oddechu przekazywało się rękom, wargom, głowie, z fryzury opadał na czoło już nie jeden 25 loczek jak zawsze, a dwa...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- Z drugiej strony, przynajmniej jeden bystry obserwator, John Kenneth Galbraith, wyraził pogląd, że być może Nixon zwyciężył pomimo stosowania tych środków...
- choćbyś i mnie miał waszmość tak pochlastać, zawszeć winszuję, winszuję! – Et, dalibyście sobie waszmościowie pokój; bo w rzeczy nie macie się...
- Felix Mendelssohn-Bartholdy32Mendelssohna z przyczyn narodowo[ciowych zniknBa zupeBnie ze scen, posta kompozytora przywoBywaB tylko ten jeden tytuB
- - dwadzieścia jeden najazd krzyżacki zniszczył kurie, leżące na zewnątrz warowni, kanonicy szukali sobie pomieszczeń zastępczych w poklasztornych...
- Jeden aspekt znaczenia terminu “filozof" opisano wyżej: powiedzieliśmy, że filozof to człowiek, który dąży do osiągnięciajedynego tylko celu -...
- to znać jaśnie, iż czynili te rzeczy, które doskonałemu dworzaninowi należą; jeden ćwicząc Aleksandra Wielkiego, a drugi króle sycylijskie...
- Autobiografia na czterech łapach - Dorota Suminska, ebook Może on jeden nie miał jeszcze swojej wybranki? Wesele odbyło się w Falemiczach...
- otwarcie się horyzontu czasowego w przyszłość, lecz raczej w przeszłość:„Idziemy do przodu oglądając się za siebie" - napisał jeden z...
- Jeden potężny kopniak celnie wymierzony w żebra zwierzęcia sprawił, że pies runął w dół, skowycząc i zawodząc...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
.. Najwyraźniej unikała wzroku Ogniewa i próbując zamaskować
zdenerwowanie, raz poprawiała kołnierzyk, który niby wrzynał się jej w szyję, raz naciągała
swoją czerwoną chustę z jednego ramienia na drugie...
– Pani chyba zmarzła – powiedział Ogniew. – Niezdrowo siedzieć we mgle. Odprowadzę
panią nach hauz.*
Wiera milczała.
– Co pani jest? – uśmiechnął się Iwan Alekseicz. – Milczy pani, nie odpowiada pani na
pytania. Źle się pani czuje, czy gniewa się pani na mnie? Tak?
Wiera mocno przycisnęła dłoń do policzka ze strony Ogniewa i szybko ją odsunęła.
– Okropna sytuacja... – wyszeptała krzywiąc się jak od silnego bólu. – Okropna!
– Co w tym takiego okropnego? – zapytał Ogniew, wzruszając ramionami i nie kryjąc
swego zdziwienia. – Co się stało?
Wciąż ciężko oddychając i wzdrygając ramionami, odwróciła się do niego plecami,
popatrzyła na niebo i powiedziała:
– Muszę z panem porozmawiać, Iwanie Alekseiczu...
– Słucham panią.
– Może wyda się to panu dziwnym... zdziwi się pan, ale jest mi wszystko jedno...
Ogniew znów wzruszył ramionami i przygotował się do słuchania.
– Chodzi o to... – zaczęła Wieroczka, schylając głowę i skubiąc pompon na chustce. –
Widzi pan, chciałam panu powiedzieć... Wyda się to panu dziwnym i... głupim, ale...ale dłużej
już nie wytrzymam.
Wieroczka zaczęła coś mętnie mamrotać i nagle się rozpłakała. Przykryła twarz chustą,
schyliła się jeszcze niżej i łkała. Iwan Alekseicz się zmieszał, chrząknął i ze zdumieniem i
rozpaczą rozejrzał się dookoła, nie wiedząc, co powiedzieć i robić. Nie był przyzwyczajony
do płaczu, więc i jego zapiekło w oczach.
– Ależ, Wiero Gawryłowno, – wymamrotał zmieszany. – Niepotrzebnie to pani robi. Jest
pani...jest pani chora? Może ktoś panią obraził? Proszę powiedzieć, może tego... będę mógł
pani pomóc...
Kiedy próbując uspokoić ją, odważył się ostrożnie odsunąć jej ręce od twarzy, uśmiechnęła
się do niego przez łzy i powiedziała:
– Kocham... pana!
Były to zwyczajne i proste słowa i wypowiedziane zostały prostym, ludzkim językiem, ale
Ogniew odwrócił się od Wiery strasznie zakłopotany, podniósł się i poczuł w ślad za
zmieszaniem strach.
Smutek, ciepło i sentymentalny nastrój, w który wprowadziło go pożegnanie i nalewka,
nagle się rozwiały, ustępując miejsce ostremu, nieprzyjemnemu uczuciu skrępowania. Był
wstrząśnięty. Patrzył na Wierę z ukosa, a ta, po wyznaniu miłości, straciła nagle całą swoją
nieprzystępność i urok i wydawała mu się teraz niższa, prostsza, zwyczajniejsza.
„Co mam z tym robić? – pomyślał z przerażeniem. – Przecież ja ją... kocham czy nie? To
jest pytanie!”
A ona, mając już za sobą ten najcięższy moment, oddychała teraz lekko i swobodnie. Też
się podniosła i patrząc Iwanowi Alekseiczowi prosto w twarz zaczęła mówić szybko,
niepohamowanie, gorąco.
Jak człowiek nagle przestraszony nie może później przypomnieć sobie dokładnie
kolejności zdarzenia, tak samo Ogniew nie pamiętał wszystkiego, co mówiła do niego Wiera.
Pamiętał tylko treść jej mowy, ją samą i wrażenie, jakie to na nim wywarło. Pamiętał jakby
przytłumiony, zachrypnięty ze zdenerwowania głos i niezwykłą melodyjność i namiętność
* do domu ( z niem. nach Hause).
26
intonacji. Mówiła, płacząc i śmiejąc się, z błyszczącymi na rzęsach łzami, że od razu zrobił na
niej wrażenie swoją oryginalnością, inteligencją, dobrymi mądrymi oczami, dążeniami, że
zakochała się w nim namiętnie, mocno i do szaleństwa; że kiedy latem, wchodząc z ogrodu do