nie mogła się uporać pożałowania godna służba sanitarna...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- mogĹ‚a umknąć uwagi czatownikĂłw pilnujÄ…cych granicy — i niepostrzeĹĽenie prze- dostać siÄ™ w gĹ‚Ä…b terenĂłw Armektu...
- [JAN] Gdzież jest Dyjanna? [STELLA] Z bardzo wielkim żalem Nie mogła tu przyjść...
- Każda służba jest wyborem pomiędzy zagarnianiem ku sobie, a darzeniem, dawaniem ze siebie, a więc uczy miłości wedle podobieństwa do miłości Boga, czyli...
- Jej wcielenie było tak wykończone, że ledwo mogła się ruszać...
- Nie mogła mieć do niego pretensji, ale nie musiało jej się to podobać...
- indoktrynacji i ktĂłre stanowiÄ… dla nas godnÄ… zaufania podstawÄ™...
- Metody przetwarzania AC Przetworniki delta Przetworniki delta charakteryzują się błędami przy szybkich zmianach sygnału...
- txt Pensja...
- - Odwrócił się i wszedł do chaty...
- - Dziadku - wyjaśnił Garion najspokojniej, jak tylko potrafił - wojna wisiała na włosku...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ponad tę smutną, ponurą gmatwaninę chytrych intryg, jak
zwykle, wyrastali Leopold I i Jan III dzięki czystości swych za-
miarów i wielkodusznej skromności. Ta powódź brudnych po-
dejrzeń dotknęła ich, lecz nie zalała. Wprawdzie jawne stosunki
Sobieskiego z tym samym księciem Siedmiogrodu, który w kwiet-
niu zaproponował Wiedniowi swój hołd, wzbudziły gniew cesa-
rza. Wieczne przymierze między Polską a zmęczonym tureckim
panowaniem Apafim, nad którym pertraktowano od czerwca
i którego zawarcie udaremniło złe zakończenie ekspedycji na
Mołdawię, zostało ujawnione wiedeńskiemu dworowi we wszy-
stkich szczegółach, gdy generał Schultz zdobył późną jesienią
archiwum rebelianta Thókółyego i przy tym oryginały listów
Jana III do "Princes partium Hungariae".1 Okazało się, że rów-
nież ten Belzebub pośród szatanów antyhabsburskiego piekła, po
rozmaitych niejasnościach i nieporozumieniach, zaproponował w
lipcu 1684 roku polskiej Koronie sprawowanie nad nim pewne-
go rodzaju władzy zwierzchniej. Mimo to Leopold I nie zwątpił
w możliwość ponowienia szczerego, uczciwego przymierza. Gdy
Sobieski po powrocie do ojczyzny z Mołdawii wysłał list do ce-
sarza, w którym nakreślił nowy, zbudowany na ścisłej współ-
pracy obu armii plan wojny na rok 1685, wówczas Habsburg
chwalił wobec Marka d'Aviano te "piękne słowa i dobry zamiar"
sojusznika: "dałby Bóg, żeby tym słowom odpowiedziały czyny
1 Pewnych władców węgierskich.
18 - Jan Sobieski
274 Rozdział 14
i żeby w nadchodzącym roku można było ujrzeć skutek z tego
dla zbawienia chrześcijaństwa. Staram się wciąż o wszelkiego
rodzaju zażyłość z tym królem, aby nie dać nawet najmniejsze-
go powodu do waśni."
