- Nie w tym rzecz - wtrącił Corran, chowając się z powrotem za konsoletą, żeby wymienić zużyty zasobnik energii...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Hej! żeby się to tak udało tę wyspę i ten zamek ubiec! – Spojrzyj jeno na tych ludzi – odrzekł Maćko...
- - Moglibyście, Procie, zrobić to nawet i teraz, choćby po to, żeby własne sumienie uspokoić...
- Melanię to wszystko razem więcej śmieszyło, niż irytowało, Felicja była wściekła, miała własne poglądy na nakrycie stołu i nie przywykła, żeby nią ktoś...
- doywotnikiem a zobowizanym takie stosunki, e nie mona wymaga odstron, eby pozostaway nadal w bezporedniej ze sob stycznoci, sd nadanie jednej z...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- Doszłam do wniosku, że nie powinnyśmy w ogolę tłumaczyć się z tego co robiłyśmy, kiedy nas nie było, chyba żeby ktoś pytał Widziałam ludzi gęsto...
- W pierwszej chwili rozmyślała sennie, że może w końcu rozkwitają baśniowe fajerwerki miłości, żeby rozświetlić jej życie – ale to zbyt...
- Will zacisnął zęby, sama myśl o tej czynności była obrzydliwa, ale ją wykonał, potem dołożył starań, by odnosząc młodzieńca na posłanie nie narażać go...
- wyreperował dach i ściany, wybił otwory i wstawił okna, żeby był przewiew — zmienił całe pomieszczenie tak, że wyglądało prawie jak mieszkanie...
- „Playboyu”, ratuj moje małżeństwo, co mam robić? Zbyszek PS I jeszcze wczoraj Magda przerwała milczenie tylko po to, żeby mi...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Nie rozumiesz. Nie chodzi tylko o stacje w hangarze. Wyłączone są wszystkie, w całej Świątyni Jedi.
Benowi zamarło serce.
- Więc jak mamy wyłączyć pole siłowe i otworzyć drzwi? - zainteresowała się Jysella.
Przez chwilę nikt się nie odzywał.
- Jest tylko jeden sposób, zwłaszcza jeśli chcemy otworzyć wszystkie naraz - powiedział w końcu Ben. Spojrzał w kierunku składu części zamiennych, gdzie Valin Horn kończył wycinać swoim mieczem świetlnym dziurę w durastalowej ścianie. - Drab musi porozmawiać bezpośrednio z komputerem Świątyni.
Jego ojciec pokiwał głową.
- Musimy się dostać do samego rdzenia komputera - zdecydował i dał znak Benowi i Jainie, żeby ruszali w stronę wyciętej przez Valina dziury. - A Sithowie z pewnością będą się nas spodziewać.
ROZDZIAŁ 15
Filary stały nieregularnie na zboczu odległej góry. Ich blade sylwetki wystawały z
niebieskoszarej skały niczym klify. Zdawały się wznosić na wysokość stu pięter, ale tajemniczy budynek, który miały podtrzymywać, był zakopany pod kilometrową warstwą mułu. Bezkresnej równiny porośniętej karłowatą roślinnością, która otaczała górę, nie przecinała żadna droga, a na pomarańczowym niebie ponad nią nie było widać ani jednego statku. Jednak te filary były jedynym śladem cywilizacji w układzie Reo - w całym sektorze Maraqoo - a więc to musiało być miejsce, którego szukali.
Raynar Thul ostrożnie poprowadził śmigacz do przodu. Chociaż odegrał istotną rolę w kilku niedawnych misjach Jedi, na tę nie czuł się przygotowany. Mistrz Skywalker poprosił go, żeby powrócił do kolonii Killików, której niegdyś przewodził jako Dwumyślny UnuThul. Jednak Raynar w tamtych czasach nie był sobą. Był rannym kombatantem, który zagubił się w zbiorowym umyśle killickiego roju i stał się Dwumyślnym. To doświadczenie całkowicie zniszczyło jego poczucie tożsamości i pozostawiło jego umysł w opłakanym stanie. Jeszcze teraz Raynar nie czuł się do końca sobą.
