- Dziadku - wyjaśnił Garion najspokojniej, jak tylko potrafił - wojna wisiała na włosku...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Najprawdopodobniej zaangażowałaby się w nią cała Arendia. Sam mówiłeś, że nie można do tego dopuścić. Musiałem ich powstrzymać.
- Nie dyskutujemy w tej chwili o motywach, które tobą kierowały. Mówimy o metodach. Co cię podkusiło, żeby wykorzystać burzę?
- Uznałem, że to najlepszy sposób, by przyciągnąć ich uwagę.
- Nie mogłeś wymyślić czegoś innego?
- Waśnie ruszali do ataku, dziadku. Nie miałem zbyt wiele czasu, by rozważyć alternatywy.
- Czy nie powtarzałem ci wiele razy, że nie wtrącamy się do pogody?
- Cóż, sytuacja była dość krytyczna.
- Jeśli uważasz, że to była krytyczna sytuacja, to powinieneś zobaczyć śnieżyce, jaką wywołałeś w Dolinie - i zrodzone przez nią huragany na Wschodnim Morzu - nie mówiąc nawet o suszach i trąbach powietrznych w różnych zakątkach świata. Czy ty w ogóle masz jakiekolwiek poczucie odpowiedzialności?
- Nie wiedziałem, że tak będzie. - Garion był naprawdę przerażony.
- Masz obowiązek to wiedzieć! - ryknął niespodziewanie Belgarath. Na jego rozwścieczoną twarz wystąpiły czerwone plamy. - Wyciszenie tego wszystkiego kosztowało mnie i Beldina sześć miesięcy bezustannych podróży i bogowie jedyni wiedzą, ile wysiłku. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że przez swoją bezmyślną burzę omal nie zmieniłeś układu pogody na całym świecie? I że ta zmiana byłaby wręcz katastrofalna?
- Przez jedną maleńką burzę?
- Tak, jedną maleńką burzę - powtórzył zjadliwie Belgarath. - Twoja maleńka burza, we właściwym miejscu o właściwym czasie, o mały włos nie zmieniła pogody na następne tysiąclecia - na całym świecie, ty durniu!
- Dziadku! - zaprotestował Garion.
- Czy wiesz, co oznacza pojęcie “era lodowcowa”? Garion potrząsnął głową.
- To okres, kiedy średnia temperatura spada - zaledwie odrobinę. Na najdalszej północy oznacza to, że w lecie nie topnieją śniegi. Rok po roku zbierają się kolejne warstwy śniegu. Powstają z nich lodowce, które posuwają się coraz dalej na południe. Po zaledwie kilkuset latach dzięki twojemu popisowi wysoka na sześćdziesiąt metrów ściana lodu dotarłaby na mokradła Drasni. Boktor i Val Alorn zginęłyby, pogrzebane pod warstwą lodu. Czy tego właśnie chciałeś, idioto?
- Oczywiście, że nie, dziadku. Naprawdę nie wiedziałem. W przeciwnym razie w ogóle bym nie zaczynał.
- Istotnie, byłoby to ogromną pociechą dla milionów ludzi, którzy przez ciebie o mało nie zginęli w okowach lodowca - odpalił sarkastycznie Belgarath. - Nigdy więcej tego nie rób! Nawet nie myśl o tym, by zabrać się do czegoś, póki nie jesteś całkowicie pewien, że przewidziałeś wszystko, co może się zdarzyć. I nawet w takim wypadku lepiej nie ryzykować.
- Ale... ale przecież razem z ciocią Pol wezwaliście deszcz w Lesie Driad - przypomniał, broniąc się Garion.
- Owszem, ale wiedzieliśmy, co robimy! - głos Belgaratha wzniósł się prawie do krzyku. - Nie było żadnego niebezpieczeństwa. - Z najwyższym trudem stary człowiek powściągnął gniew. - Nigdy więcej nie tykaj pogody, Garionie - przynajmniej do czasu, aż będziesz miał za sobą co najmniej tysiąc lat nauki.
- Tysiąc lat!
- Co najmniej. W twoim przypadku może dwa tysiące. Masz niezwykłe szczęście do tego, by znajdować się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze.
- Nie zrobię tego więcej, dziadku - przyrzekł pospiesznie Garion. Poczuł dreszcz na myśl o ogromnej ścianie lodu, nieubłaganie sunącej przez świat.
Belgarath rzucił mu długie, chłodne spojrzenie i zrezygnował z dalszej dyskusji. Później, kiedy już odzyskał równowagę, wyciągnął się w fotelu przy kominku z kuflem ale w dłoni. Garion dostatecznie znał swego dziadka, by wiedzieć, że piwo zawsze poprawia mu humor, więc rozważnie posłał po nie natychmiast, gdy tylko ucichł pierwszy sztorm.
- Jak tam twoje studia, chłopcze? - spytał stary czarodziej.
- Ostatnio nie miałem zbyt wiele czasu, dziadku - powiedział Garion z miną winowajcy.
Belgarath spojrzał na niego przeciągle i Garion wyraźnie dostrzegł nagłe napięcie szyi, zwiastujące, że wewnętrzna temperatura starca znów poszybowała w górę.