Murzyn szybko wspiął się na najniższą gałąź, stanął na niej, ostrożnie zajrzał w dziu- plę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- S¹d Najwy¿szy z kolei zauwa¿a, ¿e prawo do odmowy zastosowania przepisów ustawy, które s¹dy uznaj¹ za sprzeczne z konstytucj¹, wynika z trzech wyra¿onych w niej zasad: jej...
- - A gdzie Natasza?- W ogródku, moja go³¹beczka, w ogródku! IdŸ do niej...
- Dziewczyna na posadzce obciągnęła spódnicę, zasłaniając długie, spracowane nogi, spojrzała na Sefelta, który leżał przy niej uśmiechnięty, drgając w...
- gronie podobnych do niej nowicjuszy Jedi, których wychowywaniem i szkoleniem Posuwanie się na czworakach z ciężkim plecakiem wymagało mnóstwa energii,...
- czyni z jednoznacznie instytucję społeczną, która ma dbać o to, by uczniowie wynieśli z niej tęniezbędną wiedzę i zachowali ją na życie...
- - Gdyby tam miała stale zamieszkać, Poppea pogadałaby o niej z Lokustą, ale przez kilka dni nic jej nie grozi...
- O tym, że otrucie odpadało, Justyna już wiedziała, aczkolwiek nikły cień wahania w niej pozostał...
- Egzorcysta wyjął z kieszeni manierkę z bimbrem, a z niej wyłowił fiolkę z wodą święconą...
- treningowym niegrzecznej sprzedawczyni, wiêc skupmy siê na zadaniu, a wkrótcezapewne o niej zapomnimy...
- piel dziecięcia przed zachodem słońca i wodę z niej zaraz wylewając...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— Nie ma pszczół ani miodu, ale tu coÅ› jest, buana — poinformowaÅ‚. — To pewno
jakiś mały zwierz. Sambo widzi skórę.
— Nie wkÅ‚adaj tam rÄ™ki. Sambo! Licho wie, co za zwierzÄ…tko może być w dziupli zbu-
twiaÅ‚ego drzewa — ostrzegÅ‚ Tomek.
Sambo był zbyt zaciekawiony, aby usłuchać dobrej rady. Powoli wsunął rękę w dziu-
plę. Po chwili wydobył jakiś przedmiot i natychmiast zeskoczył na ziemię.
— Patrz, buana, to byÅ‚o w drzewie — zawoÅ‚aÅ‚ podniecony.
— Ciekawe, co jest w tym zawiniÄ…tku z lamparciej skóry? — powiedziaÅ‚ Tomek.
— Zajrzyj do Å›rodka!
— Nie, nie buana! Ty to zrób! Inuszi mówiÅ‚, że jesteÅ› wielki czarownik — pospiesznie
odparł Murzyn i skwapliwie wsunął do rąk Tomka dziwne zawiniątko.
Tomek uśmiechnął się wyrozumiale do zabobonnego towarzysza. Położył zawiniąt-
ko na ziemi, po czym szybko rozsupłał duży węzeł. Rozwinął skórę. Zdumieni chłopcy
ujrzeli sporą woskową kulę. W jednym miejscu wyschnięty wosk był pęknięty. Tomek
wcisnął palec w szczelinę, rozszerzył ją, a wtedy ujrzał kłąb wysuszonych roślin, zwie-
rzęcych włosów oraz kły i pazury.
— Cóż to może być? — zdumiaÅ‚ siÄ™.
— Fetysz59, wielki fetysz — szepnÄ…Å‚ Sambo z nabożnÄ… czciÄ…. — Chociaż jesteÅ› wielki
czarownik, buana, włóżmy to lepiej z powrotem do dziupli.
