od okoliczności i pomimo zewnętrznych nacisków, najbardziej szczegółowe i najdosko-nalsze metody wyborcze...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- nikat, musisz byæ zalogowany do serwera, a wiêc musisz podaæ w wierszu poleceñ nazwê serwera, szczegó³y dotycz¹ce swojego konta, docelowego u¿ytkownika...
- naszych ewolucyjnych uprzedzeń mamy skłonność do myślenia o początku wszechświata jak o pewnej szczególnej chwili, przed którą wszechświat nie...
- Szczególną formą twórczości jest improwizacja ruchowa wymagająca fantazji i kultury ruchu, zrytmizowaniai płynności ruchu a jednocześnie jest podporządkowana...
- Pomijając bardziej szczegółową analizę procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a także proces jego nasilania się...
- Lata 1981 -1985 to okres znacznego osłabienia natężenia ruchu, w szczególności samochodów osobowych, będących wynikiem reglamentacji paliwa, ale dopiero w okresie...
- N- ACETYLOCYSTEINAN-acetylocysteina (NAC) stanowi najczęstszą postać cysteiny i ma szczególne znaczenie w procesach odtruwania...
- niezrozumiałe szczegóły zawarte w tre ci rzeczonych przywilejów nabior ja niejszego znaczenia i zatrac wszelk niepewno wyra enia dwuznaczne, skutkiem...
- Szczegółowa relacja o ostatnich godzinach Hitlera w bunkrze w dniu 30 kwietnia 1945 roku pochodzi od jego kierowcy Ericha Kempki...
- dnić jeszcze czynnik psychologiczny — a w szczególności sprawę po-Tadeusz Kowalak, Ewa Leś^k--' ze sje Jest ubogim, wynikającego głównie z porównywania...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Pierwsza Liber super electionibus pochodzi z 1254 roku. Jest
dziełem Wawrzyńca z Somercotes i traktuje wyłącznie o wyborach kościelnych.
Ogólnie można twierdzić, że nowoczesne praktyki w zakresie wyborów i obrad
mają swoje źródło nie, jak przez długi czas sądzono, w starożytności greckiej
i łacińskiej, której zasady, zresztą bardzo prymitywne, poszły w niepamięć podczas
najazdów germańskich (a nawet i wcześniej), lecz w jedynych instytucjach, które
przez stulecia uciekały się do metody wyborów, starając się, aby były one prawid-
łowe i odbywały się bez oszustw i wszelkiego przymusu; odnosi się to oczywiście
do całego Kościoła, ale w szczególności do zakonów.
Jedyną procedurą, która, rzecz ciekawa, nie była kościelnego pochodzenia, jest
conclave. Stosowano je w gminach (od 1216 roku); nie chcąc zbyt długo ponosić
kosztów związanych z obecnością wielkiej liczby wyborców, którym towarzyszyły
ogromne orszaki, postanowiono zamykać ich na klucz (clavis), o suchym chlebie
i wodzie, bez posłań, co miało przyspieszyć decyzje głównych elektorów. W niektórych
miastach nawet usuwano systematycznie dachówki z dachu! Proceder ten, złagodzony,
przyjęli naprzód dominikanie (w 1238 r.), a potem sobór lyoński II (1274 r.).
Te systemy wyborcze, mimo że tak świetne, mogły jednak nastręczać różne
trudności. Co robić, jeżeli jednomyślności nie osiągnięto na zasadzie kompromisu?
A jeżeli żadna większość się nie wyłoni? A jeżeli mniejszość się uprze? Dom
Schmitz wspomina o dziwnych formach compromissum, na przykład kompro-
misu ograniczonego do... jednego arbitra (compromissaire), w dodatku miejscowe-
go biskupa!
Mart‚ne mówi o wyborach zgodnych z regulaminem, ale w których collatio
(porównania) wyników dokonywali skrutatorzy w dość osobliwy sposób. Ogłosiw-
szy imiona tych, którzy otrzymali głosy wyborcze, roztrząsali publicznie ich cnoty
i zalety, wymieniali po imieniu tych, którzy opowiedzieli się za tym czy innym
kandydatem, rozważając z kolei ich racje i cechy charakteru. Łatwo sobie wyob-
razić, do jakich ekscesów mogło dochodzić pod pozorem ogólnego dobra podczas
tego rodzaju rachunków sumienia i jak bardzo mogły one ranić ludzką wrażliwość.
Czy wybory zawsze były wolne i prawidłowe (liberae et irreprehensibiles)?
