Oczy cioci zamknęły się, jej ręce spoczęły nieruchomo na czerwonym kłębku...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Odwrci si tyem do wiata reflektora i osaniajc oczy przed blaskiem bijcym mu spod ng, sprbowa zajrze w krysztaow gbin jak przez ld, ktry skuwa jezioro...
- Krzysztof przetarł palcami oczy i powtórzył bezdźwięcznym głosem: – Precz, precz, zabierzcie stąd tego człowieka...
- Wszystkie oczy wpatrywały się w kanapkę i gdy Harry uniósł ją, bywziąć potężny kęs, zauważył, że Mark Sway śledzi każdy jego ruch...
- tim beardsley,(w poszukiwaniu nowej drogi w kosmos) sprzeda˝ wysy∏kowà Po∏àczone linà cia∏a podlegajà oczy- smiczny bez trudu dotar∏by w...
- Z początku wcale o nich nie myślał, potem, gdy mu coraz częściej wpadały w oczy lub pod rękę, zaczął doświadczać wyrzutów sumienia...
- Oczy tamtego zwęziły się i jeszcze bardziej lodowaty tonem dorzucił:— Dowiedź tego...
- Rozdział 30 - Nigdy nie widziałeś czegoś takiego na własne oczy?Sam podskoczył z wrażenia...
- -od poudnia: Morze Andamaskie, Morze Arabskie, Ocean Indyjski-Kontynent azjatycki graniczy take z morzami wewntrznymi (Morze Czerwone, Morze Czarne, Morze...
- A oczy ku zamkowi czy się nie zwracały? Powiedz mi, czy się twego wzroku nie uchronił, Niewdzięczny, gdy cię ujrzał?...
- Oczy Zakatha świeciły niczym błyskawice, gdy patrzył na urzędnika...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
“Młode dziewczęta powinny być posłuszne... Powinny być schludne i zadbane..." Piera ziewnęła, a sąsiad Rodenne rzucił z uśmiechem od karcianego stolika:
- Nie połknij kominka, contesina!
Na zewnątrz głosy i kroki. Piera podskoczyła. Dzięki Bogu, goście! To był ojciec Klement, który chciał porozmawiać z hrabią Orlantem o następnym spotkaniu Katolickiej Sodalicji Mężczyzn z Val Malafrena, a wraz z nim przyszli, by się przespacerować, państwo Sorde. Eleonora przyniosła trochę nowego jedwabiu dla cioci.
- Czy z reumatyzmem kochanej cioci trochę lepiej? - spytała, a starsza dama bez najmniejszego zaskoczenia otworzyła swe jasnoszare oczy i powiedziała:
- Nie.
Guide i sąsiad Rodenne zaczęli rozmawiać o psach myśliwskich. Piera poszła do kuchni, żeby poprosić kucharkę o przygotowanie czegoś do jedzenia, bo hrabia Orlant nigdy nie wypuszczał gości nie nakarmiwszy ich. Nowy rządca wstał od przerwanego wista, żeby rozprostować nogi i ogrzać plecy przy ogniu. Laura, która widziała go tylko kilka razy, zapytała uprzejmie:
- Czy podoba się panu tutaj w Malafrenie, panie Gavrey?
- Tak, panienko - odpowiedział.
Zarumieniła się, jak zawsze przy okazji rozmowy z kimś obcym. Na tym skończyła się owa krótka wymiana zdań.
Kiedy państwo Sorde wracali do domu ścieżką nad jeziorem, Laura zapytała:
- Jaki jest ten nowy rządca hrabiego Orlanta, ojcze?
- O wiele lepszy od swego poprzednika. Jeśli się postara, to być może potrafi doprowadzić posiadłość do mniej więcej właściwego stanu.
- Nie dowiedziałam się dużo na jego temat - rzekła Eleonora. - Oczywiście nie jest jednym z Gavresów z Kulme, bo nazwisko brzmi Gavrey. Ojciec uprawia własną ziemię w pobliżu Mor Altesma, a on jest drugim synem. Bardzo mało mówi, żadna z kobiet w Valtorsa nic o nim nie wie. Mam nadzieję, że to uczciwy człowiek. Ale czy można darzyć zaufaniem kogoś tak małomównego?
