struktury, która kryła się pod rytuałami. Matthieu musiała dziwić moja beztroska, gdy schodziliśmy w dół. W uniesieniu piłem zimną wodę płynącą wprost z gór, nie dbając o chlorowanie i gotowanie. Nigdy się nie dowiem, czy zostałem ukarany za nadmiar entuzjazmu, czy też wirus utajony w mojej wątrobie czekał okazji. Jakkolwiek było, znów zapadłem na żółtaczkę.
Przeżywałem stan najsilniejszego kryzysu, gdy zaszczycili mnie wizytą Augustin i jego aktualna przyjaciółka. Naradzali się nade mną ponuro; wiedzieli, co mi dolega.
- Najlepiej byłoby zwymiotować - stwierdził Augustin zdecydowanie. - Musisz jak najwięcej wymiotować.
Jego towarzyszka inaczej zapatrywała się na tę sprawę:
- Musi wziąć na przeczyszczenie. Tylko przeczyszczenie może usunąć chorobę. W mojej wiosce wielu ludzi umiera z jej powodu.
- Przeczyszczenie nie jest dobre. Musi wymiotować.
- Wcale nie. Trzeba brać na przeczyszczenie, aż będzie widać krew.
Podawano argumenty za i przeciw. Podziękowałem im i zanotowałem nazwy rozmaitych substancji na przeczyszczenie i na wymioty, by ich zadowolić.
Jakaś dobra dusza z misji w Ngaoundere zdradziła mi sekret leczenia żółtaczki - wywar z liści gujawy. To mi mogło pomóc bardziej niż cokolwiek innego. Później dowiedziałem się, że pewien niemiecki koncern farmaceutyczny testował lekarstwo otrzymane z tegoż wywaru. Wyprawiłem więc Matthieu po liście gujawy, które niełatwo było znaleźć tak daleko na północy. Matthieu twierdził jednak, że zna miejsce w lasku nad rzeką, z osiem kilometrów od wioski, gdzie rośnie poszukiwane przez nas drzewo. Mogłem co najwyżej mieć pobożne życzenie, że rozmawiamy o tym samym gatunku drzewa, i wręcz byłem zdziwiony, gdy powrócił po kilku godzinach z torbą pełną czegoś, co w istocie okazało się liśćmi gujawy.
Stan mojego zdrowia powoli się poprawiał. Dowayowie byli pod takim wrażeniem, że zaczęli stosować ten sam środek. A zatem każdy antropolog zmienia nieco ludzi, którymi się zajmuje. Inny wiadomy mi skutek mojej działalności dotyczył nazewnictwa geograficznego. Miejsce, gdzie mój ogród stał się dowodem na stosowność klimatu do uprawy sałaty, jeszcze wiele lat później zwane było Sałatowym Polem.
Spadły tymczasem pierwsze tegoroczne deszcze. Nieznośne upały późnego okresu pory suchej ustąpiły wraz z pierwszymi ulewami ku ogólnemu zadowoleniu. Ja osobiście byłem nastawiony nieco mniej entuzjastycznie, albowiem przez dach mojej nowej chaty ciekło całą noc jak przez sito. Musiałem przycupnąć w kącie, trzęsąc się z zimna, chowając się przed deszczem pod walizką wspartą o występ w ścianie i ściskając kurczowo w ręce notatki. Następnego ranka strzecharz poinformował mnie sucho, że mój dach dzieli los wszystkich nowych dachów i że za kilka dni przestanie przeciekać samoistnie. Nie twierdzę, że mu uwierzyłem. Po prostu brakowało mi koniecznego doświadczenia, by podważyć jego stanowisko. Ale to, co powiedział, brzmiało równie niebezpiecznie jak zapewnienia właścicieli dziurawych łodzi, że drewno wkrótce namoknie i nie będzie przepuszczało wody, albo przysięgi kameruńskiego dentysty, że moje dziąsła skurczą się i dopasują do chwiejącej mi się w ustach protezy. Po tygodniu nieustannego zalewania uznałem, że nadszedł czas odwołać się do gwarancji - rozpoczęto naprawę. Ku mojemu zdziwieniu polegała ona na uderzaniu dachu kawałkiem drewna; zdziwiłem się jeszcze bardziej, stwierdziwszy, że pomogło.
W owym czasie, będąc w stanie nerwowego niepokoju, właściwego człowiekowi kończącemu badania w terenie, wyniosłem
189
notatki do misji, aby uchronić je przed wilgocią, termita· a
mi, kozami, małymi chłopcami i innymi zagrożeniami, które wyczarowywała moja wyobraźnia.
Byłem akurat w misji sam, Jon i Jeannie wyjechali w swoich sprawach, kiedy wezwały mnie do drzwi głośne krzyki:` Stał za nimi spawacz, potężny gość bawiący się przednio imieniem, które sam sobie nadał: Czarny Tryk.
- Słuchaj no, Biały Człowieku - krzyczał - twój samochód' o mało mnie nie zabił.
Okazało się, że spawał część samochodu, o którego istnieniu usilnie starałem się zapomnieć, i część owa wymsknęła się i spadła wprost na niego. Najwyraźniej sądził, że wydarzyło się to za sprawą mojej do niego niechęci.
- Czy nic się nie stało? - wypytywałem. - Nie stało? Popatrz tylko'