- Niekoniecznie - odrzekł...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Prędko skoczym? – Jeszcze czas! – odrzekł pan Michał...
- – Hej! żeby się to tak udało tę wyspę i ten zamek ubiec! – Spojrzyj jeno na tych ludzi – odrzekł Maćko...
- — Nie! — odrzekła dumnie i szyderczo — ale mam...
- zdaje się, że to ten nabój śmiechu raz po raz eksploduje...
- xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxc
- Que podia estar armado com uma faca...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania⌠a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- 261 Przez część dwudziestolecia międzywojennego postępowanie podatkowe było normowane przepisami odziedziczonymi po ustawodawstwach państw zaborczych...
- Podszedłem do ceglanych schodków i usiadłem na najwyższym stopniu...
- – Zgadzam się – powiedziała nie ociągając się Colette...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- On może jechać dalej na północ, aż do Rouses Point i dalej do Kanady, albo krążyć po którejś ze stu linii w górnym stanie Nowy Jork. Kto wie, czy on w ogóle dokądś zmierza? Może będzie sobie jeździł, aż dostanie to, o co mu chodzi?
- Wszystko jedno - powiedział Sagadore. - Jezu kochany! Przesyłka dla banków Rezerwy Federalnej, do tego wagon pełen dyplomatów!
- Znajdziesz się na pierwszych stronach gazet, Frank, i w dzienniku o szóstej - mruknął Donovan. - Wcale ci nie zazdroszczę.
- No tak - westchnął Sagadore. - Właściwie powinienem znajdować się w tym pociągu. Wtedy bym przynajmniej wiedział, co tu, u diabła, jest grane.
Spojrzał na zegarek. Minął niecały kwadrans od chwili, kiedy przełączono mu tamtą rozmowę.
- Gdzie teraz są? - spytał Donovana.
- Kilometr, dwa za Nowym Brunszwikiem. Koło trzydziestu kilometrów od rozjazdu w Elizabeth. Wtedy właśnie stracę nad nim kontrolę. Jeżeli nie przekroczy pięćdziesięciu kilometrów na godzinę, przejazd zajmie mu prawie czterdzieści minut.
- To już jest coś - mruknął Sagadore. - Można chociaż złapać oddech. - Zmarszczył brwi w skupieniu. - Słuchaj - odezwał się w końcu. - Muszę iść pogadać z FBI. Pewnie już mi obsiedli biuro. Mógłbyś zlecić swoim ludziom, aby zadzwonili do rezerwacji? Będziemy wiedzieli, kto jedzie tym pociągiem.
Donovan przytaknął.
- Nie ma sprawy. Za dziesięć minut dostarczą ci wydruk.
- To świetnie - odpowiedział szef ochrony podnosząc się z miejsca. - Potrzebuję też kopii tej taśmy, jak najszybciej. I jeżeli coś się zmieni w namiarach pociągu, natychmiast dasz mi znać, dobrze?
Znów zerknął na zegarek. Była pierwsza czterdzieści sześć w nocy.
ROZDZIAŁ 6
Poniedziałek, 27 czerwca
Godz. 1.52 czasu wschodniego
Odległość: 192 mile/307 km
Annalise Shenker siedziała rozparta w jednym z foteli przedziału A na końcu wagonu panoramicznego w składzie “Nocnej Sowy” i marszcząc brwi czytała raport przypięty do okładki trzymanej na kolanach. W drugim fotelu Mohamed Kawi, libijski spec od materiałów wybuchowych obdarzony nosem przypominającym dziób jastrzębia, cierpliwie czekał podparłszy brodę pokrytą ciemnym zarostem długimi kościstymi palcami. Ubrany w znakomicie dopasowany garnitur dżinsowy i białą koszulę z krawatem z jedwabnej surówki, Kawi zdecydowanie odbijał wyglądem od Shenker, która miała na sobie obcisłe dżinsy, spłowiały podkoszulek i fabrycznie wytartą dżinsową kurtkę. Ale nawet w takiej oprawie mroczna uroda Shenker rzucała się w oczy i nie po raz pierwszy Libijczyk zastanawiał się, jak to możliwe, by tak atrakcyjna kobieta miała w sobie tyle zimnej bezwzględności - nie dorównywał jej w tym żaden ze znanych mu mężczyzn. Większość ludzi z ich kręgów uważała ją za lesbijkę, lecz Kawi z własnego doświadczenia wiedział, że jest ona wyłącznie heteroseksualna. I to w takim stopniu i natężeniu, że Kawi usilnie starał się unikać sytuacji, które mogłyby zaprowadzić go do jej łóżka. Używała seksu tak, jak inni używają narkotyków. Jednak była zdecydowanie najlepszym dowódcą, z jakim kiedykolwiek przyszło mu współpracować.
Zdecydowanym ruchem dłoni Shenker odrzuciła do tyłu długi kosmyk kruczoczarnych włosów i podniosła wzrok znad kartki. - Proszę o raport sytuacyjny - zażądała szorstko po angielsku, z wyraźnie obcym akcentem.
- Pociąg zabezpieczony - odrzekł Kawi. - Dieter zorganizował centrum komunikacyjne w przedziale A następnego wagonu. Ustawił dwa radary i tam sprawdza ich odczyt, poza tym robi nasłuch radiowy. Raoul pilnuje wagonów z przodu, a Sheila jest cały czas w kabinie z maszynistą. Lisa zajmuje się naszymi przyjaciółmi z kręgów dyplomacji. Ładunki rozmieszczono tak jak kazałaś, a pasażerowie pod groźbą śmierci mają trzymać zasłonięte okna. Powiedzieliśmy też pasażerom, że kilku z nas wmieszało się pomiędzy nich, żeby sprawdzić, czy wykonują polecenia. Jak dotąd nikt się nie ruszył, chodzą tylko do toalety.
- Amal się odezwał? - spytała Shenker.
- Nie - odparł Kawi. - Dieter mówi, że z wagonu ze strażnikami więcej nie nadawano, więc trzeba zakładać, że mu się powiodło.
- Nie będziemy niczego zakładać - przerwała Shenker lodowatym tonem. - Ludzie w wagonie Departamentu Skarbu byli uzbrojeni. Wraz z dwoma agentami tajnych służb obstawiającymi ten wagon stanowią największe zagrożenie dla naszej operacji. Mogli równie dobrze zabić Amala. I teraz czekają, kiedy uderzyć.
- Nasz przyjaciel, “pan Biały”, dostarczył Amalowi klucz do RPO od strony lokomotywy - rzekł Kawi. - Jeśli Amal żyje, to wie, że rozmieściliśmy już ładunki. Miał ze sobą radiotelefon, jak wszyscy. Jeśli ci dwaj strażnicy spróbują opuścić wagon, rozerwie ich na strzępy. To samo dotyczy lokomotywy. Sheila założyła dwa ładunki z przewodem od zapalnika w poprzek tylnych drzwi, jak tylko Amal przeszedł do RPO. Eksplozja zabije strażników, w najgorszym razie uszkadzając kocioł grzewczy. Strażnicy są w pułapce. Nie ma obawy.