nie powrotu do Kościoła po podpisaniu stosownych dokumentów...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- że jest tam taki, prawda? To wcale nie jest żaden z tych kościołów, nie są to nawet wspólne ruchy ludzi, to jest bardzo ważne, drodzy bracia, bardzo ważne...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- Jak stosować zawarty układA naprzód, co się dotyczy tego wszystkiego, co wyżej wspomnianą umowę ma wprowadzić w zastosowanie; umowę zawierającą, jak...
- 36—machorka, spiczki-machorka", a z powrotem pomału: „skóra-manufaktura, skóra-manufaktura"...
- Anielskie hufce Giotta z małego, błękitnego sklepienia kościółka w Padwie, a obok nich Hamlet kroczący z uwieńczoną Ofelią, piękne symbole wszelkiego smutku...
- Z drugiej strony, przynajmniej jeden bystry obserwator, John Kenneth Galbraith, wyraził pogląd, że być może Nixon zwyciężył pomimo stosowania tych środków...
- - Moim zdaniem - mówił Jan z namysłem - należy dokumentu strzec jak oka w głowie przez te kilka dni, które nas dzielą od wielkiej premiery...
- "papieże nie tylko byli mordercami na wielką skalę, lecz ponadto uczynili mord podstawąprawną Kościoła chrześcijańskiego oraz warunkiem zbawienia"...
- Posługując się asystentami dobrze wytrenowanymi w stosowaniu tego systemu kodowania interakcji, Bales i Slater (1955) wykazali, że w spontanicznym przebiegu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Zgodę na
opuszczenie przez nich miejsca wygnania wyraził Konstantyn, ale decyzję
w sprawie przyjęcia ich do Kościoła podjął jakiś, zapewne niewielki, synod,
który odbył się najpóźniej w 328 r., w Nikomedii lub Nicei. Ariusz złożył na
piśmie wyznanie wiary, nie znalazło się w nim zasadnicze dla nicejskiego cre-
do słowo homoousios, ale poza tym tekst był satysfakcjonujący. Odwołanie
z wygnania Euzebiusza i Teognisa było w tej sytuacji sprawą prostą. Kon-
stantyn, niepomny na to, co mówił i pisał poprzednio o Ariuszu („w sposób
widoczny uległ działaniu mocy szatańskiej"), wyraźnie zadowolony z prze-
biegu sprawy, przesłał list do Aleksandra, domagając się przyjęcia Ariusza
do Kościoła egipskiego z pasją niemal równą tej, z jaką poprzednio go potę-
pił. Do tego jednak nie doszło, wprawdzie Aleksander, który był temu prze-
ciwny, zmarł, ale jego następca, Atanazy, zajmował w tej sprawie jeszcze
bardziej nieprzejednane stanowisko. Wobec jego oporu Konstantyn ustąpił.
Przyczyniając się do przyjęcia arian do Kościoła, cesarz bynajmniej nie
dokonywał zwrotu w swej polityce, trzymał się ciągle tej samej linii: dążył
do jedności. Dlaczego miałby odrzucać ludzi potępionych, ale wyznających
swe błędy i gotowych przyjąć credo nicejskie? Zresztą nie podejmował wią-
żących decyzji osobiście, czynili to zgromadzeni na synodach biskupi. Woj-
na, która toczyła się w Kościele, była Konstanty nowi obca i zapewne antypa-
tyczna, racje nakazujące całkowite usunięcie przeciwnika były mu obojętne.
Cenił sobie w ludziach Kościoła gotowość do szukania ugody, otwartość na
argumenty perswazji, źle znosił sztywny rygoryzm. Łatwiej więc trafiali do
niego obaj Euzebiusze, autorzy zręcznych kompromisów, o wiele gorzej —
Atanazy. Tymczasem w chrześcijaństwie toczył się spór, w którym nie mogło
być kompromisu, i tej prawdy Konstantyn nie rozumiał. Była ona już oczy-
wista dla jego synów, wzrastających pod okiem chrześcijańskich wychowaw-
ców.