Czy zawsze wybór przełożonych bywał trafny? Na pewno nie. Nie posuwając się tak
daleko, jak Idzi li Muisis, który dostrzega w wyborach tylko kłębiącą się zazdrość,
pożądliwość i pychę, może wyjąwszy zakony żebracze ("te bowiem skuteczniej
udają niż inni"), trzeba przyznać, iż wiele mamy wskazówek, że w klasztorach nie
brakło ostrego, chociaż zamaskowanego współzawodnictwa i ambicji, tym więk-
szych, że musiano je powściągać i ukrywać.
Z drugiej strony, świat zewnętrzny bardzo wcześnie zaczął wywierać na za-
kony i opactwa okrutny nacisk swojej chciwości i żądzy władzy. Niezwykła drobia-
zgowość, formalizm metod wyborczych stosowanych w świecie zakonnym trzeba
sobie tłumaczyć właśnie chęcią uwolnienia się od tych wpływów. Zakonnicy roz-
paczliwie walczyli przeciwko tym groźnym interwencjom, uciekając się do pod-
stępów, spiesząc się, przedsiębiorąc mnóstwo środków ostrożności, aby ich nie
wyprzedzono i nie postawiono przed faktem dokonanym - ale niestety, czynili to
z coraz mniejszym powodzeniem. Opactwa w dalszym ciągu reprezentowały wła-
dzę i, bardzo często, bogactwo. Zakony obejmowały swoim wpływem całą Europę.
Cóż dziwnego, że możni chcieli tam wprowadzać swoich synów? Jak miano zapo-
biec temu, by sąsiednie i rywalizujące ze sobą klasztory, biskupi jednej diecezji oraz
gminy nie działały tak, jak współczesne grupy nacisku? Dlaczego król i papież
mieliby się wyrzekać prawa wglądu w wewnętrzne sprawy opactw?
Pod koniec XIII wieku król Anglii czyni w Rzymie starania, aby papież unie-
ważnił wybór arcybiskupa. Uzyskuje to. Wybrany teraz zostaje pewien mnich: jest
to urzędnik dworski! Skutecznie ostrzeżeni i skarceni zakonnicy urządzili elekcję
communi favore. Cały system został definitywnie wypaczony.
PRZEŁOŻONY
O tym, jaki ma być i co ma robić przełożony, o jego postawie moralnej,
o zakresie jego uprawnień, źródłach jego władzy, o winnych go zdobić cnotach,
o jego stosunku do wspólnoty, która go wybrała, którą on rządzi i za którą jest
odpowiedzialny, o każdym z tych punktów napisano całe tomy.
Opat, zdaniem świętego Benedykta, jest zastępcą Chrystusa (vices Christi agit),
ojcem klasztoru (pater monasteri), od którego klasztor winien wszystkiego oczeki-
wać i wszystkiego się spodziewać, lekarzem i pasterzem dusz, mistrzem, organizato-
rem klasztornego żywota. W każdym rozdziale reguły spotykamy słowa: arbitrium,
iudicium, praeceptum, voluntas, permissio, które mocno podkreślają, że zarządzanie
wspólnotą jest czymś indywidualnym i bez reszty spoczywa w rękach (in arbitrio)
opata. Nie dziwi nas, że w tych warunkach posłuszeństwo podwładnych przedsta-
wione jest jako najpierwsza z zalet, najważniejsza cnota mnicha (przez wieki będzie
najpierwszą cnotą wiernych, kobiety, dziecka, żołnierza, sługi...). Poza tym szcze-
gólną godność przełożonego stale podkreślają codzienne gesty, ceremonie i liturgia;
gdy przechodzi, mnisi wstają, pochylając głowy. Opat jada osobno, zapraszając, co
było wielkim zaszczytem, od którego nie można się było wymówić, raz tego, raz
owego mnicha; swoich gości przyjmuje w osobnym, przeznaczonym dla niego
budynku; nie sypia we wspólnym dormitorium, odprawia prywatną mszę ze swoimi
kapelanami, ma własne dochody; ma swój herb; niektórzy opaci noszą pastorał.
Przełożeni często wywodzą się ze szlachetnie urodzonych i dlatego są przyzwycza-
jeni do rozkazywania. Z drugiej strony, podwładni raczej nawykli są do posłuszeń-
stwa, bo zawsze tak żyli, i nawet nie wyobrażają sobie, że mogłoby być inaczej.
Dodajmy, że u sprawujących władzę nierzadko natrafiamy na objawy sadyzmu.
H‚lyot opowiada o pewnym opacie kongregacji w Fuldzie, który nie umiał "połą-
czyć miłosierdzia i łagodności z właściwą stanowczością". Maltretował mnichów za
najmniejsze uchybienie i odsyłał ich do którejś z filii opactwa, "nie bacząc ani na
wiek, ani na zasługi". Na odwrót, niektórzy zakonnicy "odurzeni posłuszeństwem"
i nade wszystko pragnąc zatracić się w służbie Bożej, ale za pośrednictwem