Na zmianę na lepsze warunków w życiu obozowym wpływało także i inne zachowanie się blokowych i kapów...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- -od poudnia: Morze Andamaskie, Morze Arabskie, Ocean Indyjski-Kontynent azjatycki graniczy take z morzami wewntrznymi (Morze Czerwone, Morze Czarne, Morze...
- Pomijajc bardziej szczegow analiz procesu sekularyzacji, omwiony zostanie sam pluralizm, a take proces jego nasilania si...
- – Już ja ją przezpiecznie odeślę albo i sama odwiozę – mówiła mu Baśka – prędzej zaś sama odwiozę, bo raz w życiu chciałabym widzieć całe...
- Protokół informacyjny strefy odpowiedzialny jest także za współpracę z protokołem RT MP w uaktualnianiu tablicy ZIT...
- Żal, że dał się podkupić mojemu bratu i że w sposób typowy dla naszego rodzinnego konfliktu zaraz po złotych triumfach - Hary był pierwszy także ze sztafetą...
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- Być ojcem więc, to może także stawiać wymagania, podprowadzać pod zadania coraz trudniejsze, ale jednocześnie umożliwiać ich realizację przez stałą...
- Wypracowali sobie także niemalże fobię braku zainteresowania dla wszelkiej tradycji, włączając w nią również wytwory największych umysłów...
- ba, wybrał także tego syna Izaaka i Rebeki, by przez niego realizować swoje obietnice (Rdz 28,3-4...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
A to znów łączyło się z paczkami żywnościowymi. Byli tacy, którzy chcieli mieć fory u blokowego czy u kapa, to dawali im prezenty w postaci tłuszczu, wędlin i ciasta. Politykę tę ze szkodą dla mnie stosował Stasiek M. Okupywał się blokowemu, który terroryzował tych, którzy otrzymywali dużo paczek. Po otrzymaniu paczki z tłuszczem niósł część paczki do kapówki, a dopiero reszta była do spółki. Ja nie dałem się blokowemu złamać. Pewien wypadek, który za chwilę opiszę, zdecydował, że stałem się znany blokowemu od pierwszego dnia jego przyjścia na blok w charakterze blokowego.
Było to latem 1943 r. Wiosną tego roku przeniesiono mnie z bloku 5 na blok 3. Dotychczasowy blokowy - Amelung - został tego dnia mianowany starszym obozu nr 2. Został zastępcą Rorbachera.
Mimo że miałem z M. wszystko do spółki, w dalszym ciągu słałem jego łóżko; później robił to nam Rosjanin Jakub. Słał łóżka i wykonywał inne usługi - w zasadzie tylko M. Ja nie mogłem się przekonać do usług, za które dawało się miskę obozowej zupy dziennie i kawałek chleba. Robiłem dla siebie sam. Jakuba prosiłem tylko nieraz o jakąś przysługę, ale tylko wtedy, gdy sam nie mogłem albo nie miałem czasu. Nie byłem przyzwyczajony, by mi usługiwano, i wszelkie późniejsze usługi traktowałem jako pomoc koleżeńską, a ci, którzy robili to, byli moimi kolegami. Był więc Ośka K., serdeczny kolega i przyjaciel, był Edmund Tomaszewski z Warszawy, chłop dużo starszy ode mnie, i był Henio Sadłowski z Wołomina koło Warszawy. W tym czasie dawali nam każdej niedzieli pół litra mleka na śniadanie. Głównemu nosicielowi jedzenia - Niemcowi - nie podobały się widocznie moje oczy, bo zaczął wyciągać mnie do noszenia kotłów, nie dając w zamian żadnej dolewki. Tej niedzieli też: tylko zapalili światło, gdy już złapał mnie, żebym szedł po mleko.
Wstawałem zawsze krótko przed dzwonem na wstawanie, ubierałem się i w ubraniu - bez butów tylko - kładłem się do łóżka. Gdy dzwonili, brałem się do słania łóżek - a miałem do słania dwa łóżka. Potem trzeba było zafasować jedzenie, zjeść, przynieść ranną zupę od R., umyć naczynia, a przedtem jeszcze samemu się umyć.
Może on brał mnie do noszenia dlatego właśnie, że już byłem ubrany. Ze złością, ale poszedłem. Czekamy pod kuchnią, a tu mleka nie wydają. Denerwuję się, bo tam dwa łóżka rozwalone, które jeszcze trzeba posłać. Chciałem urwać się klasycznym sposobem, ale mój “opiekun” zauważył. Uderzył mnie w twarz, ja jego i stoimy dalej. On tylko pyskuje, że mi “pokaże” na bloku. Znów urwałem się. Tym razem nie zobaczył. Wpadłem na sztubę. Wszystkie łóżka posłane, tylko moje i M. rozwalone. Ledwo zacząłem słać, gdy otrzymałem od tyłu uderzenie w pysk, “opiekun” mój szarpnął mnie, by biciem zapędzić mnie pod kuchnię. Ale był to już inny czas. Wtedy już tak łatwo nie dałem się bić. Gdy mnie szarpnął - strzeliłem łbem. Dopadło jeszcze dwóch Niemców... i rozpoczął się taniec. Tu przydała mi się wprawa z młodych lat na Czerniakowie. Poprzewracaliśmy stoły, stołki, łomot - i kocioł. Wypadł z kapówki Amelung i nowy blokowy.
- Co jest? - pytają się.
Stoimy przed nimi w czterech, trzech pobitych, a ja zmęczony.
- Nie chciał iść do kuchni po jedzenie - mówi mój “opiekun”.
- Tak? - pyta mnie Amelung,
- Tak - odpowiedziałem.
Nowy blokowy nic się nie odzywał. Amelung zawołał mnie do kapówki i wyjmując z szafki bykowiec wymyślał mi od najgorszych. Amelung był jednym z trzech bijaków, którzy wykonywali oficjalne wyroki bicia na koźle, a więc w biciu miał dobrą wprawę.
- Nachyl się! - rozkazał.
Nachyliłem się. On lał. Ja liczyłem - i wszystko odbywało się zupełnie normalnie i prawidłowo. Gdy liczyłem, to jeszcze pomyślałem sobie, że Amelung to szczeniak przy Klugem. Tamten to bił!