nazwisko
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- ziemię dłużnika...
- - Jest to wersja Pisma w którymś z języków hindustańskich, nieprawdaż?- Nie - odpowiedział...
- JacoTo jest zawartość pliku dane...
- Ogniem i mieczem - Tom I Rozdzial VI- Mości książę - odparł Bychowiec - łaska to wysoka waszej książęcej mości, że mogąc rozkazać, na moją wolę to zdajesz, której łaski nie...
- Jeam|^od_warurikówlokalnych
- nakazałem mówić, albo który będzie przemawiał w imieniu innych bogów, takiprorok poniesie śmierć...
- xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxc
- będzie w nas więcej optymizmu...
- pytania dotyczące Polski: Kto od 20 lat po 1989 roku dorobił sięgigantycznych pieniędzy? Kto zniszczył ludzi chcących się uczciwie dorobić(jak Pan...
- konformistów, że decyzja zakupu jest właściwa...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Do pañ z miêdzynarodowej centrali telefonicznej ludzie zg³aszaj¹ siê z ró¿nymi,
czasami tak¿e przedziwnymi, sprawami. Tote¿ nasz telefon z proœb¹ o odszukanie w
ksi¹¿ce telefonicznej Hagi numeru jakiejkolwiek instytucji, która w nazwie ma s³owo
„Bilderberg”, nie wzbudzi³ wiêkszego zdziwienia.
- To jednak musi troszeczkê potrwaæ - poinformowa³ nas mi³y kobiecy g³os.
- Poczekamy!
Czekaliœmy kilkanaœcie minut.
- Jest has³o „Sekretariat Spotkañ Bilderberg”. Czy panu o to chodzi?
- Znakomicie. Jaki numer?
- Czterdzieœci szeœæ, dwadzieœcia jeden, dwadzieœcia jeden...
- Czy mog³aby pani nas po³¹czyæ?
- Oczywiœcie.
- Jak d³ugo trwa oczekiwanie na Hagê?
- Oko³o trzech godzin!
Patrzymy na zegarki. Jest dok³adnie godzina 10 rano. Niedobrze. Ko³o pierwszej
mo¿e w biurze nikogo nie byæ. W Holandii przerwa obiadowa jest przecie¿ rzecz¹
œwiêt¹.
- Decyduje siê pan?
- Tak! Tylko proszê b³yskawiczn¹.
Ledwo zd¹¿yliœmy pod³¹czyæ magnetofon do telefonu, kiedy zaterkota³ dzwonek.
- Pan zamawia³ Hagê czterdzieœci szeœæ, dwadzieœcia jeden, dwadzieœcia jeden?
- Tak!
- £¹czê. Proszê mówiæ.
Wciskamy w³¹cznik magnetofonu. Taœma zaczyna siê krêciæ. W s³uchawce s³ychaæ
jakieœ trzaski. Po chwili odzywa siê kobiecy g³os.
- Halo?
~ Czy to sekretariat Grupy Bilderberg? Czy mówi pani po angielsku?
- Oczywiœcie, ¿e mówiê po angielsku. Tak, to Bilderberg Meetings. Przepraszam, kto
mówi?
- Aleksander Perczyñski. Dziennikarz z Warszawy.
- Och, z Warszawy?
- Tak, z Warszawy, stolicy Polski.
- Och, z Polski?
- Tak, z Polski. Wie pani, taki kraj w Europie.
- Oczywiœcie, ¿e wiem, ale nie spodziewa³am siê telefonu a¿ z Warszawy. - W g³osie
naszej -rozmówczyni nadal wyraŸnie daje siê wyczuæ zdziwienie. Po chwili wahania
opanowuje siê jednak. - W czym mogê pomóc?
- Czy profesor Ernst van der Beugel nadal stoi na czele sekretariatu ?
- Tak.
- Chcia³bym zadaæ mu parê pytañ.
Znowu chwila ciszy, a potem pada pytanie typowe dla sekretarek, które chc¹ jak
najszybciej sp³awiæ niepo¿¹danych klientów:
- W jakiej sprawie?
- Rzecz jasna, Klubu Bilderberg.
- Niestety, profesora nie ma w Holandii. Jest za granic¹.
- Kiedy wróci?
- Nie wiem.
- A gdzie moglibyœmy go znaleŸæ?
- Nie poda³ adresu. Ale o jakie pytania panu chodzi ?
- Na przyk³ad: jaki jest g³ówny cel dzia³ania Klubu Bilderberg?
- U³atwienie dialogu miêdzy Europ¹ Zachodni¹ a Stanami Zjednoczonymi.
- Dialogu na jaki temat?
- Wie pan, spotkania „Bilderbergu” odbywaj¹ siê co roku w ró¿nych miejscowoœciach.
- Proszê pani, wiem ju¿ doœæ du¿o o Klubie Bilderberg, a œciœlej mówi¹c - o
zewnêtrznych przejawach jego dzia³alnoœci. Interesuje mnie istota tego dialogu.