Z niezłomną wolą, mimo ciężkiej choroby i dotkliwych niepo-
wodzeń na polu bitwy, wydany na pastwę wszelkich intryg i po-
kus, trwał Sobieski przy idei krucjaty, ba, nawet podjął ją w
szerszym zakresie. Tak więc najpierw rozerwał ramy zachodnio-
europejskiej wspólnoty ludów, jego działalność sięgnęła aż Bli-
skiego Wschodu i niemalże Dalekiego. Z owym rozmachem, któ-
ry ubodzy wyobraźnią biurokraci tak bardzo brali za złe temu
władcy, realizował słuszne samo w sobie przekonanie, że jedynie
koalicja wszystkich przeciwników imperium osmańskiego może
nie tylko się przed nim obronić i zrzucić jego jarzmo, lecz rów-
nież zburzyć je lub przynajmniej uczynić je nieszkodliwym dla
chrześcijaństwa; równoczesny atak na trzy życiodajne ośrodki
tego potężnego tworu państwowego, na Istambuł, Bagdad i Egipt,
przyniósłby szybkie i decydujące zwycięstwo. Nie było winą So-
bieskiego, że zawiedli spodziewani sojusznicy, że jego trudy
i starania wskutek ówczesnych warunków komunikacji, niedo-
statecznych kwalifikacji stojących mu do dyspozycji negocjato-
rów i ułatwionej przez to tureckiej kontrakcji pozostały bezsku-
teczne. Jego zasługa natomiast wynika z faktu, że przeniósł on
umieszczone na papierze propozycje pobożnych marzycieli i ambit-
nych dyplomatów ze świata pozoru w świat uwarunkowanego
bytu.
Prawie nic nie wiemy o pertraktacjach z negusem, którego
Jan III starał się nakłonić do ataku z południa na dolinę Nilu
i liczył na jego pomoc szczególnie z powodu wspólnej im chrześ-
cijańskiej wiary. O staraniach zawarcia przyjaźni z wielkim ce-
sarzem chińskim Kang-si możemy znaleźć napomknienia. Nato-
miast dokładniej jesteśmy poinformowani o dyplomatycznej akcji
Sobieskiego w Moskwie, u Tatarów krymskich i w Persji. Całe
życie pracował nad urzeczywistnionym później przez Katarzy-
nę II oderwaniem się chanatu Gerejów od Wysokiej Porty. Przy-
pomnijmy sobie, że znał on świetnie język i obyczaje tych przy-
krych gości, którzy nawiedzali Polskę tak często we wrogich
zamiarach, lecz czasem również przybywali jako sprzymierzeń-
cy, że miał on pośród ich przywódców niejednego przyjaciela, że
wreszcie chanowie dość często pośredniczyli między Sobieskim
i Turkami i że Polacy oraz Tatarzy wiele razy .podczas najbar-
Liga Święta i dalszy ciąg ostatniej krucjaty 275
dziej gwałtownych działań wojennych między chrześcijanami
i muzułmanami schodzili sobie wzajem z drogi z podejrzaną gor-
liwością. W ten sposób działał chan Hadżi Gerej pod Wiedniem,
tak zachowywały się też obie strony podczas ostatniej wyprawy
wojennej w Mołdawii.
Po powrocie Jana III pojawił się u niego pod koniec listopada
1684 roku w Żółkwi posłaniec Selima Gereja z propozycją po-
średniczenia w zawarciu korzystnego pokoju z sułtanem. Król
polski wykorzystał tę okazję, aby w mistrzowsko obliczonym na
' psychikę Tatarów liście do chana wezwać sławnego potomka zdo-
bywcy świata Czyngis-chana do zrzucenia osmańskiego jarzma.
Władca Krymu pochodzi przecież z rodu chanów bucharskich,
którzy podobni wielu innym muzułmańskim książętom cieszą się
swą niezależnością. Jak mogą szlacheccy Tatarzy, którzy szczycą
się wielowiekowymi rodowodami, znosić tyranię plebejskich Tur-
ków, u których często nie wie się nawet, kim był ojciec najwyż-
szych dostojników? Powstań, Selimie Gereju, strząśnij więzy nie-
wolnictwa, panuj absolutnie i niech nikt inny nie włada nad
twym ludem, zawrzyj sojusz z Polakami i nie przeszkadzaj tym,
którzy zdruzgocą bezsilnych bez twej pomocy Osmanów!
Wrażenie, jakie wywołało to upominające wezwanie, było wiel-
kie; stronnictwo wysoce poważanego subchana Gasi, dawnego to-