Tomek nie był zaskoczony przestrachem młodego Samba. Wiedział, że wielu uczo-
nych uważało fetyszyzm za najstarszą religię murzyńską. Kult ten rozpowszechniony
był szczególnie w Afryce Zachodniej. Każdy fetysz reprezentował jakiegoś ducha. Z te-
go też względu fetysze otaczano czcią i zwracano się do nich z różnymi prośbami. Fety-
szem mógł być każdy przedmiot, jak: kamień, kawał drewna, kości zwierząt bądź zwie-
rzęta.
Tomek jeszcze raz uważnie przyjrzał się woskowej kuli. Z łatwością rozpoznał, że kły
oraz pazury znajdujące się między ziołami i włosami należały do lamparta.
— Buana, Sambo wÅ‚oży to do dziupli i uciekajmy stÄ…d — szepnÄ…Å‚ Murzyn, rozglÄ…da-
jąc się trwożliwie.
Tomek nie podzielał jego obaw i nie miał ochoty rozstawać się z fetyszem. Postano-
wił zabrać go dla ojca, który kolekcjonował różne ciekawostki z podróży po świecie. Nie
namyślał się długo. Pośpiesznie owinął kulę w skrawek lamparciej skóry.
— Masz racjÄ™, że najlepiej bÄ™dzie, jeÅ›li znikniemy stÄ…d jak najprÄ™dzej, lecz fetysz za-
bieram jako upominek dla ojca — odezwaÅ‚ siÄ™ Tomek.
59Wszystkie przedmioty, którymi ludy pierwotne oddają cześć boską, zwą się fetyszami. Fetysz zwie-
rzęcy jest totemem..
175
— Buana, nie rób tego — doradzaÅ‚ zaniepokojony Sambo. — Duch siÄ™ pogniewa i bÄ™dzie bardzo źle.
— Duchy nic nam nie zrobiÄ…, bo istniejÄ… tylko w twojej wyobraźni.
— Nie mów tak, buana! Duchów jest bardzo, bardzo dużo! SÄ… duchy zÅ‚e i dobre. Sam-
bo zawsze składa ofiary złym duchom.
— Oj, Sambo, Sambo! Dlaczego skÅ‚adasz ofiary zÅ‚ym duchom? Przecież to grzech!
Módl się do jednego dobrego i sprawiedliwego Boga, a nie stanie ci się żadna krzywda.
— Nie, buana, Sambo jest mÄ…dry i wie, co robić. Dobry Bóg i tak bÄ™dzie dobry, a jak
złe duchy dostaną ofiarę, to nic Sambowi nie zrobią. Uciekajmy stąd szybko!
— No, dobrze, porozmawiam z tobÄ… przy sposobnoÅ›ci na temat twoich duchów.
A teraz rzeczywiście wracajmy do obozu.
Pobiegli w kierunku obozowiska, nie podejrzewając nawet, że od dłuższej chwili byli
pilnie obserwowani. Otóż kiedy miodowód przyfrunął na polanę, z przeciwnej stro-
ny dochodził do niej stary, dobrze zbudowany Murzyn. Natarczywy głos ptaka od razu
zwrócił jego uwagę. Cofnął się więc w krzewy, niespokojnie spoglądając w kierunku,
skąd nadleciał wszędobylski i ciekawski miodowód. Wkrótce też ujrzał nadchodzących
chłopców. Gdy Sambo wspinał się na baobab, Murzyn odruchowo chwycił za rękojeść
noża, ale widok sztucera w rękach młodego białego człowieka skłonił go do zachowa-
nia ostrożności. Czekał drżąc z gniewu i niepokoju. Chłopcy rozglądali się na wszystkie
strony, co wykluczało możliwość zaskoczenia. Tomek schował zawiniątko za pazuchę
i obaj z Sambem pospiesznie wrócili do obozu. Stary Murzyn dążył za nimi trop w trop.
Widział Tomka wchodzącego do namiotu, policzył tragarzy, których zachowanie świad-
czyło o tym, że nie mieli zamiaru zwijać obozu, po czym mrucząc tajemne zaklęcia po-
biegł szybko na północ.