Poczuła się zakłopotana, dlatego przyśpieszyła...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Tak rozumiana diagnoza psychologiczna w szeregu wypadków musi oprzeæ siê na diagnozie lekarskiej i dlatego wspó³praca z lekarzem jest dla psychologa konieczna, l) Lekarz...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- ze spokojem opuścić element TIM, ponieważ stacje wysyłające ramki typu Probe nie są jeszcze skojarzone z siecią i dlatego nie potrzebują wiedzy na temat,...
- nawet wtedy, kiedy została już sprasowana w kostki, i właśnie dlatego trzeba ją było Szczęście bywa czasami bardzo kapryśne...
- carroll jonathan, kraina chichów Zacząłem pisać również dlatego, że potrzebowałem konkretnego zajęcia na okres podejmowania decyzji, co dalej ze mną...
- Minąłem pokój znajdujący się obok i poczułem na sobie wzrok pedantycznej Gülizar, nerwowej Gülendam i Gülcihan, która właśnie wróciła, położywszy do...
- Rozwój dzieci dyslektycznych jest nieharmonijny, dlatego też na tym etapie badania poszukuje się, w jakim zakresie jest on zaburzony i jaki jest stopień tego...
- prostszego i bardziej przekonującego sposobu oświadczenia, Ŝe ja uwaŜam cię za Ŝe - kolejny raz - poczuł, jak z jego serca znikają resztki chłodu...
- Leia sięgnęła po kartkę z wynikami głosowania i skrzywiła się, kiedy poczuła ból wszyscy nowi senatorowie się z nim zapoznali...
- Przeszył mnie niewidzialny prąd, bo oto na ogromnej tablicy zapłonęły cyfry 83, i poczułem energiczne szturchnięcie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wiedziała, co Ward
sobie teraz wyobraża. Po chwili jednak znowu jechał obok niej.
– Nie wstydź siÄ™ – powiedziaÅ‚ Å‚agodnie. – NaprawdÄ™ nie masz czego.
– Chyba naprawdÄ™ myÅ›lisz, że jestem podlotkiem – obruszyÅ‚a siÄ™.
– Jasne. – UÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™ szeroko. – I to mi siÄ™ bardzo podoba.
Marianne spojrzała na rozległy horyzont zaznaczony przez niskie
drzewa i niekończące się linie płotów, i na pastwiska pełne bydła.
– Nie miaÅ‚am wielu chÅ‚opaków, a mój tata byÅ‚ bardzo surowy.
– Opowiedz mi o nim coÅ› wiÄ™cej.
– ByÅ‚ bardzo wysoki i uparty, ale cudowny. MiaÅ‚am wspaniaÅ‚ych
rodziców, bardzo ich kochałam. To był straszny cios, kiedy zmarli. Nigdy
TL R
wcześniej nie tęskniłam za tym, by mieć rodzeństwo, ale gdy ich zabrakło...
– Musisz siÄ™ czuć bardzo samotna.
– Samotna czujÄ™ siÄ™ od dawna. Mój tata nie byÅ‚ szczególnie wylewny,
poza tym bez końca powtarzał, jakie to ważne, bym była samodzielna. Może i
miał rację, nauczyłam się żyć w samotności po tym, jak zmarła mama.
– Ja przynajmniej miaÅ‚em babciÄ™ i BelindÄ™...
Chociaż z babcią to była ciągła walka, jest zbyt podobna do mnie.
No tak, to były te dwie kobiety, na których mu zależało, dobrze
zapamiętała jego słowa.
– Co porabia twoja siostra?
93
– Jest podobna do babci i do mnie – odparÅ‚ z uÅ›miechem. – Jeszcze
jedna uparta kobieta z klanu Jessupów.
– Z wyglÄ…du też jest do ciebie podobna?
– Nie bardzo. Owszem, oboje mamy zielone oczy, ale ona jest
zdecydowanie Å‚adniejsza, no i ma innÄ… budowÄ™.
– Też mi nowina – skomentowaÅ‚a kpiÄ…co.
– Chodzi mi o to, że jest bardzo drobna i niska. Ja wdaÅ‚em siÄ™ w ojca,
który był olbrzymi.
– Też byÅ‚ nafciarzem? Ward kiwnÄ…Å‚ gÅ‚owÄ….
– Tak, fanatycznie kochaÅ‚ ten zawód. I wciąż czekaÅ‚ na odkrycie wielkiej
ropy. – W jego glos wdarÅ‚ siÄ™ jakiÅ› dziwnie niepokojÄ…cy ton. – To tam go
znaleźliÅ›my, w tym zagajniku – powiedziaÅ‚ cicho, wskazujÄ…c drzewa na
horyzoncie. – DziÅ› to trudno opisać, jaki to byÅ‚ szok dla wszystkich...
Wyglądał, jakby spał.
– Bardzo mi przykro.
– To już byÅ‚o tak dawno... – ObróciÅ‚ konia i przepuÅ›ciÅ‚ jÄ… na Å›cieżkÄ™
prowadzącą nad rzekę. Zsiadł z konia i przywiązał go do drzewa, a potem
pomógł zsiąść Marianne.
– Zabawne, ale nigdy nie wyobrażaÅ‚am sobie tak Teksasu – powiedziaÅ‚a
zamyślona, przyglądając się wąskiej rzece, która wiła się pośród kamieni i
skaÅ‚, i przysÅ‚uchujÄ…c siÄ™, jak szemrze spokojnie. – Tu jest tak pusto, tyle
przestrzeni, tylko gdzieniegdzie drzewa... Nie tego się spodziewałam.
– Jest tu inaczej niż w Georgii, prawda? – zapytaÅ‚ Ward, kÅ‚adÄ…c siÄ™ pod
dębem. Cały czas bacznie się jej przyglądał.
– U nas nie ma drzew moskitowych, ale zdarzajÄ… siÄ™ w pobliżu sawanny
zimozielone dÄ™by, takie jak ten. – UniosÅ‚a wzrok. – A w okolicy Atlanty jest
dużo dereni, klonów i sosen. Nie ma jednak tak wiele otwartej przestrzeni,
94
chociaż może na południowym zachodzie Georgii wygląda to trochę po-
dobnie.
– Zgadza siÄ™, widziaÅ‚em tam nawet opuncje.
– A ja grzechotnika diamentowego. Kiedy byÅ‚am maÅ‚a, jeździÅ‚am
czasem do ciotecznej babki, która mieszkała w tamtej okolicy. Do dziś
pamiętam te wizyty.
Ward usiadł i oparł się o drzewo.
– TÄ™sknisz za domem, prawda?
– Nie, nie do koÅ„ca – powiedziaÅ‚a trochÄ™ speszona. – Zawsze chciaÅ‚am
pomieszkać na prawdziwym ranczu.
– Akurat to marzenie już siÄ™ speÅ‚niÅ‚o – powiedziaÅ‚ z namysÅ‚em.
– MyÅ›lisz, że ciocia da sobie radÄ™?
– Z pewnoÅ›ciÄ…, jak zawsze. – Ward uÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™ pod nosem. – Nie
powiedziałaś Lillian, że wiemy o sobie nawzajem więcej, niż się jej wydaje?
Że znamy całą prawdę?
– DotÄ…d milczaÅ‚am, bo nie chciaÅ‚am ciotce sprawiać przykroÅ›ci, ale
kiedyś wreszcie musimy jej o tym powiedzieć.
TL R
– Jeszcze nie teraz. – ZmierzyÅ‚ wzrokiem smukÅ‚Ä… sylwetkÄ™ Marianne i