nawet, ile kupi...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- że jest tam taki, prawda? To wcale nie jest żaden z tych kościołów, nie są to nawet wspólne ruchy ludzi, to jest bardzo ważne, drodzy bracia, bardzo ważne...
- Po drugie: gdyby nawet państwa zachodniej Europy naprawdę robiły to samo, co kolejne rządy Polski (a nie robią, o czym za chwilę), to są to państwa bogate i jeśli...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- - Moglibyście, Procie, zrobić to nawet i teraz, choćby po to, żeby własne sumienie uspokoić...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
- Pani Hunter regularnie co miesic wystawiaa czeki za swj pobyt w klinice; bez mrugnicia wasnorcznie wpisywaa odpowiednie sumy, mimo e czasami nawet...
- — Wyczuwacie taką ingerencję nawet teraz? — Śnieżynka dotknęła swego Klejnotu...
- szczęśliwy i bezpieczny – stwierdza, że jest zadowolony, a nawet bardzo zadowolony ( Jak dobrze)...
- tetem, szeroką wiedzą i dobrymi po-byłby w stanie rozstrzygnąć dylema-i nawet jeśli czuje jego spadek, to sa-mysłami na rejsy, to nie odniesie...
- Mahskevic nie podniósł nawet wzroku znad swych korzennych roślin, choć przerwał wyrywanie chwastów na dość długo, by zastanowić się nad tą propozycją...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Następnie, owładnąwszy klientką, starał się załatwić ją jak najprędzej, aby
przejść do innej, narzucając swój wybór i tłumacząc, że wie lepiej, czego jej potrzeba.
– Jaki rodzaj jedwabiu pani sobie życzy? – zapytał najuprzejmiejszym tonem. Pani
Desforges zaledwie otworzyła usta, gdy Hutin przerwał: – Ja wiem czego pani potrzeba.
Na brzegu lady, wśród stosu innych materiałów, rozwinął sztukę „Paris-Bonheur”.
90
Zbliżyła się pani Marty z córką. Hutin, nieco zaniepokojony. zrozumiał wówczas, że chodzi
najpierw o zakupy dla matki i córki. Wymieniano półgłosem uwagi; pani Desforges dawała
rady przyjaciółce.
– Bez wątpienia jedwab po pięć franków sześćdziesiąt nigdy nie dorówna materii po
piętnaście ani nawet po dziesięć franków.
– Ten jedwab się gniecie – powtarzała pani Marty. – Boję się, że na płaszcz nie jest dość
mięsisty.
Ta uwaga skłoniła sprzedawcę do interwencji. W głosie jego czuło się przesadną
uprzejmość człowieka, który nie może popełnić omyłki.
– Ależ proszę pani, zaletą tego jedwabiu jest właśnie jego elastyczność. Nie gniecie się
zupełnie... Będzie pani na pewno zadowolona.
Zapewnienie subiekta zrobiło wrażenie na pani Marty. Zamilkła i wzięła materiał do ręki,
aby ponownie mu się przypatrzyć, kiedy ktoś dotknął jej ramienia. Była to pani Guibal, która
od godziny błądziła po sklepie krokiem spacerowym, sycąc oczy nagromadzonymi
bogactwami, ale nie kupując nawet metra perkalu. Spotkanie wywołało nową rozmowę.
– Ach, to pani!
– We własnej, tylko trochę zgniecionej osobie.
– Rzeczywiście, jest wielki tłok i trudno przejść... Jakże się pani podobał salon wschodni?
– Zachwycający!
– Mój Boże. co za powodzenie!... Niechże pani zaczeka, pójdziemy razem na górę.
– Nie, dziękuję, właśnie stamtąd wracam.
Hutin czekał pokrywając żywe zniecierpliwienie zdawkowym uśmiechem. Czy jeszcze
długo będą go tak trzymać? Doprawdy, kobiety nie liczą się z niczym: przecież to tak, jakby
mu kradziono z kieszeni pieniądze. W końcu pani Gulbal oddaliła się wolnym krokiem, z
wyrazem zachwytu obchodząc wokoło wielką wewnętrzną wystawę jedwabi.
– Ja na twoim miejscu kupiłabym gotowy płaszcz – powiedziała pani Desforges biorąc
znów do ręki „Paris-Bonheur” – wyniesie to z pewnością taniej.
– Rzeczywiście. Gdybym kupiła materiał, trzeba by jeszcze zapłacić za dodatki i robotę –
szepnęła pani Marty – A poza tym ma się wybór gotowych fasonów.
Wszystkie trzy podniosły się z krzeseł. Pani Desforges zwróciła się do Hutina:
– Niech nas pan zaprowadzi do działu konfekcji.
Hutin był zaskoczony. Nie przywykł do podobnych porażek. Jak to! Ta brunetka nic nie
kupuje? Jego węch zawiódł go dzisiaj. Nie zajmując się więcej panią Marty zwrócił się do
pani Desforges, na niej wypróbowując swój kunszt dobrego sprzedawcy.
91
– A czy pani nie zechciałaby obejrzeć naszych aksamitów albo atłasów?... Mamy
nadzwyczajne okazje.
– To już innym razem – odpowiedziała spokojnie, nie patrząc nawet na niego.
Hutin musiał wziąć zakupy pani Marty i iść przed paniami, aby je zaprowadzić do działu
konfekcji. Przed odejściem zauważył z niezmiernym bólem, że Robineau sprzedaje właśnie
pani Boutarel pokaźną ilość metrów jedwabiu. Nie ma dzisiaj nosa i nie zarobi nawet paru
groszy. Pod maską układnych manier wrzał wściekłością człowieka okradanego,
wyzyskiwanego przez innych.
– Na pierwsze piętro, proszę pań – powiedział nie przestając się uśmiechać.
Przedostanie się do schodów nie było rzeczą łatwą. Galeriami przewalał się zwarty tłum