Laura wpatrywała się zafascynowana w wizerunek...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Wszystkie oczy wpatrywały się w kanapkę i gdy Harry uniósł ją, bywziąć potężny kęs, zauważył, że Mark Sway śledzi każdy jego ruch...
- Parker nadal wpatrywał się w detektywa...
- Wpatrywał się w nią...
- – Aha, lepiÅ‚a tu przed chorobÄ… twój wizerunek z chleba na prezent...
- Tarryjczycy od wieków uprawiali łucznictwo, w którym są uznanymi mistrzami...
- File 100KB long...
- to kawał chłopa, który wiele w życiu widział i potrafi o siebie zadbać...
- Wtedy robot patrzy na Cliffa i mówi bardzo łagodnie: ‼Mylicie się...
- Zazwyczaj przy pierwszej wizycie obserwuję pacjenta około dwóch godzin...
- - Jeśli A to B...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Czterorękie bóstwo, mające giętkie kończyny i pogodną twarz, stało w idealnej równowadze na jednej nodze. Druga zawisła w powietrzu, w na zawsze niedokończonym tanecznym kroku. Świątynia i posag emanowały nadzwyczajnym pięknem, budziły też nabożny lęk, który Laurze zawsze kojarzył się z wnętrzami kościołów chrześcijańskich.
Gdy ruszyła w stronę posągu, odkryła drzwi ukryte za jednym z filarów po prawej stronie. Zaintrygowana, otworzyła je i znalazła się w znacznie mniejszej kaplicy. Nie było tu więcej malowideł, za to całe ściany pokryto płaskorzeźbami. Grupy ludzi porozdzielano ornamentami, a całość urzekała bogactwem form.
Dopiero po chwili Laura otrząsnęła się z pierwszego wrażenia i zaczęła dostrzegać szczegóły, ale wtedy zachwiała się jak rażona piorunem. Dwururka wypadła jej z ręki i z metalicznym brzękiem uderzyła o kamienną posadzkę. Ledwie udało jej się utrzymać lampę.
- Wielkie nieba! - syknęła.
Kunsztownie wyrzeźbione postaci były bowiem zajęte tym, co nazywano często rozwiązłymi czynami. W migotliwym świetle wydawały się wykonywać wężowe ruchy, jakby były żywe, a znaczenie tych ruchów było zupełnie jednoznaczne.
Usłyszawszy stuk, Ian zawołał zaniepokojony:
- Lauro, czy coś się stało?!
Próbowała odpowiedzieć, ale głos uwiązł jej w gardle. Chwilę później Ian wpadł do kaplicy z rewolwerem w dłoni. I znieruchomiał, wędrując wzrokiem od ściany do Laury i z powrotem.
- O, do diabła!
Laura przełknęła ślinę i odwróciła się do niego.
- Czy... czy ludzie naprawdę tak robią? - Wskazała jedną z wyrzeźbionych grup.
- Nigdy nie słyszałem o człowieku, który mógłby kochać się z trzema kobietami jednocześnie, stojąc na głowie - odparł oschle Ian. Zabezpieczył i schował rewolwer, a potem podszedł do Laury, by otoczyć ją ramieniem. - Jest ci słabo? Zbladłaś jak kreda.
Wtuliła twarz w jego tors. Było jej gorąco, czuła się upokorzona i trochę zamroczona. Ale postaci znów przyciągnęły jej wzrok.
- Czy... męskie organy naprawdę są takie wielkie? Podążył wzrokiem za jej spojrzeniem.
- Rzeźbiarz zdecydowanie przesadził - zawyrokował jeszcze bardziej oschle. - Wyjdźmy lepiej na zewnątrz, bo jeszcze mi tu zemdlejesz.
Podtrzymywana przez Iana Laura wkrótce dotarła do wyjścia i stanęła na placyku przed świątynią. Blask słońca ją oślepił. Znowu się zachwiała.
Ian chwycił ją za ramię i posadził w cieniu głazu.
- Opuść głowę - zakomenderował, klękając przy niej. Posłusznie schyliła głowę i ukryła twarz w dłoniach. Zamroczenie ustąpiło, ale nie mogła powiedzieć tego samego o plastycznych obrazach, które wciąż miała przed oczami. Szczególnie jedna para zwróciła jej uwagę. Mężczyzna stał wyprostowany, a kobieta oplatała go nogami. Ich obnażone ciała stykały się biodrami, a on pomagał jej, podtrzymując rękami jej pośladki. Obsceniczny widok... a jednak twarze tych ludzi były pełne radości.
Laura nie czuła się jednak radośnie. To doświadczenie dowiodło tylko jej zdeprawowania, o które zawsze się podejrzewała, krew bowiem zaczęła jej szybciej krążyć w najintymniejszych miejscach ciała, dostarczając całkiem przyjemnych, choć w jej mniemaniu haniebnych doznań. W końcu mogła podnieść głowę i powiedzieć z udanym spokojem:
- Nic mi nie jest. Przepraszam, że zachowałam się tak niemądrze.
- Masz prawo być wstrząśnięta - powiedział z nikłym uśmieszkiem. - W anglikańskim kościele na wsi w górnym Surrey niczego podobnego się nie zobaczy. Uśmiechnęła się niepewnie.
- W żadnym chrześcijańskim kościele. Dlaczego Hindusi umieszczają takie wizerunki w swoich świętych miejscach?
- Nie jestem teologiem, ale chyba nie skłamię, jeśli powiem, że ludzie Zachodu starają się wznieść ponad ograniczenia narzucane przez ciało, zanegować cielesne pragnienia i dążyć do absolutnej czystości ducha. Natomiast wielu Hindusów czci ciało, wierzy w to, że erotyczna energia jest sposobem poszukiwania boskości... że połączenie mężczyzny z kobietą jest symbolem zjednoczenia człowieka z Bogiem. To odmienny sposób myślenia od zachodniej tradycji religijnej, ale w określonym systemie całkiem sensowny.
Laura wolno skinęła głową.
- Rzeźby były piękne i miały w sobie coś takiego... czar, wrażenie spokoju. Ale i tak nie umiem ich sobie wyobrazić w Surrey. - Ściągnęła brwi. - Jednak niektóre praktyki Hindusów, na przykład palenie wdów, wydają mi się okrutne. Czy one też mają sens w określonym systemie?
Ian wzruszył ramionami.
- Nie będę twierdził, że w pełni rozumiem zwyczaje wyznawców hinduizmu. Zauważyłem jednak u Hindusów silne odczuwanie duchowości, znacznie silniejsze niż w Europie.
- W jaki sposób dowiedziałeś się tak wiele o religii Hindusów?