Cesarz prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że ma do czynie-
nia z ludźmi, którzy bynajmniej nie myśleli przejść na pozycje obrońców cre-
do nicejskiego. Dobra wiara Konstantyna nie budzi wątpliwości, iluzje, jakie
mógł żywić, wynikały stąd, że nie doceniał wagi kontrowersji teologicznych
158 Cesarze a Kościół
dla religii chrześcijańskiej (tą kwestią zajmę się osobno w następnym eseju),
n
nie znał też specyficznych technik prowadzenia doktrynalnych sporów i nie
M
wyczuwał tkwiących w nich niebezpieczeństw. Zwolennikom Ariusza nie-
pp
trudno było poddać tekst credo takiej interpretacji, aby zachować własne po-
si
głądy, zwłaszcza w umiarkowanej wersji; zamierzali oni podjąć na nowo sze-
ni
rżenie własnej doktryny. Wiedzieli przy tym dobrze, że opór przeciwko dok- j
trynie przyjętej w Nicei w miarę upływu czasu będzie rósł, właśnie ów opór i
^
dawał im ogromne szansę na przyszłość. Oponenci Konstantyna w sprawie
er
powrotu Ariusza i jego popleczników do Kościoła uświadamiali sobie to ni
wszystko lepiej niż cesarz, z ich punktu widzenia należało działać z pełną i ii
surowością i nie przeceniać znaczenia jedności w Kościele, który już tyle | ir
razy, i z dobrym skutkiem, przeżył operację usuwania ze swego grona grup
di
heretyckich.
Podczas gdy zwolennicy Ariusza zyskiwali na wpływach w Syrii, Palesty-
nie, Azji Mniejszej, to w Egipcie zmiany poszły w dokładnie odwrotnym kie-
runku. Po śmierci Aleksandra w 328 r. biskupem Aleksandrii został (nie bez
zgrzytów) Atanazy, człowiek niezmiernej energii i ambicji, rygorystyczny —
żeby nie powiedzieć: fanatyczny — przeciwnik arian, gotowy w dobrej spra-
wie posługiwać się środkami gwałtownymi, nie przejmujący się ani ustalony-
mi obyczajami, ani kanonami kościelnymi. On to stanie się przeciwnikiem
linii Konstantyna, skupiając wokół siebie ludzi podobnie myślących, a zdo-
bywając dla swych poczynań poparcie na Zachodzie, zniweczy w znacznym
stopniu nadzieje cesarza na jedność w Kościele.
Sytuację w Egipcie komplikowało istnienie dwóch nakładających się na
siebie podziałów: Atanazy musiał stawić czoło nie tylko zwolennikom Ariu-
sza, ale i melecjanom. W pierwszych latach jego działalności poważniejszym
przeciwnikiem byli melecjanie, również pierwsze starcie z Konstantynem do-
tyczyło metod rozprawiania się z melecjanizmem.
Schizma melecjańska narodziła się w Egipcie w okresie prześladowań Dio-
klecjana. Odpowiedzialność za nią spada na biskupa górnoegipskiego Lyko-
polis, Meletiosa, który ostro krytykował Piotra, biskupa Aleksandrii, za jego
zachowanie w czasie represji, przede wszystkim za ucieczkę i za brak opieki
nad wiernymi w tak trudnym okresie, a także za nadmierną tolerancję wobec
apostatów. Istnieją wyraźne podobieństwa między schizmą donatystów
i schizmą melecjan, choć trudno powiedzieć, jak daleko one sięgają (w now-
szych pracach uczeni doszukują się „prawdziwego" źródła konfliktu w napię-
ciach między Kościołem Aleksandrii a Kościołami wnętrza Egiptu, nie je-
stem do końca o tym przekonana, nie mam tu jednak miejsca, aby wyłożyć
swoje wątpliwości). Meletios jeszcze w czasie prześladowań przystąpił do
udzielania święceń, tworząc w ten sposób podstawy do powstania osobnego
Kościoła, choć na pewno nie takie były jego intencje w ciężkich latach prze-
śladowań, gdy myślał wyłącznie o zapewnieniu posługi duchownej gminom
Cesarze a Kościół 159
jej pozbawionym. Sporu nie zakończyła męczeńska śmierć Piotra w 311 r.;
Meletios został wcześniej skazany na roboty w kamieniołomach. Gdy nastą-
pił pokój, zwolennicy Meletiosa w Egipcie okazali się liczni, w wielu miej-
scowościach pojawiły się równoległe hierarchie, bardzo silny był melecja-
nizm w środowiskach ascetycznych.
Spór nie miał, przynajmniej w początkach, charakteru doktrynalnego, ale
wyłącznie dyscyplinarny. Decyzje w sprawie tej schizmy podjął sobór w Ni-