- Można mieć pewność, że nie będzie gadał po próżnicy - powiedział dobrodusznie Guide. Od rana nie opuszczał go dobry nastrój. Wdychał nocne, jesienne powietrze, czuł, że żyje całym sobą, i trzymał swą żonę pod rękę. Pięćdziesiąt sześć lat to wcale nie najgorszy wiek. Przyjemnie jest wracać do domu w październikowym mroku przetykanym gwiazdami, idąc z dwiema kochanymi kobietami drogą wśród sosen.
Kiedy przed pójściem na górę Laura życzyła mu dobrej nocy, Guide ucałował ją i zrobił na jej włosach znak krzyża, co rzadko mu się zdarzało, od kiedy przestał ją traktować jak dziecko.
Eleonora widziała to i pomyślała: “Masz dobrą córkę, ale ja nie mam syna". Jednak wrażenie goryczy szybko minęło, kiedy spojrzała na twarz Laury: przez cały wieczór jej podobieństwo do brata było tak wyraziste, jak zawsze, gdy nękało ją jakieś zmartwienie. Widziała Itale w nachyleniu jej głowy, słyszała w intonacji głosu. Czyją głowę pobłogosławił Guide? Jego oczy i ręce były serdeczniejsze i mądrzejsze niż jego umysł.
Po chwili poszła za Laurą na górę. Kiedy przechodziła obok pustej sypialni, coś się poruszyło, między drzwiami i szarym na tle wygwieżdżonego nieba oknem zamajaczyła jakaś postać.
- Myślałam, że leżysz w łóżku.
- Chciałam popatrzeć na jezioro.
W białej nocnej koszuli Laura wydawała się bardzo wysoka i szczupła, niczym biały żuraw wypłoszony w nocy z szuwarów.
- Jesteś bosa! Wracaj do łóżka, zanim złapiesz zapalenie płuc. - Razem poszły do sypialni, która wychodziła na dolinę, sady i górę San Givan ciemniejącą na tle gwiazd. Okno było na wpół otwarte i do pokoju wpływały słodkie, suche zapachy jesiennej nocy na wsi. Laura ułożyła się w łóżku, a jej matka usiadła przy niej. Położyła długą, szczupłą dłoń na kołdrze, a dziewczyna spojrzała na nią i na wytartą obrączkę z miękkiego złota.
- Mamo, kiedy zakochałaś się po raz pierwszy...
- W twoim ojcu.
- A nie w poruczniku kawalerii?
Eleonora roześmiała się, robiąc zarazem skromną i szelmowską minę.
- O, nie, to była tylko kwestia wąsów... i wysokich butów...
- Czy można się zakochać umyślnie?
Eleonora zastanowiła się przez chwilę.
- Nie wiem. Brzmi to bardzo dziwnie. Ale myślę... tyle miłości rodzi się po ślubie. Przynajmniej w naszym wypadku. - Miała na myśli kobiety. - Nie sądzę, żeby można było wymusić na sobie skłonność, ale jeżeli ona już jest, to z pewnością można ją umocnić.
Przez chwilę siedziały w ciszy. Dziewczyna wybiegała myślami w przyszłość, kobieta cofała się do przeszłości.
- Śmieszny był ojciec Klement z tą zupą, prawda?
Roześmiały się obie.
- Ile razy go widzę - powiedziała Eleonora - zawsze myślę o szarej kurze, którą tak lubiła Eva, pamiętasz? Kiedy złożyła jajko, gdakała w taki szczególny sposób, a jego głos brzmi bardzo podobnie. - Znów się roześmiały. Na schodach zabrzmiały kroki Guide'a i Eleonora wstała. Spojrzała na córkę, lekko przechylając głowę. - Jesteś smutna - powiedziała.
- O, nie.
Matka, nic nie mówiąc, wciąż na nią patrzyła.