Jednak właśnie teraz Jedi musieli zmierzyć się z wrogiem tyleż potężnym, co zagadkowym, a ich jedyną szansą na przetrwanie było wyciągnięcie pewnych informacji ze zbiorowych umysłów killickich rojów. Ktoś musiał przekonać Killików, żeby ujawnili wszystko, co wiedzą na temat tajemniczych Niebiańskich, którym niegdyś służyli. Raynar był jedynym Jedi, który mógł tego dokonać. Tak więc przyjął to zadanie i obiecał zrobić wszystko, co będzie konieczne do jego wypełnienia... nawet gdyby miało to oznaczać utratę zdrowia psychicznego, które odbudowywał
przez osiem długich lat.
Kiedy śmigacz zbliżył się do góry, Raynar dostrzegł, że ogromne filary zdobią płaskorzeźby przedstawiające skrzydlate bestie i rogate potwory. U ich stóp wiły się kręte kształty, które mogły być wężami lub pnączami.
Lowbacca, mierzący ponad dwa metry Wookie, skulony w fotelu pasażera z kolanami pod
brodą, wyraził opinię, że pnącza to dobry znak.
- Muszę się nie zgodzić, panie Lowbacca - odezwał się zdecydowanie C-3PO, siedzący za plecami Wookiego. - W tym kontekście pnącza są symbolami nieuchronnej zagłady. Gdyby ruiny nie były ponad wszelką wątpliwość opuszczone, zasugerowałbym, żeby natychmiast zawrócić i wymazać je z naszych czipów pamięci.
- Lowie chciał chyba powiedzieć, że jesteśmy we właściwym miejscu - zauważyła Tekli.
Siedzącej za Raynarem, drobnej, pokrytej futrem Chadra-Fance prawdopodobnie jako jedynej było w miarę wygodnie w ciasnym śmigaczu. - Pnącza świadczą o tym, że w końcu znaleźliśmy rój bezpośrednio związany z Abeloth. Ale te skrzydlate istoty to coś nowego. Są jakieś wzmianki o wężowatych stworach, pojawiających się w towarzystwie innych symboli?
- Nie w moim banku danych - zapewnił C-3PO. - A mam zapisane wszelkie dostępne informacje na ten temat. Ściśle rzecz biorąc, mam dwa miliony trzysta tysięcy artykułów i siedem milionów sto tysięcy obrazów...
Lowbacca przerwał mu niecierpliwym warknięciem.
- Nie, nie wolałbym jechać na klapie bagażnika - prychnął C-3PO. - Czy zdaje pan sobie sprawę, jaki wpływ miałby ten cały kurz na moje serwomotory?
Lowbacca jeszcze raz warknął.
- Nie mam problemów z wokoderem, Jedi Lowbacco - oświadczył C-3PO. - A nawet
gdybym miał, to zapewniam, że kurz mógłby tylko pogorszyć sprawę.
Raynar zachichotał. Cieszył się, że ma przy sobie przyjaciół, dzięki którym może zapomnieć o swoich lękach. Oficjalnie Mistrz Skywalker przydzielił mu Tekli i Lowbaccę jako medyka i mechanika, Raynar jednak podejrzewał, że ich najważniejszym zadaniem było dbanie o jego zdrowie psychiczne - a przynajmniej taką miał nadzieję. C-3PO miał odgrywać rolę tłumacza, aby Raynar nie musiał stawać się na nowo Dwumyślnym tylko po to, żeby porozumiewać się z
Killikami. Nie wiadomo, czy było to częścią planu Mistrza Skywalkera, w każdym razie droid stanowił także nieustanne źródło irytacji. Trójka Jedi żyła na małej przestrzeni już od ponad miesiąca, a C-3PO dawał im możliwość wyładowania negatywnych emocji, skupiając na sobie całą złość, jaką czuli do siebie nawzajem. W tej roli droid nigdy nie zawodził.