Dlatego szukam kontaktu z profesorem.
- Ale profesora nie ma. Proszê pana, na spotkania zapraszani s¹ ró¿ni ludzie...
- W jaki sposób s¹ dobierani?
- Tym zajmuje siê specjalny Steering Committee, który kieruje doborem uczestników.
- Wedle jakich kryteriów?
- Och, to proste. Kiedy ustalony zostanie ju¿ temat spotkania, wybiera siê tych, którzy
na tym siê znaj¹...
- Z czyich opinii korzystaj¹ cz³onkowie Komitetu?
- Dobieraj¹ oni ludzi na podstawie w³asnego rozeznania. - Pani z Hagi jest ju¿
wyraŸnie zniecierpliwiona przeci¹gaj¹c¹ siê rozmow¹. Czas najwy¿szy koñczyæ.
- Jakiego rodzaju materia³ami informacyjnymi na temat spotkañ Klubu Bilderberg
dysponuje sekretariat?
- Mamy broszurê na ten temat...
- Czy móg³bym j¹ otrzymaæ?
- Oczywiœcie, proszê przes³aæ list z adresem. Wyœlemy j¹ panu.
- Z góry dziêkujê. To by³oby ju¿ wszystko. Dziêkujê pani za informacjê...
- To mój obowi¹zek. Pan mówi³, ¿e telefonuje pan z Warszawy, tak?
- Tak, z Warszawy. Do widzenia pani.
- Do widzenia panu.
To wszystko, co uda³o siê wycisn¹æ. Nieco póŸniej, ju¿ z innego Ÿród³a,
dowiedzieliœmy siê, ¿e haski sekretariat spe³nia zadanie czysto techniczne:
przygotowuje spotkania pod wzglêdem organizacyjnym, rezerwuje hotele, zapewnia
obs³ugê itp. Nie mamy ¿adnych podstaw twierdziæ, ¿e profesor Ernst van der Beugel
by³ obecny, tylko nie chcia³ z nami rozmawiaæ. Mo¿emy jedynie siê domyœlaæ, ¿e
sekretarce ³atwiej by³o przeprowadziæ tê rozmowê: ona mog³a ograniczyæ swe
informacje do szczegó³ów czysto technicznych, profesor, który jest zarazem
cz³onkiem Klubu i bierze udzia³ w dyskusjach, nie bardzo móg³by siê zas³aniaæ
ogólnikami.
Telefonowaliœmy jeszcze kilkakrotnie. Profesora nigdy nie by³o. Có¿, pozostawa³o
nam jedynie czekaæ na obiecan¹ broszurê.
Okaza³o siê wiêc, ¿e ta droga prowadzi donik¹d. Przynajmniej na razie.
Skoncentrowaliœmy siê wiêc na ¿mudnym wertowaniu starych roczników prasowych.
Wówczas to po raz pierwszy, i to od razu w kontekœcie Klubu Bilderberg, spotkaliœmy
siê z nazwiskiem Józefa H. Retingera. Pojawia³o siê ono w okolicznoœciach, które
wydawa³y nam siê interesuj¹ce. Powiedzieliœmy siê na przyk³ad; ¿e Retinger - „szara
eminencja” to okreœlenie powszechnie u¿ywane w odniesieniu do jego osoby - wielce
przyczyni³ siê do rozwoju tajnych negocjacji i organizacji w³adzy w Europie
Zachodniej na jej najwy¿szych szczeblach.
Znakomity znawca struktur w³adzy œwiata kapitalistycznego sir Edward Beddington-
Behrens pisa³ w londyñskim dzienniku The Times, ¿e Józef H. Retinger „zna³ prawie
wszystkich, którzy coœ znaczyli w Europie i Stanach Zjednoczonych”. I dalej: „za
pomoc¹ jednego telefonu uzyskiwa³ natychmiastow¹ audiencjê u prezydenta USA, a
w Europie mia³ dostêp do przywódców wszystkich kó³ politycznych”. T³umacz¹c tê
osobliwoœæ, sir Edward Beddington-Behrens uwa¿a, ¿e stosunki i przywileje, które
wyrobi³ sobie Retinger, by³y nagrod¹ za jego oddanie i lojalnoœæ oraz zaufanie, jakie
powszechnie wzbudza³.
Do tej opinii pewne zastrze¿enie zg³asza francuski politolog Roger Mennevée, który
w swej pracy poœwiêconej szarym eminencjom œwiatowej polityk pisze na temat
Retingera: „Z uwagi na antykatolick¹ tradycjê niektórych europejskich kó³
politycznych wzbudza³ niekiedy podejrzliwoœæ. Uwa¿ano go za agenta Watykanu i
poœrednika w stosunkach miêdzy papie¿em i zakonem jezuitów”. Mimo tego
Mennevée podziela pogl¹d Beddingtona-Behrensa twierdz¹c dalej, i¿: niezale¿nie od
tych ocen nale¿y przyznaæ, ¿e Retinger odegra³ du¿¹ rolê w inicjacji i realizacji wielu